Formula 1 Grand Prix Monaco
W związku z tym ze Vincent 19 maja miał 3 urodziny i jest zapalonym fanem motoryzacji: samochodów, motorów, samolotów, helikopterów, traktorów, kapar, wyścigówek, formuły i efłanow 🙂 postanowiliśmy ze zrobimy mu prezent i wybierzemy się do kolebki motoryzacji a już na pewno sportów motorowych Monaco na Formule 1.Vini szczęśliwy co nie miara nie mogl doczekać się wyjazdu od 3 dni jak tylko się obudził pytał czy jedziemy dziś na efłana.
My postanowiliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym i wybrać się również gdzieś nad morze ale w okolicach Monako w planach nie miało być pogody także padło na Marsylie gdzie ma być w okolicach 30 stopni przez cały tydzień i ostatecznie okazało się ze powtórzymy dokładnie wyjazd z przed 5 lat.
Jedziemy…

Wyjeżdżamy sobie na spokojnie o 9.45 mamy już 18 stopni. Przejeżdżamy przez Niemcy temperatura w granicach 18-23 stopni. Kierujemy się do miasteczka Malbun w Lichtensteinie. Po przejechaniu ok 880 kim ostatnie 14km to ostra wspinaczka. mamy zarezerwowany hotel na wysokości 1600m npm. Droga kretta i stroma temperatura tez zaczyna spadać. Po drodze z naprzeciwka mijamy samochód ze śniegiem na dachu. Śmiejemy się a tu się okazuje ze temperatura spada do 2 stopni, zaczyna padać śnieg i jest zima w pełni. Miasteczko mega klimatyczne z wyciągami narciarskimi, ludzi nie widać prawie wcale. Hotel pod głównym wyciągiem w hotelu się śmieją ze tutaj wcale to nie jest normalne żeby 21 Maja padał śnieg. My się cieszymy dzieciaczki pytają czy mamy sanki i narty. Nie jesteśmy przygotowani za bardzo na takie warunki bardziej nastawialiśmy się na minimum +25 slonce i morze. Pelne zaskoczenie ale tez super doświadczenie. Korzystamy w takim razie z sauny i jacuzi na dworze.










Rano wyjeżdżamy z Lichtensteinu, jedziemy bardzo widokowa trasa przez szwajcarskie Alpy i po ok 550km dojeżdżamy do San Remo. Mamy zarezerwowany pokój nad samym brzegiem, zostaniemy tu dwie noce ponieważ w Monaco czy Nicei ceny za hotele sa z kosmosu, w Monaco za noc 8000 !!! euro. Uderzamy od razu na przechadzke promenada, stare miasto, jemy kolacje na plazy La Fontane gdzie menagmentem jest czworka siwych Włochów, siedząca przy wejściu i zagadująca do klientów- jak w filmie. Cale San Remo bardzo klimatyczne, prawdziwie włoskie, wyluzowane. Temperatura 26 stopni.

















Monako jak to Monako pełne najnowszych, najbardziej wypasionych samochodów na czele z Bugatti Veyron. Vincent podniecony do granic możliwości. Idziemy na kwalifikacje, po pierwsze ze więcej widać i bardziej na spokojnie bo drugie trochę taniej chociaż ceny i tak zabijają. Kupujemy bilety na sektor T. Świetna miejscówka, widać cały PitLine czyli boxy i kierowców którzy sobie tam maszerują dodatkowym plusem jest ze przed tym sektorem jest dosyć ostry zakręt, bolidy mocno zwalniają i akurat przed nami ostro przyspieszają. Dla wszystkich niezapomniane emocje. Po kwalifikacjach nasze dzieciaczki miały okazje przejechać się na rowerkach po torze F1 co było dodatkowa atrakcja, my na koniec dnia karnelismy się tez naszym samochodem, wieczorem wracamy do San Remo. Szuper dzionek, Vincent spełniony…:) Luizka tez:) odwiedziliśmy dodatkowo bardzo fajny plac zabaw…

































W planach mamy Marsylie na 4. Kierujemy się w okolice plaży Prado, tam gdzie byliśmy 5 lat temu, Mamy rezerwacje w innym hotelu chociaż chcieliśmy w tym którym już byliśmy ale nie było miejsc. Trafiamy w ogóle na długi weekand francuski i hotele sa ostro nabite ludźmi i ceny tez sa mega wysokie niestety. Sprawdza się prognoza pogody i mamy 28 stopni i pełne slonce. Mamy hotel z basenem blisko morza także korzystamy z uroków lata. odwiedzamy tez stare miejsca które jakoś nie wyglądają tak super jak wcześniej a hotel który kosztował 5 lat temu 94 euro teraz kosztuje 173 za dobe, cos nam chyba w miedzy czasie umknęło… i tu tez sprawdza się stara zasada Genka; nie jedz 2 razy w to samo miejsce, nie pij 2 razy w tym samym barze…. Zgadza się. Tak czy inaczej 4 dni chillujemy, spacerujemy, objadamy się nic nie robimy, dzieciaczki wariują w basenie, jeżdżą na rowerach, naświetlamy się słońcem którego w Polsce w tym roku chyba wyjątkowo brakuje. Chcieliśmy przedłużyć hotel jeszcze o 2 dni ale zapodali jeszcze o 20% wyższa cenne od aktualnie i tak wysokiej także przenosimy się na dwa dni na wioskę kolo Marsylki













Opuszczamy Marsylie, odjeżdżamy raptem 20km i trafiamy do enklawy spokoju, chillout. Wynajęliśmy pokój w pięknym obiekcie gdzie jesteśmy jedynymi gośćmi, tak lubimy. Cisza spokój niczym nie zakłócane. Zostajemy minimum dwa dni, pogoda dopisuje, pełen relaks















Oprócz 1,5 godzinnego korka w Lionie trasa przebiegła spokojnie. Spijmy standardowo w Avivie
Przejazd przez Niemcy w Niedziele to czysta przyjemność. O 18.30 w domu
