Węgry 07-10.08.2010
Kraje: 4
Ilość dni w podróży: 5
Ilość przebytych kilometrów: 1 545 km
Polska-Czechy-Słowacja-Węgry-Słowacja-Polska
Po zeszłotygodniowej nieudanej próbie wyjazdu nad morze (ze wzgledu na potezny ruch po 4 godzinach jazdy zawrócilismy przed Pyrzycami) postanowilismy pojechac na południe czyli w góry. Miała byc Słowacja i ciepłe zródla w pierwszej chwili, ale ze wzgledu na nasza rocznice slubu postanowilismy przedłuzyc sobie weekand i pojechac jeszcze do Budapesztu o którym juz od jalkiegos czasu myslielismy.
Trzy stolice jednego dnia:) Tranzyt. Winieta 7 dniowa 250 Koron
Trzy stolice jednego dnia:)- Tranzyt Winieta 7 dniowa 4,90 Euro. Kupujemy tez od razu elektroniczna winiete wegierska za 7 euro 4 dni. Troche zdzierstwo ale cóż. Było to bardzo dobre posuniecie bo na granicy Słowacko-Wegierskiej kolejka po winiete była długa jak na granicach przed kilkoma laty, z godzine czekania. My sobie poprostu przejechalismy, machajac radosnie stojacym:)
Długosc trasy 850 z domu do hotelu, czas: 9h20m z kilkoma przystankam. W Czechach czekał na nas pierwszy objazd ze wzgledujak sie pozniej okazalo na powódz. Przez całe Czech wrecz lalo, wiele samochodów stawalo na poboczu ponieważ nie szlo jechac. Dopiero pozniej dowiedzielismy sie ze niestety zalalo Bogatynie przez ktora przejezdzalismy kilka godzin wczsniej.
W Budapeszcie wynajmujemy w samym centrum 3 pokojowy apartament w Apartamerntach Nova. Po krótkich targach 135Euro za 2 noce z podziemnym garażem. Przyjmuja bez problemu euro. Kurs forint na dana chwile: 1Euro= 277Forintów. Do Dunaju spacerkiem 15 minut do metra 3 minuty. Bukujem sie i lecimy na miasto, szybki obiad i po chwili plyniemy statkiem po Dunaju. Godzinny rej z przystaniem na wyspie Małgorzaty 7euro za osobe. Ze statku podziwiamy Budapeszt, Luizka oczywiscie zadowolona ogląda miasto razem z nami:)
Po rejsie zwiedzmy jeszce deptaczek i jemy kolacje. Wracamy do hotelu, Luizka szybko zasypia. Bardzo intetsywny dzien. Ciekawostka jest ze w wielu knajpach od razu bez pytania doliczaja 15% napiwku. Troche to dziwne bo wolimy sami zostawic napiwek za dobra obsluge ale ok.
Wstzajemy wczesnie i zaczynamy dzien od przejażdzki metrem. Luiza ma nawet w Budapeszcie swoja stecje metra:) Metro zasówa jak 150. Bilet w jedna strone 320forintów. Jedziemy pod parlament i pomnik Kossutha. Nastepnie idziemy sobie spacerkiem na wyspe Małgorzaty, tam Luizka zasypia. Wracamy spokojnie do hotelu przy okazji zwiedzając centrum Budapesztu. Nasza uwage zwracja duze utrudnienia dla chodzacych w wózkami. Pelno bardzo wysokich krawezników, schody do przejsc podziemnych bez zjazdów. Nanosilismy sie ten wozek na maxa. Ale czego nie robi sie dla przyjemnosci. Po poludniu bierzemy auto i jedziemy na wzgorze Gelerta. Panorama na Budapeszt robi wrażenie. jest mega duzo turystów i naciagaczy, przy nas chlopak z Polski przegral w sekunde 100euro w zabawna gre gdzie jest kulka?:))) Chlopcy niezle w to wymiatali skubiac turystów:) Nastepnie wybralismy sie do Łazni Gelerta, wstep w weekand dla 2 osób 7500 forntów bez ograniczen czasowych. w tygodniu jest taniej. W lazniach jest super, woda do 40stC Luizka jest mega szczesliwa i wariuje w wodzie. Spedzamy tam trzy godziny. Wrazenie robi basen głowny w sali pałacowej. Wyglada to zajebiscie. Wieczorem spacerujemy przechodząc przez mosty z Budy do Pesztu i na odwrót. Na koniec dnia Luizka spożywa kolacje na srodku rąda pod pomnikiem w rytmie wegierskich kawalkow granych nad brzegiem Dunaju
Wstajemy ze spokojem i jedziemy w kierunku Slowacji do Besenovej. 240km jedziemy ok 4h, mega kreta drogą bez mozliwosci wyprzedzania. Po drodze juz w Słowacji jemy pycha obiad dla 2 osób za 7Euro do tej pory srednoi wychodziło ok 20Euro takze nie dosc ze pycha to jeszcze tanio. Wynajmujemy bardzo fajny pokój za 25Euro za noc przy samych basenach w porównaniu do Hoteli ktore są tuz obok i chca 100Euro za noc to prawie jak za darmo. Wejscie na Zrodła to koszt 15 euro za pakiet Buisnnes czyli baseny otwarte i zamkniete za 3 godziny. Moczymy sie tam i relaksujemy. Luizka nauczona juz Łazniami Gelerta poprostu szeleje w cieplej wodzie chlapie podskakuje i macha nogami jakby chciala od razu plywac. Dobra zabawa na maxa. troche nie dopisala pogoda bo zrobilo sie pochmurno ale posidziedlismy troche w basenach zamknietych. Cała miejscowosc skałada sie z jednej ulicy po jednym rzedzie domków z kazdej strony, zadnej knajpy, jeden sklep. Całosc przechodzi sie spacerkiem w 10minut Sa cztery hotele 3 gwiazdkowe i tam mozna cos zjesc. My poszlismy na pstragi do restauracji w głownym hotelu i to byly chyba najpyszniejsze pstragi jakie kiedykolwiek jedlismy. Polecamy.
W drodze powrotnej zatrzymujemy sie na 4 godziny w Wisle. Zaliczamy skocznie:) idziemy na pycha obiad do starej chaty nad wodospadem. PYCHA Zarcie!! Spacerujemy deptakiem tam wcinamy deserek i jazda do domu bo zostalo jeszcze 450km.
