Majówka na Kubie
Bilety zakupione 24.03.16.
Tym razem pada na Kube w opcji AI, Kuba bo jest na początku transformacji i nie wiadomo kiedy i w jaki sposób wkroczą amerykańskie korporacje a AI bo potrzebujemy spokoju i nic nie robienia po ostatnich miesiącach intensywnej pracy
Wyjeżdżamy z domu o 3 rano i kierujemy się na Schonofeld, temperatura na zewnątrz – 2 stopnie, po 1,40h jesteśmy na parkingu McParking gdzie zostawiamy samochód, podwożą nas busem na lotnisko ale w związku z tym ze wylatujemy z Tegel a wracamy na Schonefeld, bierzemy Taxi i w rajdowym tempie po w 15 minut dojeżdżamy na Tegel, kierowca zadowolony z siebie ze pobił rekord O 6.50 punktualnie liniami Germanwings odlatujemy do Kolonii
Samolot po 10 minutach jak wszedł na wysokość przelotowa zaczął już lądować, także przelot szybki i przyjemny nowym samolotem. Lądujemy w Kolonii na lotnisku Kolonia/Bonn, czekamy 2,3 h i liniami Lufthansa o 10.30 odlatujemy do Varadero. Lecimy A340, drugi najdłuższy samolot pasażerski. Samolot wypasiony ale pełny w 100% , dziesiecio godzinny lot minął w miarę szybko i spokojnie, Każdy z nas przespał się po 5 godzin





Przestawiamy zegarki o – 6h jest 15.30 ciągle tego samego dnia, dzieci już odczuwają ze dzień jest wyjątkowo długi, Po 20 godzinach od wyjścia z domu docieramy do hotelu, ogarniamy jeszcze szybko okolice i po 24 godzinach idziemy spać. Temperatura odpowiednia + 31 stopni
30.04-02.05.2016
Odpoczynek i czysty chillout. Pogoda dopisuje. Hotel podobno najlepszy na wyspie, wszystko na wypasie. Przez 3 dni klimat wyjątkowo suchy, prawie nie wyczuwalna wilgoć, dosyć wiecznie. Pod koniec dnia przestaje wiać, i w jednej chwili spada wilgoć… od tego momentu zaczyna wieczorami padać w dzień duchota jak w saunie i 34 stopnie.
















Wypożyczamy zielono-białego OldTimera Chevrolet z 1965 roku- co za fura. Na wyposażeniu mamy kierowcę o swojskim imieniu i nazwisku: Vladimir Putin- podobno rodzony Kubanczyki Kubanke- Mazene, mówiącą po polsku, kubanke urodzona w Polsce. Jedziemy do Hawany. Po drodze przejeżdżamy przez najwyższy most Kuby 112 metrów, następnie Hawana- Fortyfikacje, Promenada, Nowe miasto, Plac Rewolucji, Stare miasto, wszystko ma swój urok i w powiazaniu z historia także ekscytacje. OdlTimery przemierzają Kube co jest wyjątkowe w swoim rodzaju. Zaliczamy tez Fabryke Cygar- gdzie pracuje 600 osob, wygląda to jak obóz pracy gdzie wszyscy próbują na lewo opylic cygara- socjalizm…































































04-05.05.16 Chillout
Na piątek zamawiamy na przejażdżkę Pink Cadillac- nasz egzemplarz z 1957 roku- kultowe auto o którym jest piosenka i film i którego podobno co roku na urodziny kupował swojej mamie Elvis. Podobno na całej Cubie sa tylko 2 oryginalne- trochę go szukaliśmy ale się udało. Marzenia się spełniają- jeździmy po Kubie różowym Cadilakiem Cabrio… wow… co za ekscytacja. Przemierzamy z Victorem- kierowca półwysep Varadero od początku do końca, odwiedzamy nowa marinę gdzie niebawem maja cumować już wielkie wycieczkowce- także idzie co nie uniknione i jedyne centrum handlowe a punktem kulminacyjnym jest Kubanski dom- baza Al Capone nad samym brzegiem oceanu. Widoki powalają…














Płyniemy katamaranem na wyspę Cayo Blanco, wyspa z nóg nie zwala ale nie ma tez dramatu oczywiście oprócz tłumu ludzu, ważne żeby pobyć na morzu na koniec dnia mamy spotkanie z delfinami, które niestety są w niewoli, ale taki już jest ten świat, dzieciaczki były i tak mega ucieszone ze były tak blisko delfinów i wieczorem wracamy..






08-09.05.2016
Trochę plaży, trochę morza, trochę wiatru, trochę fal i spotkanie z Pelikanami na które przez cały wyjazd Vincent wolał: ” o Pterodaktyl przyleciał”









O 18.50 odlatujemy do Kolonii liniami Eurowings, które powstały w listopadzie 2015 Samolot całkiem ok, nowy ale ciasno, słabo z miejscem. Do tego było strasznie gorąca i mieliśmy turbulencje dobre 4-5 godziny. Nawet w końcu zagadał Kapitan żeby się nie martwic bo tak się zdarza w tych rewirach. Vincent ze zmęczenia nie chciał zasnąć, także ten lot wyjątkowo męczący. Przespalismy się może z 2-3 godziny w nocnym przelocie…;(


O 10.40 w końcu lądujemy w Kolonii dosyć długie oczekiwanie i o 14.30 Germanwings lecimy do Berlina Schonefeld

W końcu musiało to nastąpić, Luizka jedzie na swoja pierwsza szkolna wycieczkę. Ale ten czas leci… Dzieci wyjechały już rano autobusem wiec my pedzimy autem prosto z Berlina do Kudowy. Mamy 440 km. Po 30 godzinach od wyjścia z hotelu docieramy o 21.30 do grupy Luizki, koleżanki Luizki już spia, Panie czekają. Zostawiamy ja z bólem serca, wow co za przeżycie dla rodziców i jedziemy do naszego hotelu: Apartamenty Antonio za 100PLN pokoj 4 osobowy. Docieramy o 22.00 widzimy ze jest grill, ale brak kiełbasy, wszystko już pozamykane, okazuje się ze jest jeden 24h na granicy z Czechami, Tatus ogarnia temat i po 23 mamy grilla, Vincent pospał w samochodzie i wariuje do północy. Ok 1 w końcu padamy… po dosyć długim dniu lub w sumie 2,5 dniach…

Rano ogarniamy Kaplice czaszek, która jest spacerem 5 minut od naszego hotelu (nie można robić zdjęć- wrzucamy z Internetu), następnie Błędne Skały, na obiad smażona rybka w Smażalni U Andrzeja- polecamy.












O 17 zaczynamy kierować się w stronę Zielonej Góry. Wracamy przez Czechy do domu 236km: Nachod, Trutnov, potem Lubawka, Legnica i dom
0 20 jesteśmy w domu
http://flightdiary.net/LuizaMaria