Dania, Grenlandia, Wyspy Owcze
Wakacje czas zacząć… normalnie zakończenie roku szkolonego miało być wczoraj, dziś ruszamy… Będzie nieco nie standardowo jak na ta porę roku… i same nowości 🙂 upal męczyć nas nie będzie …
Rano piękna pogoda u nas w mieście ponad 30… o 14 ruszamy w stronę TXL, po drodze jeszcze mały lunch i o 16 jestesmy na parkingu. O 18 Easyjet lecimy 40 minut do Kopenhagi. Jest 18 stopni. Meldujemy się Zleep airport hotel i idziemy na mały obchód okolicy.
O 22 jeszcze bardzo jasno. Jutro lecimy dalej…:)




Wstajemy 6:15 w hotelu nie ma prądu. Okazuje się ze rano jakiś typek wjechał samochodem w rozdzielnie i cały hotel bez prądu. O 7:15 jedziemy na lotnisko żeby o 9:15 odlecieć AirGreenland szerokokadłubowym Airbusem do Kangerlussuaq na Grenlandii. Lot 4h 20 min bardzo milo i przyjemnie z najlepszym cateringiem ever. Na miejscu 2h czekania i przesiadamy się w Dash 8 AirGreenland i 40 minut lecimy do Ilulissat. Czas -4h do Polski. Bagaże sa kierujemy się w stronę hotelu, ale jakość znacznie odbiega od tej z Internetu także wymieniamy hotel. Check-in w Arctic Hotel z pięknym widokiem z pokoju i ruszamy … widoki zwalaj z nóg, pogoda piękna, świeci słonce jest 8 stopni. Dziś z buta 10 km. Mamy całkowicie białe noce, dla Vincenta zupełna nowość, Luizka już kiedyś miała w Finlandii i Norwegii











































Noc jest naprawdę biała, nawet przez chwile nie ma mroku. Spaliśmy przy otwartym oknie mimo ze temperatura spadla do 3 stopni. Spało się wyśmienicie. Po śniadaniu o 10 ruszamy pływać kutrem po Icefiordzie pośród rozproszonych gorach lodowych. Przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Pogoda dopisuje jest piekne słonce, zero wiatru i 8 stopni na plusie. Płyniemy 2 godziny do wioseczki Ilimanaq. Malutka osada z 40 domami, spacerek, obiad i powrót prawie 2,5 godziny. Co za przeżycia… widzieliśmy jak się cieli lodowiec, pływające foki a Luizka z kapitanem łódki wieloryba… po południu próbujemy jak smakuje wieloryb.
Ilulissat – fiord na zachodnim wybrzeżu Grenlandii, do którego spływa jeden z najaktywniejszych lodowców na świecie Sermeq Kujalleq.
W 2004 roku wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Fiord, nazwany od położonego w pobliżu miasta Ilulissat, leży 250 km za kołem podbiegunowym północnym na zachodnim wybrzeżu Grenlandii. Rozciąga się na długości ok. 40 km, a jego szerokość sięga 7 km
U jego nasady znajduje się lodowiec Sermeq Kujalleq, jeden z najaktywniejszych na świecie – przemieszcza się z prędkością ok. 19 m dziennie. Jest to jedno z niewielu miejsc gdzie lód grenlandzkiej czapy lodowej – jedynej pozostałości czwartorzędowego lądolodu na półkoli północnej – uchodzi do morza. Najstarsze partie lodu pochodzą sprzed 250 tys. lat i używane są to badań nad zmianami klimatu Ziemi.
Lodowiec Sermeq Kujalleq spływa do fiordu, gdzie się cieli, tworząc góry lodowe. Od lodowca co roku odrywa się 35 km³ lodu, co stanowi ok. 10% wszystkich gór lodowych powstających rocznie na Grenlandii. Góry przemieszczają się przez wody fiordu z prędkością ok. 40 m na dzień i gromadzą się przy wylocie fiordu do morza. Następnie wpływają do zatoki Disko i unoszone są dalej na otwarty ocean, stanowiąc zagrożenie dla żeglugi na północnym Atlantyku. Niektóre z nich docierają nawet na Bermudy.
Badania lodowca i przemieszczającego się we fiordzie lodem prowadzone są od 250 lat
Grenlandia – autonomiczne terytorium zależne Danii położone na wyspie o tej samej nazwie która położona jest geograficznie w Ameryce Północnej, a historycznie i politycznie w Europie, o obszarze 2 166 086 km² (największa wyspa na świecie niebędąca kontynentem), pokrytej w 81% przez lądolód grenlandzki. Stolicą Grenlandii jest Nuuk.
W 1978 duński parlament przyznał Grenlandii autonomię. W 1982 odbyło się referendum, w którym mieszkańcy opowiedzieli za wystąpieniem z Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Grenlandia wystąpiła z niej w 1985 i nie jest obecnie – w przeciwieństwie do Danii – członkiem Unii Europejskiej. Grenlandia jest członkiem Rady Nordyckiej.
Nazwa wyspy oznacza 'zielony kraj’ – miała zachęcić do osiedlania się na niej w przeciwieństwie do Islandii, której nazwa 'kraina lodu’ miała zniechęcać.













































Dziś hiking i treking po fiordzie… Razem wychodzi ponad 15 km. Widoki piękne … Na obiad renifer. A wieczorem z okna hotelu obserwujemy bawiącego się z kajakarzami wieloryba 🙂































Dziś mieliśmy płynąc oglądać wieloryby ale po wczorajszym pokazie pod oknem rezygnujemy. Dodatkowo dziś mocne zachmurzenie dlatego decydujemy się na luźny spacerek po mieście. Po 3 i Pol dnia znamy miasteczko bardzo dobrze. Jedliśmy już w ośmiu lokalach, przemierzyliśmy je w szerz i wzdlóż. Dziś kierujemy się w stronę Icefiord Hotel znacznie się rozjaśnia wiec jeszcze raz hiking po fiordzie z niesamowitymi widokami, piknik i o 18 kolacja- zupa z foki. Wracamy ok. 20 do hotelu a tu znowu pływa sobie wieloryb. Mega…



























Wstajemy 4.30, 6.10 jedziemy na lotnisko, 7,35 lecimy na główne lotnisko Grenlandii. Tutaj mamy ponad 4h wiec chwile chilujemy, idziemy ogarnąć okolice, jedna droga parę sklepów, jeden lodge, jeden hotel i główne lotnisko Grenlandii. O 13. 40 odlatujemy airGrenland w stronę Kopenhagi tym razem 3h50 minut. Tracimy teraz zdobyte 4 godziny i już jest prawie 22. Check-in w hotelu i dzieciaczki padają… Jutro dalej..






Śniadanie w Kopenhadze i na lotnisko. O 11 odlatujemy liniami SAS na Wyspy Owcze. Lot 2h mija szybko. Ladujemy na lotnisku Vagar. Znowu zmiana czasu tym razem minus 1h. Odbieramy samochód w wypożyczalni Justdrive- szybko, sprawnie i bezproblemowo- nowe vw polo i ruszamy w stronę naszego hotelu. Zakupy po drodze i znowu rezygnujemy z zarezerwowanego noclegu ze względu na jakość… Śmieszne bo mięliśmy rezerwacje i na Grenlandii i na Wyspach Owczych ponad 2-3 miesiące temu a ostatecznie ogarnęliśmy noclegi w dobrej jakości po wylądowaniu na miejscu. Pogoda ok. 14 stopni, wilgotno i wiecznie, chłód bardziej odczuwalny niż na Grenlandii.
Po drodze do hotelu piękne widoki… Check-in i jedziemy do stolicy Torshvan- najpierw sushi z podobno najlepszego łososia na świecie, ogarniamy port, miasteczko, i stare miasto Tinganes z domkami z trawiastymi dachami w których cały czas mieszkają ludzie






































Po śniadaniu ruszamy w stronę Vestmanna… widoki po drodze powalają, nie możemy przestać się zatrzymywać i pstrykać fotek. Na miejscu jedziemy na tame, ogarniamy miasteczko, i fajny wodospadzik. Potem ruszamy w strone Saksun. Miasteczko gdzie kończy się wąska, można powiedzieć jednokierunkowa droga, domki z trawa na dachach, plaża, widok na fior, i wodospad.. rozkłada nas to miejsce na łopatki. Ludzie tutaj dożywają w większości 99 lat :). Nastepneie kierujemy się w strone miejscowości Tjonuvik, tam tez koczy się droga, miasteczko z plaża z ciemnym piaskiem i kilka domków i oszałamiające widoki. Pijemy tam sobie kawkę z mieszkańcami i jemy gofry. Maja uprawy ziemniaków na plaży przy domach.
W kolejnej miejscowości w poszukiwaniu restauracji zagadujemy czwórkę młodziaków siedzących przed domem gdzie można cos zjeść… a oni mówią ze maja zakończenie szkoły, siedzą i się bawią i zapraszają nas na zupę… why not… pięknie, wchodzimy a tam impreza na 20 osób- od razu zupa na stół i kieliszki, zabawiamy chwile gadamy wszyscy weseli i radośni. Po ok. 45 min ruszamy dalej na kolejna wyspe, do miejscowsc Gjogv z pieknym fiordem i dwoma drogami dojazdowmi tworzącymi w sumie kolo i tak tez sobie jedziemy. Jemy tam obiado-kolacje- steki z owcy- a jakze i spotykamy polakow jeżdżących motorami. Prawie o 23 wracamy do hotelu.. mega udany i bogady w doznania dzionek.
















































Dziś ruszamy na wyspę Mykines. Mamy zarezerwowane bilety na łódkę na 10 rano. Udało się ogarnąć bilety przez internet na miejscu ale nie jest łatwo bo maja tylko 60 miejsc dziennie. Łódź płynie prawie godzinę, niestety dzień zaczyna się deszczem i mega mgła, po do płynięciu przestaje padać to duzy plus ale mgla zostaje. Na wyspie żyje chyba tylko 11 osób, jest jedna mała kawiarenka ale za to super trekingowa trasa z mnóstwem ptaków. Nam szczególnie zależy na pafinach- maskonurach. Trasa nie jest łatwa, szczególnie we mgle, sa ostre podejścia i wąskie scieszki. Ale dajemy rade i ogladamy z bliska te piękne ptaki. Może bez mgły było by jeszcze piękniej ale tego się na razie nie do wiemy… i tak było super, 8km w nogach i o 16 jestesmy na dole w knajpie na zupie rybnej i o 17.10 wracamy na łódkę. O 18 jesteśmy spowrotem na naszej wyspę i postanawiamy jeszcze ogarnąć wodospad Mulafossur w miejscowości Gasadalur- i słynne jezioro Sorvagswatn, największe jezioro Wysp Owczych położone 40 metrów nad poziomem morza…
Mykines– najdalej wysunięta na zachód wyspa wchodząca w skład archipelagu Wysp Owczych.
Jej powierzchnia wyspy wynosi 10,3 km² (razem z Nólsoy 13 miejsce) , a zamieszkuje ją jedynie 11 mieszkańców (15 pozycja), skupiających się w osadzie o tej samej nazwie, co sama wyspa. Na wyspie są dwie góry, większa Knúkur (560 m n.p.m.) i mniejsza Árnafjall (350 m n.p.m.). Nazwa wyspy pochodzić może od muc-mhara, co w Gaelicu oznaczać miało wieloryba. Mykines jest zamieszkana przez bardzo licznie tu występujące maskonury oraz głuptaki.
Wyspy Owcze – wulkaniczny archipelag (o powierzchni 1399 km²) na Morzu Norweskim, między Wielką Brytanią, Islandią a Norwegią. Stanowią terytorium zależne Danii.
Orodkiem administracyjnym jest Thorshavn. Głównymi miastami Wysp Owczych są: Klaksvík, Hoyvík, Argir. Żyje tam prawie 48,2 tys. mieszkańców, a gęstość zaludnienia wynosi 34,5 osób/km². Językami urzędowymi są farerski i duński.
Wyspy Owcze leżą w strefie klimatu umiarkowanego, chłodnego, wykazującego bardzo silne wpływy oceaniczne. Charakteryzuje się on m.in. wysokim poziomem opadów, relatywnie ciepłymi zimami i chłodnymi latami. Dzięki ogrzewającemu Wyspy ciepłemu Prądowi Zatokowemu średnia temperatura w styczniu wynosi +3,4 °C. Średnia temperatura w sierpniu to +10,5°. Wpływ oceanu powoduje, iż na wyspach jest na ogół pochmurnie, występują częste mgły i silne wiatry.
Ze względu na silny wiatr jedyne drzewa na archipelagu to sztuczne nasadzenia w miastach.
Wiele domów tradycyjnych, jak również nowo budowanych, ma dachy porośnięte trawą.
Telewizja pojawiła się na Wyspach Owczych dopiero w 1978 r.
Wyspy Owcze to dom dla ponad 70 tysięcy owiec
Port w Tórshavn przeładowuje rocznie ponad 200 tys. ton towarów.
Na Wyspach Owczych mieszka ok. 100 Polaków.
Mieszkańców wyspy jest 1,75 razy mniej niż owiec.
Z owcami wiąże się unikalna jednostka powierzchni, używana przez Farerczyków od średniowiecza. Jest nią mørk, właściwością tej miary jest to, że nie jest stałą fizyczną wielkością, lecz obszarem pozwalającym na wykarmienie 32 owiec, co jest zależne od żyzności gleby oraz ukształtowania terenu].
Na Wyspach Owczych odbywa się coroczne polowanie na grindwale – walenie zaliczane do delfinów. Co roku w okresie lipca i sierpnia rybacy zaganiają je swoimi łodziami w głąb zatoki i zabijają harpunami. Uczestniczą w tym całe rodziny – od ojców, przez matki, aż po małe dzieci. Corocznie ginie tam od 600 do 1000 sztuk grindwali. Proceder ten nie wynika już z potrzeb ekonomicznych, a jest uzasadniany jedynie tradycją. Zabijanie delfinów budzi oburzenie na całym świecie i wywołuje coraz większe protesty. W 2015 roku z powodu rzezi grindwali niemiecki operator statków rejsowych Aida ogłosił, że rezygnuje z rejsów na
Wyspy Owcze
Na wyspach nie ma ani jednego więzienia, a groźni przestępcy wysyłani są do cel w Danii
Most Streamin to jedyny most na Oceanie Atlantyckim. Łączy wyspę Streymoy z Eysturoy.
Pogoda na wyspach często się zmienia, a Farerczycy mawiają: „Jeśli pogoda Ci nie odpowiada, poczekaj tylko następne 5 minut”
Thorshavn – największe miasto archipelagu Wysp Owczych, jednocześnie jego stolica i siedziba najwyższych władz tego duńskiego terytorium zależnego. Miasto leży na wyspie Streymoy, zamieszkuje je 12 375 osób Nazwa Thorshavn oznacza po duńsku Port Thora, nordyckiego boga burzy i piorunów





















































Dziś jeździmy trochę po wyspach. Zaczynamy od południa naszej wyspy Streymoy… i miejscowość Kirkjubour, gdzie znajduje się najstarszy drewniany zamieszkały dom na wyspach owczych. Dalej jedziemy na wyspę Eysturoy do klimatycznej miejscowości Elduvik. Postanowiliśmy pojechać jeszcze dalej na kolejne wyspy na których jeszcze nie byliśmy i kierujemy się do drugiej największej miejscowość Klaksavik na wyspie Boroy, gdzie ogarniamy port rybacki i fish&chips które sa fatalne jak chyba wszędzie na świecie. Jedziemy jeszcze dalej na wyspę Vidoy na która przejeżdżamy dwoma jednokierunkowymi, zupełnie ciemnymi bez oświetlenia tunelami z małymi poboczami co 15m żeby można było wjechać i ustąpić pierwszeństwa jadącym z przeciwka. Miejscowość Vidareidi to najbardziej wysunięte na północ miasteczko. W drodze powrotnej zajadzamy jeszcze do miejscowości Fuglafjordur z fajaną marina i fajnym placem zabaw. W każdej miejscowości sa czyste darmowe toalety. O 20 jedziemy jeszcze na steki i o 23 jesteśmy w hotelu.
Na wyspach owczych byliśmy na wyspach: Mykines, Vagar, Streymoy, Eysturoy, Bordoy, Vidareidi. Było pięknie a jutro już do domu….


































Po śniadaniu kierujemy się w stronę lotniska ciesząc jeszcze oczy widokami. Oddajemy samochód wszystko okey przejechalismy lacznie 730km i idziemy na check-in. Dziś lecimy Atlantic Airways- narodowe linie, wysp owczych. Odlot o 12.35, samolot wygodny, dużo miejsca, fajny serwis. Po 1,40h lądujemy w Kopenhadze. Odbieramy walizki, jemy cos i przechodzimy na kolejny lot, easyJet do Berlina. O 21.50 lądujemy w Berlinie, o 22.50 ruszamy samochodem z parkingu w stronę domu. Jeszcze przystanek na Orlenie i jesteśmy przed 1 w nocy trzeciego Lipca w domu.







