Majówka: Kutaisi, Tbilisi, Baku, Ałma Ata
04.04.2018 wieczorem składamy wnioski elektroniczne o wizę do Azerbejdżanu. 23$ od głowy.
05.04.2018 przychodzą wizy na maila
08.04.2018 Kupujemy pierwsze bilety lotnicze. Lecimy WizAir z Berlina do Kutaisi…
Luizka wczoraj napisała test trzeciklasisty, wszystkie bilety lotnicze sa, plan ogólny jest zatem ruszamy. Z przed domu startujemy o 5.45 żeby dokładnie po 1,5H podjechać na McParking przy Schonefeld. 18dni 76 EUR. Następnie 15 mniut autobusem na lotnisko i o 9.30 wzbijamy się w powietrze WizzAir: bilety po 100 Euro. Po dokładnie 3 godzinach i 20 minutach lądujemy na lotnisku w Kutaisi. Przestawiamy zegarki +2h i mamy już 15. Gostek z hotelu czeka i ruszamy w strone miasta. Ruch prawostronny ale bardzo dużo aut ma kierownice również po prawej stronie- nasz tez. Dosłownie sekundowy check-in w West Tower Hotel, szybkie ogarniecie i ruszamy do centum. Pogoda znacznie lepsza niż w Polsce bo 29 stopni. Jedziemy autobusem nr 1 do samego centrum za 1PLN . Tam testujemy gruzińska kuchnie, ogarniamy centrum miasta, obiad tu, kawka tam, idziemy pod góre do Bagratis Cathedral i po drodze widzimy samochód na polskich tablicach rejestracyjnych, machamy do niego wesoło, auto się zatrzymuje i gostek proponuje nam podwózkę z której korzystamy bo mięliśmy jeszcze z 20 minut z buta pod gore. Tam widok na panoramę Kutasiti i bardzo fajna katedra, ponad godzinę jeszcze w restauracji i ok. 22 taksówką za 7,5PLN wracamy do hotelu














Po śniadaniu ruszamy na mały objazd. Zaczynamy od Kaniony Okatse. Spacerek ponad 8km łącznie z dojściem do kanionu z parkingu i po kładce nad kanionem oraz finał punkt widokowy 150 metrow nad kanionem. Super sprawa, powalające widoki i skok adrenaliny prawie do kosmosu dla naszej czwórki. Następnie kierujemy się nad wodospad Kinchkha Waterfall, i na mega klimatyczne wodospady Martvili. Ok. 17 odwiedzamy jeszcze super jaskinie Sataplia Cave i fajny taras widokowy ze szklana podłoga z widokiem na okolice i Kutasiti. Odkryli tam tez ślady łap dinozaurów. Wieczorem jeszcze jedzenie i ok. 23 powrót do hotelu
































Pobudka dziś ciężka, nogi bola… śniadanie i o 11.30 jedziemy prywatnym transportem do Tibilisi. Samochód ten sam co wczoraj ale inny kierowca, w hotelu zegna nas cały menagment i recepcja razem 5 gostkow :). 230 km mija całkiem przyjemnie, droga raz lepsza raz gorsza ale prawie polowa to już dwa pasy w jednym kierunku.45 tysięczne Kutaisi i Gruzja która widzimy przez okna samochodów to takie nasze lata 95’ spokój na ulicach, ludzi w miarę mało, stare samochody, stare domy… Wjeżdżając do Milionowego Tibilisi czujemy się jakbyśmy trafili do innego kraju… mnóstwo ludzi, mnóstwo wypasionych samochodów, nowoczesne wieżowce… normalnie światowa metropolia. Meldujemy się w Radisson Blue Iveria Hotel przy starym mieście i uderzamy na jedzenie i na pierwszy obchód… Ok. 21 dzieciaczki jeszcze na basen i 23 spać




















Od 11.30 ruszamy na miasto: Ogarniamy Kashueti Church następnie przechodzimy przez Dry Bridge, oglądamy Public Serwis Hall, następnie Pałac Prezdencki i Saint trinity Catedra. Wracamy Akhvledani Street- dzielnica Avlabari- bardzo biedna. Wracamy na druga stronę rzeki Metehii Bridge dochodzimy na Sulfur Baths, Botanik Garden z wodospadem, Most Pokoju to tak z ważniejszych temacikow. W zasadzie ogarniamy ważniejsze miejsca w całym Tbilisi w jeden dzień, przechodząc łącznie prawie 17 km. Fajny spacerek po fajnym mieście Wracamy ok. 20, kolacja i jeszcze baseny i o 23.30 idziemy spac.


















































Dziś zbieramy się jak zwykle ok. 11. Najpierw spacerek na plac wolności, kawka i lody potem jedziemy metrem na przystanek marsz rutek i stamtąd do Mccheta- pierwsza stolica Gruzji. Obchodzimy całość w 2 godziny i taksówką wracamy do centrum Tblisi. Jeszcze na stare miasto, jedzenie, i powolnym krokiem wracamy ok. 19 do hotelu. W planie pakowanie i szybkie spadnie bo zaplanowana pobudka na 4.30 i o 5.15 wyjazd na lotnisko… ale jeszcze basen.


















Na basenie Luizka upada i bardzo mocno uderza się główką… Śliwa mega rośnie w ekspresowym tempie i do rozmiarów których nie widzieliśmy jeszcze nigdy u nikogo… Przyjeżdża nawet karetka i ratownicy stwierdzają ze musza zabrać Luizke do szpitala. W międzyczasie konsultacje z lekarzami w Polsce. Pierwsza i mamy nadzieje ostatnia podroż karetką na sygnale. Całe szczęście RTG nic nie wykazuje ale wszyscy lekarze zalecają odpoczynek i rezygnacje z lotów przez najbliższe 48h. Wypisują Luizke o 1.30 w nocy ze szpitala i o 2 jesteśmy wszyscy w hotelu. Odpuszczamy oczywiście lot który miał być o 7 rano do Armenii. Zostaniemy w Tbilisi dodatkowo jeszcze na 3 noce.
W Armenii demonstracje się wzmozyły lotnisko jest zablokowane także Armenia dla nas nie tym razem
https://www.independent.co.uk/news/world/europe/armenia-nikol-pashinyan-opposition-victory-elections-railways-airports-civil-disobedience-a8333436.html
Całe szczęście ze Luizka po przebudzeniu czuje się całkiem dobrze a śliwa się pomału wchłania… Przez najbliższe dni tylko odpoczynek.
Trzy dni mega na spokojnie, spokojne spacery po Tbilisi, pierwszego dnia prawie cały dzień w hotelu i tylko jakiś mały spacerek. Najważniejsze ze z minuty na minutę jest lepiej.
Wjeżdżamy sobie kolejka na gore przy Forcie i figurze matki Gruzji. Zamawiamy sobie pokój na Sulfur Baths, pomoczyć się trochę w gorących siarkowych źródłach a na koniec w ostatni wieczór idziemy do Gruzinskiej Knajpy z muzyka na żywo i tańcami…
Tbilisi znamy już dobrze.. wszyscy dosyć wynudzeni… jutro ruszamy do Armenii – Nie, do Armeni nie… a gdzie?


















Jedziemy hotelowym samochodem na lotnisko, odlot do Baku 11:50. Sprawdzają nasze elektroniczne wizy przy odprawie. Lecimy Buta Airlines- chyba tania odnoga Azal Azerbejdżan, ale bardzo fajnie, jest woda i kanapka a lot tylko godzine.
Na granicy zero problemów, sprawdzają wizy, pieczątki w paszporty i witamy w Azerbejdżanie. Mamy zamówiony transport i facet na nasz czeka. 30 minut i jesteśmy w Hyatt Regancy Baku, 5 gwiazdkowy hotel dla naszej czwórki za 110 EUR doba ze śniadaniami to mega dobra cena. Check-in i atakujemy taksówka na stare miasto. Taksówki sa przestrzenne i milo się nimi przemieszcza za 5 AZN czyli ok. 10PLN. Benzyna kosztuje 0,60 AZN za litr czyli ok. 1,2PLN… pięknie. Spacer przez stare miasto, miejscowy obiad i ok. 20 wracamy do hotelu… Jest tydzień po wyścigu Formuły 1 i niestety nie dali posprzątać płotów i ograniczeń co trochę denerwuje i zakłóca widoki, ale jeden z plusów jest to ze przemieszczamy się bezpośrednio po torze Formula One 🙂
























Przez dwa dni spacerujemy sobie po Baku, nadmorski bulwar- zaprojektowany przez Polaka o długości 26km. My ogarniamy może z 5km. I piękne Stare Miasto – gdzie Polska ma ambasadę.
Wchodzimy na Maiden Tower, Juma Mosqu, Shirvanshahn Palace, Obchodzimy Old Town do okoła i przechodzimy rzez waskie klimatyczne uliczki. Przeszliśmy przez Goverors garden na Flag Squer i Little Venice. Miesza się nowoczesność ze starością i ma to swój niepowtarzalny urok. Morze przy bulwarze jest mega zanieczyszczone ropa, nawet unosi się zapach ropy przy brzegu. Obiad i wieczorem powrót do hotelu. Dawno nie mięliśmy takiego spokoju i braku pospiechu w mieście
















































Dzisiaj jedziemy prywatnym transportem do Qobustan pooglądać Pertoglify, bardzo fajne miejsce ok. 1h jazdy od Baku. Poznajemy tez bardzo fajna dziewczynę Angeline z Guide Services, z która łapiemy mega kontakt i która opowiada nam wiele ciekawych historyjek o Azerbejdżanie.
Park Narodowy Qobustan) – park narodowy we wschodnim Azerbejdżanie, w pobliżu miejscowości Qobustan. Ochroną objęto tu między innymi skały z prehistorycznymi petroglifami. Teren kulturowy parku został w 2007 roku wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO
Następnie przesiadamy się do zdezelowanej łady i jedziemy ciężkim offroad na Błotne wulkany- Mood Vulcano. Dzieciaczki są zachwycone po 15 minutach wszyscy sa dosyć dobrze zabłoceni. Kierowca pozwala w drodze powrotnej poprowadzić swoja ladę tatusiowi. Kierujemy się następnie do Świątyni ognia gdzie spotykały się w zgodzie i razem modliły prawie wszystkie religie. Odwiedzamy tez Yanar Dag- płonącą bez przerwy ziemie… również ciekawe przeżycie. Na koniec dnia mega uczta z Azerskim jedzeniem… ok. 22 wracamy do hotelu.
Mieliśmy jutro lecieć dalej ale mamy trochę przesunięcia na tej wycieczce także jeszcze 2 pełne dni w Baku..







































Dwa dni ogarniamy sobie Baku: Old Town na którym odwiedzamy jeszcze galerie miejscowego artysty: Ali Wamsu Gallery, dzieciaczki dostają autografy i specjalne malunki. Dodatkowo Muzeum miniaturowych Książek i Flame Towers- budynki w kształcie płomieni. Spotykamy się z Angelina i fajnie spędzamy czas. Ogarniamy tez Hejdar Aliyev Center- do środka nie udało się niestety wejść bo była jakaś bardzo ważna konferencja, i muzeum dywanów, oraz po raz kolejny nadmorski Bulwar.
Do Baku wracamy za rok… a jutro…???













































Po śniadaniu ruszamy taksówką na lotnisko, i o 13 dolatujemy liniami Air Astana do Ałma Ata. Po 3,20H lądujemy i przestawiamy zegarki dodatkowo + 2h, także do Polski mamy już +4h. Dziś transport do hotelu mam Bentleyem:) jest luksusowo. Szybki check-in w Rixos Ałmaty Hotel i idziemy cos zjeść niestety już 21.30. Ogarniamy Hard Rock Cafe blisko hotelu. O 1 w nocy idziemy spać..
Ałmaty lub Ałma-Ata największe miasto i do 1998 stolica Kazachstanu, położone w południowo-wschodniej części kraju, na wysokości ok. 700 m n.p.m. u podnóża Zailijskiego Ałatau (Tienszan), w pobliżu granicy z Kirgistanem, na terenie charakteryzującym się dużą aktywnością sejsmiczną. Miasto stanowi główny ośrodek przemysłowy, kulturalny i naukowy Kazachstanu, m.in. Akademia Nauk, liczne szkoły wyższe.















Wstajemy na wpół przytomni przede wszystkim dzieciaczki. Uderzmy na śniadanie i na miasto. Zaczynamy od Zielonego Bazaru, sprzedają koninę ( Luizka o mało co nie zwymiotowała…), następnie central park z Dino Parkiem dla dzieciaczkow, ale tez dużo tandetnych wynalazków z parków rozrywki. Podjeżdżamy autobusem do Kolejki Kok Tobe i wagonikiem linowym wjeżdżamy na górę, tam obiad i spacerek. Ogólnie przyjemne widoki na góry i Ałma Ate. Na dole kolacja w bardzo fajnej knajpce i wieczorem do Hotelu. Taksówek nie ma prawie wcale ale bardzo dobrze działa Uber, i co najlepsze przyjeżdżają oficjalne taksówki- można? Można… :)przejażdżka po mieście w przeliczeniu 5 PLN. Cały dzień miało niby padać, było pochmurno ale bez deszczu i ok. 29 stopni, zaczęło padać o 19.30 zobaczymy jak jutro


































Po śniadaniu ruszamy w kierunku chyba najdłuższej ulicy w Miescie Abylai Khen Ave. Jezdzimy tez metrem, które jest dosyć głębokie i dosyć wypasione, pociągi ciche, wygodne czyste, perony szerokie czyściutkie. Odwiedzamy tez Park 28 Panfilow i Zenkow’s Cathedra która z zewnątrz jest w remoncie, zahaczamy tez o muzeum instrumentow. Jedzmy metrem na stacje Abay i idziemy w kierunku Independence Monument. Próbujemy tez podwózki ala taxi, stajemy przy drodze i zatrzymuje się koleś, pytamy o cel, uganiamy cenę i gostek podwozi nas pod Centrum Esential Mall przy Ritz Carlton- same mega wypasione sklepy najdroższych marek , ale tez normalne restauracje. Jemy obiad z widokiem na góry i skocznie narciarska, bierzemy na wynos sushi i wracamy Uberem do hotelu. Jeszcze basen, i dziś może uda się wcześniej spać…

























Udało się położyć ok. 22 także pobudka o 6 nie taka straszna, szybkie śniadanie i o 7.30 jedziemy hotelowym Cadillaciem Escalate na lotnisko… O 9.30 odlatujemy do Moskwy liniami Aeroflot. Jest wszystko: jedzenie picie do woli, co kto chce. Lądujemy o 14.10 i przesuwamy zegarki -3h także do Polski mamy +1 ale jest dopiero 11.10. Mamy 4 godziny na Moskwa Sheremetyevo. Shopping i obiad w Loung…







O 17.10 lądujemy na SXF, szybko do samochodu i o 19 jesteśmy w domu. Było bardzo fajnie…