Grecja 02-16.07.2010
Kraje: 3
Ilość dni w podróży: 16
Ilość przebytych kilometrów: 5 190 km
Wakacje na Krecie
Co się odwlecze to… Miała być Dominikana, w miedzy czasie Wenezuela ale ze wzgledu na długi lot w te rewiry, zmienilismy decyzje na nieco krótszy i wybralismy Krete Last Minute z niemieckim Necermanem. 2 tygodnie totalneg odpoczynku, plaża, basen, pewnie troche pojezdzimy po wyspie i pozwiedzamy.
Decyzje podjelismy 28.06.10 lecimy 02.07.2010 wieczorem. Zapowiadają sie całkiem niezłe wczasy:)
Lubie to lotnisko:) Lecimy Air Berlin, pierwszy raz korzystamy z tych lini i jestesmy mile zaskoczeni. Niemiecki porzadek powiazany z kulturą. Ze wzgledu na Luize dostajemy pierwszy rząd siedzeń bez zbednych dyskusji i jestesmy zadowoloneni:) Mimo tak krotkiego lotu dostajemy kanapkę i napoje non stop. Dodatkow Luiza dostaje paczke dzieciecą: pampers, chsuteczki, buteleczka do karmienia i sliniak, fajnie!. Nasz pierwszy lot z Luizką przebiegł bardzo dobrze, po starcie od razu usnęła, obudziła sie prze ladowaniem::) Jak nigdy ciągnęła smoka tak jakby wiedziała ze w ten sposób przetka sobie uszka:)) Bardzo fajna podóż i mega szybkie i łagodne lądowanie na Krecie:)
Nasz hotel i meldunek. Następne dwa dni spedzamy z Krisem, Kasia i Maja z naszymi mega dobrymi znajomkami którzy jak sie okazuje są dwa ostatnie dni na Krecie i sa zabukowaniu dokładnie w hotelu obok:) Byczymy sie na basenie, zwiedzamy Stalide, lezymy na plazy. Mamy równiez historie z przebitym kołem w wózku Luizki. Pierwszy raz zdarza nam sie taka rzecz, no cóż grecka pinezka. Sciągamy kolo i Kaska leci na ratunek, chociaż w miescie wypozyczalni quadów, rowerów i samochodów nie ma zadnego punktu wulkanizacji. Kaska trafia do Mali na stacje benzynową gdzie poczciwy grek po namowach postanawia pomoc i wymienia dentke. Kasce schodzi ok dwie godziny na ta akcje a ja w miedzy czasie pilnuje Luizki wraz z Krisami:) Dni mijaj szybko i Krisy odlatuja do domu.
Postanawiamy wypozyczyc samochod i pozwiedzac wyspę. Decydujemy sie na Hundaya Getza za trzy dni 70Euro bez jakichkolwiek targów. Wózek Luizki wchodzi do bagaznika, auto ma pełne ubezpieczenie i jest rowniez dzieciecy fotelik.Procedura trwa ok 3,5 minuty:) No to jedziemy. Paliowo mega drogie 1,70-1,89 Euro za litr. Pierwszy punkt plaża Vai. Fajnie ale troche przeraklamowane. Bardzo długa trasa, kreta droga, Kaska w pewnym czasie maial dosyc i trzeba bylo sie zatrzymac. W drodze powrotnej zwiedzmy na szybko Agios Nikolaos- port i male głebokie podobno na 60m slodkie jeziorko, Dzien udany..
Ruszamy na zachod wyspy do Chani 170km od naszego hotelu. Droda mija szybko bo caly czas jedziemy autostradą. Glówny punkt programu Chani to port i fontanna:) oraz bardzo fajne, klimatyczne uliczki troche przypominajace st. tropez czy chorwacki Omis. Nastepnie juz w drodze powrotnej podbijamy na jedynego duzego slodkiego zbiornika wodnego w ktorym podobna zyją zolwie. Luizka pierwszy raz kompie sie w jeziorze. Droge w samochodzie oczywiscie znosi bardzo dobrze zreszta jak zwylke. Hunday daje rade klima na maxa caly czas poniewaz temperatura na dworze ok 45st. Getz czasami traci moc pod gorke chociaz musze przyznac ze na auto o tak malych gabarytach jest calkiem rzeski.
Ostatni dzien kiedy mamy auto. Lecimy na poludnie. Matala nad morzem libijskim – bardzo fajne hipisowskie miasteczko. Podobno kiedys hipisi mieszkali w jaskiniach wydrążonych w skale i zyli sobie nad morzem. Do tej pory sprzedaja recznie robione koraliki i tego typu podobne gifty. Naprawede bardzo fajne spokojne miejsce, trafilismy tam do prowdziwej greckiej tawerny gdzie jedzenie przygotowala na starsza pani w czerni i bylo pyszne. Wieczorem wracamy do hotelu. W trzy dni przejechalismy 830 km i oddajemy auto.
W mali pelno zdojonych angoli po pijaku ujezdzaja motorki i quady.
Plaza, beseny, zabawa, odpoczynek. Luizka pierwszy raz plywala w morzu:) Bardzo jej sie to podobalo. Najbardziej zadowolona była jak bujaly ja fale, wtedy byla poprostu pelna radosc.
W domu