Zima w tropikach
Ucieczka przed zima na dłużej i cieplej. Bilety kupione, bilety lotnicze porezerwowane, parking zarezerwowany
Zostawiamy samochód na parkingu i jedziemy busem na lotnisko w Pradze. jeszcze szybki obiadek, szybka odprawa i punktualnie o 15.50 odlatujemy do Dubaju. Wozek musimy nadać bezpośrednio do Male, zostawiamy go bezpośrednio przed wejściem do samolotu pakując w worek foliowy.
W Dubaju podobno maja wózki dziecięce do użytku ale znaleźć wolny to istna ruletka, po dłuższej chwili się udaje i możemy spokojnie przemieszczać się z Vincentem. Jak dla nas lotnisko beznadziejne- mega tłumy w sklepach, ceny wysokie, pokoju ani nawet miejsca dla podróżujących z dziećmi nie ma, także trzeba się tułać z dziećmi po lotnisku- nie ma to jak Moskwa!.
Punktualnie odlatujemy do Male, wcześniej obsługa przy chck-in sprawdza czy nasze bagaże zostały odpowiednio przetransportowane do naszego samolotu- także spokojniejsi odlatujemy.
Dzieciaczki jak zwykle na mega relaksie, bez problemów i krzyków podróżują razem z nami…:)
Po spokojnym locie lądujemy w Male, przestawiamy zegarki +4 godziny. Jest 8:30 rano. Szukamy naszego transferu na wyspe. Jak na wczesna porę wyjątkowo gorąco, ok 30 st. Hotel zapewnia transfer szybka łodzią motorowa, ale będą na Malediwach i nie przelecieć się hydroplanem to nie było by w pełni to. Transfer w dwie strony hydroplanem, lot ok 20 minut w jedna stronę dodatkowo 350 euro. Odprwaiamy się zabierają walizy i wózek i wiozą busikiem ok 10 minut na miejsce odłowów hydroplanów. Chwila oczekiwania i odlatujemy. Piloci pracują bez butów- przelot dla naszej czwórki to niezapomniane przeżycie… no może dla Viniego jeszcze nie:).
Piekne morze i wysepki widać z powietrza, zatrzymujemy się po drodze jeszcze w dwóch innych wysepkach- gdzie lecieli inni ludzie.
Po ok 30 minutach docieramy do Raju….
Tu czekają już na nas Lukas Sylwia i ich dzieciaczki, którzy przylecieli tu dwa dni wcześniej…
Przez kolejne klika dni będziemy się mega relaksować, snurkowac i nurkować, byczyc na plaży i cieszyć:) a dzieciaczki od rana do nocy bawić w piasku i wodzie.
Mamy piękny domek na samej plaży, dosłownie piec kroków od pięknej rafy koralowej… Wysepka jest malutka ma ok 150 x200 metrów. Można ja obejść na około ok 12 minut. Co za miejsce!
Piekne chwile pod wodą z mnóstwem rybek, żółwiami i rekinami….
Przez cały pobyt wszyscy chodzimy na bosaka, nikt nawet na chwile klapek nie założył:) Blisko Matki Ziemi:)
2 dni przed swoimi 4 urodzinkami Luizka nauczyła się snurkowac i od razu pływała z rekinami:) Dzien urodzin Luizki to nasz przedostatni dzień na Malediwach. Lukas z rodzinka odlatują do domu






Czas żeby założyć klapki… O 12,50 przylatuje po nas hydroplan i lecimy do Male na samolot do Colombo. Odlatujemy o 15,40 liniami SriLanka. Po 1,3h lądujemy w Colombo. Przestawiamy zegarki dodatkowo o 0,5h, teraz różnica wynosi +4,5h. Naszego zamówionego transportu niema. Dzwonimy do nich i po 40minutach pojawia się kierowca i wiezie nas do hotelu. Po zameldowaniu i kolacji ok 22 kładziemy się spać. Trafiamy w zupełnie inny świat….






















Roznymi środkami transportu- łodzią, tuk-tukiem, busem zwiedzamy zachodnia Sri Lankę: Negombo, Colombo, Kelanija, Chilaw.
Kolorowy i wesoły świat SriLanki mimo ze ubogi, przepełniony świątyniami: chrześcijańskimi, hinduistycznymi i buddyjskimi oraz meczetami. Ludzie są uśmiechnięci i bardzo mili, można czuć się bardzo bezpiecznie. Ruch na drogach nie do ogarnięcia chyba dla ludzi z Europy, chociaż miejscowi maja wszystko pod kontrolą.
Dzieciaczki jak zwykle uśmiechnięte i zadowolone, ssą tutaj mega atrakcja- wszyscy nie potrafią się powstrzymać żeby nie podejść i nie dotknąć.






















































O 20.40 mamy odlot z Colombo do Dubaju. Okazuje się ze lecimy przez Male- co niezbyt nas cieszy, bo dodatkowo w samolocie spędzamy 3,5 godziny;( niezła zmylka- nie zwróciliśmy na to uwagi przy bookowaniu
6 godzinny postój w Dubaju, dzieciaczki posnęły, a my tułaliśmy się po lotnisku.
Przed czasem o 12.05 lądujemy w Pradze. Bus już czaka, odbieramy auto, wizyta w McDonalds, dzieciaczki zasypiają i ok 17.00 jesteśmy w domu. Koniec
Z hotelu do domu w 26 godzin!
Podsumowanie lotów Luizki: http://flightdiary.net/LuizaMaria
Podsumowanie 2013: 12,5 tygodnia w podróży. 88 dni
Plany na 2014: min 20 tygodni w podróży….
Happy New Year!

