Cała naprzód ku nowej przygodzie, czeka nas niezwykła wyprawa
Autem do Warszawy i nocleg w centrum




O 11.20 odlatujemy liniami Etihad do Abu Dhabi. Lądowanie o 19. Check-in do hotelu przy lotnisku i ruszamy na jedzenie. Krótka nocka w AbuDhabi















Bardzo wczesna pobudka – 4:00 rano w Abu Dhabi. Szybkie pakowanie, kawa na pół przytomnie i ruszamy na lotnisko. Dziś czeka nas wyjątkowy lot – lot z pomocą humanitarną liniami Air Arabia z Abu Dhabi na Socotrę, jedno z najbardziej magicznych miejsc na Ziemi.
Startujemy o 8:00. Samolot jest wypełniony mniej więcej w dwóch trzecich, a lot trwa niecałe 2 godziny. Po spokojnym locie lądujemy na pięknej wyspie Socotra. Odprawa paszportowa, wizy, kontrola bagażu – wszystko zajmuje około godziny. Nasze wizy maja numery od 4180 czyli bardzo mała ilość turystów odwiedza to magiczne miejsce.
Po wyjściu z lotniska wsiadamy do samochodów terenowych i ruszamy na zachód, w kierunku miejscowości Qalansiyah – około 60 km drogi przez surowe, ale bajecznie piękne krajobrazy.
Na miejscu czekają już na nas namioty rozstawione przy błękitnej lagunie Detwah. Rozpakowujemy się, odpoczywamy chwilę, bo to miejsce robi wrażenie – cisza, wiatr, błękit wody i biel piasku.
Po południu wspinamy się na wzgórze, z którego rozpościera się niesamowity widok na lagunę Detwah – prawdziwy raj. Później kąpiel w oceanie, spacer powrotny do kampu, szybki polowy prysznic i kolacja pod gwiazdami – wspaniała atmosfera, dźwięk fal, śmiechy, rozmowy.
To jest piękny początek naszej socotrzańskiej przygody – długi, intensywny, ale pełen zachwytu i emocji.

















































Pierwsza noc pod gwiaździstym niebem Socotry. Chłodna, ale spokojna, cicha i magiczna. Niebo tak czyste, że można liczyć gwiazdy bez końca. Budzimy się około siódmej rano – powoli, bez pośpiechu. Po śniadaniu czas zebrać się na kolejną przygodę.
Tym razem ruszamy do miasta, gdzie wsiadamy na łódkę i wypływamy w kierunku Shoab – słynnej Złotej Plaży. Już sama droga morska jest niesamowita – mijamy potężne skały i błękitne zatoczki, a po drodze oglądamy delfiny wirujące, które towarzyszą naszej łodzi.
Na miejscu – bajka. Plaża Shoab to raj: biały, drobny piasek, a woda ma kolor zielonkawoniebieski, przejrzysta jak szkło. Spędzamy tam około dwóch godzin – kąpiel, relaks, cisza i nieziemskie widoki. Po plażowaniu wracamy łódką do naszego obozu przy Lagunie Detwah – kolejna godzina pełna wrażeń i morskiego wiatru.
Po powrocie czeka na nas lunch i chwila błogiego chilloutu. Potem ruszamy odwiedzić lokalną legendę – Cavemana. To barwny, pełen energii mieszkaniec Socotry, który pokazuje nam różne morskie stworzenia – m.in. rozdymkę i kraby, które potrafi łapać gołymi rękami. Pokazuje też swoją jaskinię, w której mieszka – surową, ale wyjątkową.
Wracamy do obozu, by jeszcze przed zachodem wspiąć się na wzgórza nad Doliną Detwah. Widok z góry zapiera dech w piersiach – złocisty piasek, turkusowa woda i cisza, i piekny zachód słońca, którego nie da się opisać.
Wieczorem kolacja i rozmowy do późnej nocy – śmiech, gwiazdy, wiatr znad oceanu. Idealne zakończenie drugiego dnia na tej niezwykłej wyspie
































































Po kolejnej magicznej nocy pod gwiazdami Socotry, przy szumie oceanu i śpiewie ptaków, budzimy się wypoczęci i spokojni. Powietrze jest rześkie, a widok laguny o poranku znów zachwyca. Po śniadaniu robimy jeszcze krótką rundkę po miejscowości Detwah, żegnając to niezwykłe miejsce, i ruszamy dalej w głąb wyspy – przed nami długa podróż w stronę królestwa Drzew Smoczej Krwi.
Po drodze zatrzymujemy się przy starych radzieckich czołgach, które przypominają o burzliwej historii wyspy – niezwykły, niemal surrealistyczny widok pośród pustynnych krajobrazów. Chwilę później spotykamy wielbłądy przechadzające się wzdłuż drogi – ciekawskie, zaglądają nawet do samochodu, jakby chciały nas przywitać po swojemu.
Kolejny przystanek to szkoła w miejscowości Dixam, gdzie zaglądamy na chwilę do środka. Dzieci witają nas z uśmiechem, machają i śmieją się – niezwykła, autentyczna chwila spotkania z lokalnym życiem. Widzimy też kilka grupek maluchów bawiących się przy drodze, machających do nas z radością.
Następnie docieramy do kanionu Dirhur – jednego z najbardziej spektakularnych miejsc na całej Socotrze. Widok zapiera dech w piersiach – ogromna przestrzeń, strome ściany i niekończąca się gra światła i cienia.
Z kanionu ruszamy dalej, jedną z najtrudniejszych tras na wyspie, w stronę lasu Fermhin – serca Socotry, gdzie rosną legendarne Drzewa Smoczej Krwi. Po około 5,5 godzinach jazdy i 90 km drogi docieramy do naszego nowego obozu.
Tutaj zostaniemy na dwie kolejne noce. Miejsce jest jak z innego świata – cisza, wiatr szumiący w koronach drzew, mistyczna energia. Jemy lunch, odpoczywamy, a wieczorem kolacja w środku lasu – pod niebem pełnym gwiazd. Drzewa smoczej krwi górują nad nami, a noc ma w sobie coś hipnotyzującego.
To był długi, piękny i niezwykle magiczny dzień – podróż przez serce Socotry i pierwszy wieczór w jej najbardziej tajemniczym miejscu.


























































































Poranek wśród Drzew Smoczej Krwi to coś absolutnie wyjątkowego. Wschodzące słońce przebija się przez korony drzew, tworząc magiczne światło. Po spokojnym śniadaniu ruszamy na eksplorację – to tutaj znajduje się największe skupisko Drzew Smoczej Krwi na świecie.
Przed południem odwiedzamy małą górską wioskę, gdzie jedna z beduińskich rodzin prowadzi sadzonkowanie Drzew Smoczej Krwi – niezwykle cenne przedsięwzięcie, biorąc pod uwagę, że te drzewa rosną niezwykle wolno i mogą żyć setki lat
Spacerując po płaskowyżu, można zobaczyć tysiące endemicznych roślin i ptaków, które występują tylko na Socotrze – prawdziwy raj dla miłośników natury.
Wieczorem robimy mały hiking gdzie zastaje nas przepiękny widok na setki drzew przy zachodzącym słońcu, wracamy do naszego obozu w lesie Fermhin, gdzie spędzamy kolejną noc pośród Drzew Smoczej Krwi, marząc przy ognisku o tajemnicach i pięknie tej niezwykłej wyspy.


























































Po drugiej nocy w lesie Drzew Smoczej Krwi, pełnej ciszy, blasku ogniska i aromatu świeżych lobsterów z kolacji, budzimy się wypoczęci i gotowi na kolejną część przygody. Poranek spokojny – śniadanie wśród niezwykłych drzew o czerwonym soku, powolne pakowanie, ostatnie spojrzenie na magiczny las.
Ruszamy w stronę głównej drogi – trudna, kamienista trasa z powrotem z płaskowyżu Fermhin na asfalt. Po drodze zatrzymujemy się, by zobaczyć drzewa butelkowe (Bottle Trees), rosnące na skraju malowniczego, małego kanionu. Ich fantazyjne kształty, jak z innej planety, robią niesamowite wrażenie w porannym świetle.
Następnie krótki postój na stacji benzynowej należącej do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (UAE) – tankujemy samochody i ruszamy dalej w kierunku południa wyspy.
Kolejnym punktem na trasie jest jaskinia Digub – potężna, chłodna i wilgotna, z imponującymi formacjami skalnymi. Zatrzymujemy się tu tylko na chwilę, by poczuć klimat tego miejsca i zrobić kilka zdjęć.
Potem kontynuujemy podróż w stronę plaży Aomak – jednej z najbardziej dziewiczych i bajecznych plaż Socotry. Biel piasku i szmaragdowy kolor oceanu są hipnotyzujące. Spędzamy tam czas na kąpieli, odpoczynku i błogim lenistwie – wokół tylko my i natura, żadnych ludzi.
Po południu jedziemy w stronę pustyni Zahek, gdzie zaczyna się prawdziwa przygoda – jazda snowbordem po wydmach, złote piaski i słońce powoli chowające się za horyzontem.
Wieczorem rozbijamy obóz na pustyni Zahek – cisza, szum wiatru, kolacja pod gwiazdami. Piasek chłodny, niebo rozgwieżdżone jak nigdy wcześniej.
To był dzień pełen kontrastów – od gór i kanionów po ocean i pustynię. Socotra w swojej najpiękniejszej, dzikiej odsłonie.






















































