Nurkowe wczasy w Marsa Alam
Decyzja podjęta, lecimy do Marsa Alam posurkować i nasłonecznić się trochę przed zima. Wybieramy hotel Iberotel Samaya Resort: czwarte miejsce na Tripadvisor, 99% rekomendacja na HolidayCheck. Nie ma niestety bezpośrednio z Niemiec (Berlin, Drezno, Lipsk) do Marsa Alam jedynie z Hanoveru, pozostałe lataaj do Hurgady i potem trzeba się tłuc autobusem 4-5h co nam za bardzo się nie uśmiecha. W związku z tym decydujemy się lecieć z Wrocławia i cala organizacje powierzamy Sun&Fun, które niestety nie ma zbyt dobrych opinii- ale trudno zaryzykujemy.
Wyjazd typowo wypoczynkowy, w planach snurkowanie, rafy, plaże, baseny, nic nie robienie, odpoczywanie…
Wyjeżdżamy ok 10.30 żeby ok 12.50 dotrzeć na lotnisko. Parking długoterminowy przy samym lotnisku 75PLn za tydzień. Wylot o 15 liniami Travel Servis które również mimo wielu niepochlebnych opinii, milo nas zaskakują. W miedzy czasie obiadek u Samych Swoich i startujemy o czasie. Samolot w bardzo dobrym stanie, obsługa bardzo mila, przed czasem dolatujemy do Marsa Alam
Wizy na lotnisku za 25$ od głowy. Szybki transfer do hotelu ok 5-10 minut. Kolejne mile zaskoczenie. Hotel okazuje się być The best Familly hotel of TUI Germany- czyli stworzony specjalnie dla nas. Hotelik malutki kameralny, czysty spokojny, z dużą ilością rodzin z dziećmi w 99% Niemcy, brak Rosjan:) Przy hotelu piekna rafa- która wielokrotnie odwiedzamy z Luizka która na tym wyjeździe stalą się wytrawnym snurkiem i idzie na głęboka wodę na 20-30 metrów i pływa razem z dorosłymi podziwiając Podwodny Świat- rybki, żółwie, rafy. Okolica to generalnie pustynia i resorty wybudowane przy brzegu. Piękne rafy wzdłuż wybrzeża, cisza, spokój, pełen relaks i chillout- i właśnie o to chodziło.
Jechaliśmy w sumie pełni różnych obaw a rzeczywistość okazała się zupełnie inna… My i dzieciaczki wypoczywaliśmy pełna para. Luizka pływała i snurkowala to w morzu to w basenie- najchętniej nie wychodziła by wogole z wody, Vincent ciągle bawił się w piachu, my pływaliśmy, biesiadowaliśmy i bawiliśmy się z dzieciaczkami- pełen luz and spontan:)










































Odlot mieliśmy mieć w sobotę 18.10 o godzinie 10. Jednak okazuje się ze lot jest przełożony i będzie dopiero o 23. W sumie się cieszymy, mamy cały dodatkowy dzień snurkowania i plażowania. Przedłużamy pokój za 40$ i mamy pełen komfort. O 20.30 jedziemy na lotnisko. Tam pełna rzeźnia- kolejka na maksa na 1,5 godziny stania żeby w ogóle wejść na lotnisko i zrobić check-in. Tłumy ludzi, Vincent zasnął- także trochę się wymęczyliśmy w tej kolejce. Lotnisko syfiste zatłoczone, śmierdzące. Okazuje się tez ze zmieniono nam nie tylko godzinę odlotu ale tez przewoźnika na Enter Air- ten ma opinie chyba najgorsze z najgorszych- widać było ze ludzie troch się stresują- okazuje się ze zupełnie niepotrzebnie: samolot w dobrym stanie, mila kulturalna obsługa- szybki handelek, mowa powitalna kapitana, potem jeszcze krótka historyjka na temat trasy, gaszą swatała- można spokojnie pospać i 10 minut przed czasem o 3.50 spokojnie lądujemy we Wrocławiu. Bierzemy auto z parking, trzeba było dopłacić 25 zeta za przekroczenie czasu i jedziemy do domu.