Na wschód: Warszawa, Seul, Osaka, Tokio, Da Nang, Hoi An, Manila, Koror, Guam, Chuuk, Pohnpei, Kosrae, Kwajalein, Majuro, Honolulu, Anchorage, Vancouver, Las Vegas, Halaveli, Valence Sud, Costa Blanca
Po wycieczce szkolnej synka do UK i powrocie na ławice, po festiwalu fanstasy dla córki w MTP Poznań, obieramy nasza drużynę w piątkowy wieczór z Poznania i na nockę do domu.
Autem do Warszawy. Po południu spacerek po centrum






















Rano niespiesznie śniadanie, następnie imprezka z okazji 10 urodziny Soul Travel zaprzyjaźnionego biura. Fajne spotkanie różnych podróżników, super integracja i mnóstwo przygód. Po południu hulajnogami na Saska Kępę a na koniec dnia kolacja na Powiślu























Dzień przed wylotem upłynął w Warszawie na chiloucie i szybka organizacje. 17 czerwca ok 9 ruszamy Uberem na lotnisko. Skąd o 11.20 punktualnie odlatujemy liniami Eatihad do Abu Dhabi. Cena dwóch lotów łączonych w jedna stronę była mega atrakcyjna a samolot był zapełniony tylko w 2/3. Ze względu na działania militarne na bliskim wschodzie lot wydłuża sie o ponad 1,5h ponieważ samoloty z Europy omijają szerokim łukiem zagrożenie. Po 5h 55 minutach lądujemy w Abu Dhabmi. Przesiadka z dosyć krótkiej zrobiła sie ultra krótka jedna ze względu na duże opóźnienia wszystkich lotów z Europu nasz kolejny lot startuje 2 godziny po planowanej godzinie czekajac na wszystkich spóźnionych pasażerów, także w sumie mega milo…

















Lądujemy w Seulu ok 12. Niby od Polaków nic nie potrzeba jednak majac międzylądowanie na bliskim wschodzie potrzebny jest kwestionariusz zdrowotny q-code oraz dodatkowo e -arival card od wszystkich. q-code sprawdzali e-arival card juz nie. Wszystko poszło bardzo sprawnie i po ok 30 minutach od wylądowania mieliśmy już bagaże i kierowaliśmy sie w stronę metra. Przejażdżka ok 45 minut i śpimy w dzielnicy Mapo-gu. Super miejscówka z mnóstwem restauracji, streetfood i nowoczesnych sklepów. To nasz 3 raz w Seulu tym razem głownie na jedzenie 🙂 Czas to plus 7 godzin. Wieczorkiem jedziemy jeszcze metrem na Myeongdong Night Market jak dla nas najlepszy streetfoof na świecie. Wracamy przed północą i padamy, to był długi dzien…






























































Spaliśmy 12h wow… 🙂 Dziś całkiem niespiesznie po klimatycznych uliczkach Mapo-gu, parkiem Gyeongui line forest park, Ikseon-dong Hankog Vilage, głownie korean grill, streetfood i pop markt i podobne klimaty przed 12 wracamy do hotelu


























































































W nocy pogoda zmieniła sie o 180 stopni, z pięknego słońca, mamy teraz piękna ulewę, przyszły nawet na ranem ostrzeżenia żeby uważać i najlepiej nie wychodzić z budynków bez potrzeby. od rana ogarniamy pranie w takim razie i w miedzy czasie kawka. pada caly czas ale ruszamy na poważne jedzenie. Dzielnica Insadong- gil, i super koreanski grill, później mimo deszczu przechadzka klimatycznymi uliczkami, jakies zakupki itp, Nstepnie znowu jedzenie w jednej z najbardziej popularnych restauracji w Seulu Myeongdong Kyoja Main Restaurant, wizyta w Pop Martcie i wracamy na nasza dzielnie. Tam kolejny pop mart i na koniec mega koreański gril… Dzień typowo kulinarno- zakupowy 🙂






















































Pomieszkalismy sobie fajnie chwile w Seulu i z najedzonymi brzuszkami koreańskimi smakołykami dziś zmieniamy miejscówkę. O 11:45 wyruszamy metrem w stronę lotniska Jesteśmy przed 13, odbiór tax free i check-in na lot do Osaka-Kansai. Jescze ostatnie koreanskie jedzenie na lotnisku i lecimy całkiem przyjemnymi Air Seoul. Opóźnienie poł godziny przez airtraffic. Lądujemy w Osace o 17.30. Tzreba wypełnić jakies bardzo ważne karteczki wjazdowe oraz deklaracje celna, kontrolują tez temperaturę ciała. Szybko wszystko sie odbywa, po max 30 minutach jesteśmy w Japonii bez żadnych zbędnych pytań. Mamy lekki zamot z pociągami i metrem. Po Seulu nie jest az tak łatwo. Po ok 2,5 godzinach docieramy do hotelu ale przedtem jedziemy do innego o tej samej nazwie wiec cala dzisiejsza przeprawa zajmuje nam 8 godzin. Checik n do hotelu i biegniemy na sushi… wow jest dobrze. Spacerem po centrum Osaki i mamy już przed północą. Mijamy sie o jeden dzień z geoblogowiczem; Stock który był z rodzina w Osace wczoraj 🙂
















































Śpimy w samym centrum w dzielnicy Namba. Podążając od początku tego wyjazdu za naszymi nastolatkami udaj nam sie coraz lepiej poznawać świat w którym przyszło im funkcjonować oraz kto i w jaki sposób jest aktualnie kreatorem teraźniejszej popkultury… Ciekawy świat który my rodzice próbujemy jeszcze nadgonić i sie w nim odnaleźć, sami odnajdując sie natomiast doskonale w kulinariach smakowitej Japonii


















































































































































Szalony dzień w Uniwersal Studio Japan. Lubimy takie zabawy. Park znacznie mniejszy niż w Orlando czy LA ale za to ma swoja unikatowa sekcje Mario. Ludzi mimo ze wtorek mnóstwo, ale poszaleliśmy sobie ostro.





















































Opuszczamy Osakę, było mega przyjemnie. Jedziemy metrem na stacje Shin-Osaka i stad Shikansenem Nozomi do Tokyo. Ten pociąg dostępny jest tylko poza JR passem. I jest to najszybszy bullet train na tej trasie. Rezerwacje mamy na 12:06. Pociąg zasuwa jak szalony, w miedzy czasie japońskie bento na śniadanie i o 14:30 meldujemy sie na stacji w Tokyo. Sushi na lunch i do hotelu a później do dzielnicy Akihabara…. wieczorem wracamy do hotelu


















































Dziś ogarniamy spacerkiem i metrem dzielnice Shibuya, kolejny punkt na mapie naszej młodzieży:)












































































Haneda, Harajuku, Shibuya














































Dziś pobudka o 4 i o 5 ruszamy Uberem na stacje autobusów lotniskowych. O 5.20 ruszamy w kierunku lotniska Narita. Po 1h20min jesteśmy na lotnisku i robimy chcekin na lot do DaNang liniami Vietnam Airlines. Pani sprawdza wszystko ze szczegółami , numery naszych e-biletów, nasze e-vizy, kolejne bilety na wylot z kraju itp. Lot 5h30 minut, zegarki -2h wiec do Polski mamy +5h.Luizka tym lotem przekracza 1 MILION km w powietrzu, ma dokładnie 1.000.715 km przeleciane samolotami. Na granicy zero pytań chyba mieli za mamy e-vise ogarniętą. Dosyć długo czekamy na bagaże i do hotelu w centrum Da Nag. Witaj spowrotem zwariowana Azjo…















































Pogoda w Seulu czy Japonii oscylowała w okolicach 34 stopnie. Tutaj zaczyna sie od 37 do nawet 42 przy wilgotnosci ok 90% wiec cały czas jesteśmy mokrzy 🙂 Z lotniska przyjechaliśmy Grabem za 12 PLN ale dogadujemy sie tez od razu z kolesiem ze bedzie nas woził gdzie chcemy i czekal na nas za 12 PLN za godzinę pracy razem z autem i kosztami. Furka tez jest całkiem niezła, nowoczesna KIA. On mega zadowolony
29.06.25 Ok12 wybieramy sie na Da Na Hills, zobaczyć Golden bridge i inne atrakcje, przyroda jest piękną i soczysta, most robi duże wrażanie swoim ogromem. Mamy tez półgodzinna ulewę i do końca dnia mamy spokój z deszczem, ok 18 wracamy do danang i kolacja w rekomendacji Micheline
30.06.25 Tez od 12 jedziemy wybrzeżem da nang do Lady Buddah, dziś upal totalny, bardzo fajne miejsce i niezłe widoki, później mięsny lunch przejeżdżamy tez przez słynny Dragon Bridge i przechadzka po mieście, mamy tez male przygodny ze szczuarmi
01.07.25 My Son Sanctuary, ponad godzina jazdy od DaNang, super ruinki,.


















































































































































































Dziś przenosimy sie do klimatycznej miejscowość Hoi An, Po drodze zaliczamy jeszcze Marble Mountains- dosyć ciekawe jaskinie. Nasza nowa miejscówka jest nad samym morzem i jest w znacznie bardziej cichej okolicy. Dziś pierwsze zanurzenie w morzu południowochińskim. Dzieci czekały już na chwile spokoju i wakacje na wakacjach 🙂 wieczorem rewelacyjna kuchnia wietnamska. Owoce : lichi, kokosy, longody sa po prostu mega , słodkie i soczyste, najlepsze jakie gdziekolwiek próbowaliśmy








































































Pierwszy dzień to najchłodniejszy dzień tego wyjazdu, temperatura spada do 28 stopni ale tez porządnie popadało. Hoi An i okolice bardzo klimatyczne, fajna wioseczka. Znacznie spokojniej i czyściej niż DaNang. Przetanio i miło, chodzimy sobie po miasteczku i okolicach, trochę tez plażujemy. kawki w rożnym wydaniu, z sokiem pomarańczowym, z awokado, z kokosem na ciepło i zimno, mega


















































































Po tygodniu pobytu w Wietnamie czas na dalsze kroki. Ok 11 jedziemy na lotnisko i o 13.30 odlatujemy liniami Philipnes Airlines do Manili. Lot nieco ponad 2 godziny. Przygotowaliśmy online e-travel ale przy check-inie do samolotu tylko zapytali czy mamy. Na granicy dokładnie to samo a przy custom chcieli żeby zeskanować jeden kod, takie to bardzo ważne dokumenty do wypełnienia. Wiec po 15 minutach bylismy w Manili i ruszyliśmy do hotelu w dzielnicy Makati. Czas dodatkowo plus 1h razem plus 6h. Zaczyna sie coraz bardziej hardcorowa Azja.












Pierwszy dzień rozpoczynamy od podroży Grabem do kolonialnej dzielnicy Intramuros- jest najstarszy dystrykt miasta. Przejazdy sa dalej mega tanie chociaż już trochę drożej niż w Wietnamie. Za to koniec taniego i dobrego jedzenia ;( Intramuros Hiszpanie zaczęli jbudować na początku XVI wieku i do dziś zachowała swój kolonialny charakter. Odwiedźamy Fort Santiago i barokowy kościół San Augustin, spacerujemy urokliwymi wiekowymi uliczkami. Jedziemy 3 osobowym elektrycznym Tuktukiem i jemy calkiem ok lunch. Następnie jedziemy Binondo to najstarsze Chinatown świecie! Ta chińska dzielnica została założona w 1564 roku przez Hiszpanów i znajduje się w pobliżu dzielnicy Intramuros. Tutaj przejażdżka TukTukiem i jesteśmy w samym środku chaosu Manilii. Wieczorem powrót na Makati na ktorej mieszkamy ia tam kuchnia argentynska
Drugi dzień zaczynamy od Bonifacjo chyba najbardziej luksusowej dzielnicy Manil z nowoczesnymi drapaczami chmur. Ciężko uwierzyć w aż takie rozwarstwienie społeczne. Widzimy wręcz granice luksus i totalnej biedy na jednym z przejść dla pieszych gdzie obok Salonu Lamborghini zaczyna sie slums. Później kierujemy sie do Asia Mall- podobna największy Mall na świecie większy od Dubaj Mall, w miedzy czasie przejażdżka Jeppneyami i zahaczamy tez o salon Tesli i kolacja w japonskiej. Wieczorem wracamy na nasz dzielnice




















































































































































Ostatni dzień w Manili dosyć leniwie ale jak zwykle pranie i jedzenie. Rundka po naszej dzielnicy. Ok 19 ruszamy na lotnisko w mega burzy i ulewie. Leci ściana wody, błyska, ulice jak potoki, dodatkowo mega korki. Na koniec dnia przyjeżdża po nas Grab który okazuje sie totalnym złomem ale jakimś cudem dowozi nas w tych warunkach na lotnisko. Niecałe 6k ok 40 minut jazdy. Robimy checkin do Samolotu. Dziś lecimy liniami United dalej na wschód.. Palau 🙂 Mimo burzy o 22.30 udaje sie wystartować i ominąć ciężkie chmury . Samolot wypełniony może w 25 %. dawno nie lecieliśmy tak pustym samolotem. Po 3 godzinach lądujemy w zupełnie dla nas nowym miejscu. Zegarki godzina do przodu. Mamy znowu plus 7 i jest prawie 3 rano. Procedura wejścia do kraju dosyć szybka. Pieczątka z przysięgą do podpisania i odbiór bagażu. Tutaj trzeba online wypelnic deklaracje celna . Schodzi na to trochę czasu. Trzepią ostro miejscowych, na szczęcie do nas dwa pytania i możemy iści. Facet w jedynej czynnej o tej porze wypożyczalni Enterprise czeka na nas. Szybka akcja z papierkami i pakujemy sie do auta. 10 minut jazdy i robimy checkin do hotelu.i szybka rundka po okolicy Ok 4.30 padamy




















Po ok 4 h spania, pobudka ok 9. Śniadanie i ogarniamy lekk okolice, kawka i macha i pierwsze co to trafiamy na Konsulat Polski na Palau obok Ambasady Australii, no jesteśmy w szoku. Konsulem jest miejscowy a na wyspie podobno mieszka ok 5 Polakow. Skąd tu ten konsulat nie widomo. Zakupki w sklepiku i wracamy budzić dzieciaczki. Pakujemy nasza bolide i przenosimy sie do hotelu w dzungli z widokiem na Pacyfik. Natura jest tutaj niesamowita, mega mięsista, zielona i mega żywa. Ptaszki ćwierkają jest pięknie. Chwile sie ogarniamy i jedziemy na Lunch do japońskiej, jest tez pysznie, rachunki w usd wiec tez najdrożej w porównaniu z ostatnimi miejscami w których bylismy. Ruszamy na tur po wyspie kierujemy sie na północ Babeldaob strona wschodnia wyspy, zatrzymując sie na różnych punktach widokowych, Ok 18 docieramy na sam koniec wyspy. Po drodze trafiamy na stolice- palac prezydencki, który został wybudowany zupełnie po drugiej stronie cywilizacji. Ta strona mega dzika, mało mieszkańców, za to drogi super, równe i dobrej jakości. Tutaj większa bieda , dużo złomowisk samochodów, ale wszędzie bardzo czysto. Piękne jest to Palau. Po zmroku wracamy strona wschodnia na nasza dzielnie, kolacja , kraby namorzynowe specjał Palau i ok północy padamy



















































































Po śniadaniu w dżungli z widokiem na Pacyfik, jedziemy na lotnisko bo mamy dziś zaplanowane przeloty na wyspami Palau linia SMAIL AiR. Samolocik mała 4 osobowa Cesna wiec musimy wziąć dwa loty. W jednym chłopaki i drugim dziewczyny. Przed nami jest jeszcze startujący Airbus Salomon Airlines. Widoki sa przepiękne, mamy tez idealna pogodę i super widoczność. Jedno z podróżniczych marzeń spełnione a cena za ta przyjemność wcale nie zwala z nog 200$ za osobę. Cala czwórka po tej przygodzie w super ekscytacji…


































































W miedzy czasie przenieśliśmy sie do namiotu w dżungli. Piękna sprawa jak Indiana Jones 🙂 wiec super sniadanie z widokiem na tarasie namiotu. Chilujemy do ok 13 i jedziemy na lunch i ogarniecie tematów na dzień jutrzejszy. Rundka po mieście i przenosimy sie do miejscówki z plaża, których tutaj ogólnie dostępnych piaszczystych w zasadzie brak… po południu trochę pada. Na koniec dnia Vini stawia wyzwanie żołnierza US Army którzy akurat robili check-in do hotelu. Polska góra.. pompki robione profesjonalnie. Wszyscy happy, Vini spełnione marzenie i dumny na maxa




























































Od 8.30 w Diving Center. Płyniemy na jeden z najlepszych na Palau i na całym świecie Dive Spot German Chanell. Podróż ok 1h łodzią. Widoki niesamowite tym razem z łodzi a które mogliśmy odkładać dzień wcześniej z samolotu. na miejscu okazuje sie ze są niestety duże fale i wiatr, pogoda burzowa a jak sie okazuje pod woda duży prąd wiec woda mętna i widoczność i przejrzystość dosyć słaba. Wiec to nurkowanie mocno średnie. Wychodzimy i przepisowo czekamy godzinne na drugie nurkowanie. Tutaj już znacznie lepsza widoczność, mnóstwo rybek i korali . Bardzo fajnie. Jednak na nurkowania zdecydowanie lepsza bedzie tutaj pora sucha, wiec trzeba bedzie tutaj koniecznie wrócić.. 🙂
















































Nasz ostatni dzień na Palau. Staramy sie niespiesznie, śniadanie, trochę basen troche plaza i ok 14 robimy checkout z hotelu. Zostawiamy u nich nasze graty i jedziemy do Koror, kawka i kierujemy sie w stronę wodospadu Medalaiechad. To nasza trzecia próba, pierwszego dnia bylismy za późno, drugiego zaczęło mega lać jak podjechaliśmy na parking, tym razem wszystko chyba powinno byc okey. Czas dobry, pogoda ładna jednak po nocnej burzy jest super mokro. Ruszamy w stronę wodospadu przez dżungle. Gorąca, wilgotność z 95%, mokro i błotniście. Szlak dosyć wymagający, jednak po ok 40 minutach docieramy i było warto. Wodospad robi wrażenie. powrót 30 minut. Wracamy ok 20 na kolacje. I ok 23 jedziemy na lotnisko. Zostawiamy auto na parkingu, przejechaliśmy łącznie 470km. Za 3 godziny lecimy dalej…


































Na lotnisku w Palau, nadajemy bagaże, sprawdzają wizy i o 2 w nocy lecimy liniami United na Guam. Samolot zapełniony w 100%. Lot 1h45 min i przestawiamy zegarki dodatków 1h do przodu. Aktualnie jesteśmy +8h do Polski. Na granicy gawenda o podroży z celnikami i gładko wchodzimy do USA. Jest 5:30. Mamy transfer do hotelu. Udaje sie ogarnąć early check-in i o 6 padamy na troche. Pobudka 12:30 i jedziemy taksi na jedzenie ceny kosmiczne za wszystko. Decydujemy ze wypożyczymy samochód bo inaczej nie da rady a na lotnsiku nic nie było. Znajdujemy koreańska wypożyczalnie i za 70$ doba mamy eleganckiego Hundaia od ręki.Kreceimy sie po okolicy, robimy spacer Yapo Beach troche sie moczymy i wieczorem na jedzenie. Słabo tutaj z jedzeniem w porównaniu do Azji na maxa po prostu ale trzeba sie jakoś dostosować.







































Od rana spacer po plaży później ruszamy na południe wschodnia częścią wyspy. Valle Esmeralda de flores, Family Beach, Muzeum WW2 na Pacyfiku, Navy Base i rundka południem na zachód i powrót do nas na dzielnie. Na koniec jeszcze wizyta w Donky Mall i ok 23 jesteśmy w hotelu. Południe wyspy, piękne, dosyć dzikie ale czyste, drogi w mega dobrym stanie. Pod każda chata stoją min 3 wypasione auta. W ogóle Guma bardzo dobrze motoryzacyjnie stoi, można spotkać wiele smaczków.
Drugi dzień strona północna. Od rana 100 stopni 🙂 : Two Lovers Point Air Force Base i Marine Baise. O 16 oddajemy auto. Przejechane 150 mil. W zasadzie wyspa objechana do okloła.
Tak jak na Palau tak na Guam nie mamy zasięgu GSM i nasza Globalna eSim tez nie dzila także ponad tydzień lekko odcięci od świata
Generalnie: 3 bazy wojskowe, jedno miasteczko, klika wieżowców, kilka resortów (2 bankruty popandemiczne), i zielono i ładnie i spokojnie w pozostałych częściach wyspy







































































































































Dziś spełniamy jedno z naszych podróżniczych marzeń. Lecimy Hopperem United przez Pacyfik. Najslynniejsza trasa lotnicza świata. Zaplanowane na dzisiejszy dzień jest 6 lotów i tyle od razu mamy bording passów i 5 przystanków na różnych wyspach Mikronezji oraz Wyspach Marshalla. Cala trasę ogarnia 4 pilotow i mechanik lotniczy United którzy sa caly czas na pokladzie w trakcie całej podróży. Wstajemy 17 lipca o 5 rano zeby o 6 pojechac na lotnisko i o 7:55 wyruszyć w pierwszy lot Guam- Chuuk. Lot 1h40 minut
Chuuk – najludniejszy z czterech stanów wchodzących w skład Sfederowanych Stanów Mikronezji. Od zachodu graniczy ze stanem Yap, a od wschodu ze stanem Pohnpei. Powierzchnia stanu wynosi 116,2 km².































Czas lotu 1h i dodatkowo plus 1h do Polski. Mamy plus 10h do Polski
Pohnpei – główna wyspa mikronezyjskiego stanu Pohnpei, zamieszkana przez około 34 tys. osób, czyli znaczną większość mieszkańców stanu. Jest to najbardziej kosmopolityczna z wysp wchodzących w skład Sfederowanych Stanów Mikronezji – przebywają tu migranci z innych wysp kraju. Dlatego ludność miejscowa posługuje się, poza językami pohnpei i angielskim, również językami: chuuk, mokil, mortlock, ngatik, kapingamarangi, nukuoro, pingelap i innymi. Na wyspie znajduje się zarówno stolica stanu (Kolonia – ok. 7000 mieszkańców) jak i stolica Mikronezji (Palikir – ok. 7300 mieszkańców). Pod względem administracyjnym wyspa dzieli się na 6 municypiów (gmin): Kitti, Kolonia, Madolenihmw, Nett, Sokehs (ze stolicą kraju) i U (nazwa ta czasem jest zapisywana jako Uh).
Na wyspie znajduje się najwyższe wzniesienie kraju – Dolohmwar (791 m n.p.m.). Wyspa główna otoczona jest kilkudziesięcioma mniejszymi wyspami i wysepkami, z których największe to: Dekehtik (na niej znajduje się największe lotnisko kraju), Parempei, Mwahnd Peidak, Mwahnd Peidi, Dehpehk i Temwen. Tylko niektóre z tych wysp są zamieszkane.
Na Pohnpei znajdują się starożytne ruiny Nan Madol – nazywane „Wenecją Pacyfiku”












Przelot niecała godzinę, tutaj dosyć deszczowo
Kosrae – najmniejszy z czterech stanów wchodzących w skład Sfederowanych Stanów Mikronezji, obejmujący wyspę o tej samej nazwie i przybrzeżne wysepki. Od zachodu graniczy ze stanem Pohnpei, a od wschodu z Wyspami Marshalla. Powierzchnia stanu to 110,5 km². Pod względem administracyjnym, stan dzieli się na 5 municypiów (gmin)
W XIX w. Kosrae było znanym portem wielorybniczym. Regularne loty na Kosrae wprowadzono dopiero w roku 1979. Do tamtej pory pocztę między wyspami przewoziły statki, co trwało niekiedy nawet pół rok
Kosrae jest najbardziej wysuniętą na wschód wyspą, która znajduje się w Archipelagu Karolin. Wyspa znajduje się ok. 600 km na północ od równika, pomiędzy wyspą Guam, a Hawajami. Wyspa ma powierzchnię ok. 110 km2. W skład stanu wchodzi tylko jedna główna wyspa – jej najwyższym wzniesieniem jest Finol Finkol (634 m n.p.m.) – oraz kilka małych przybrzeżnych w obrębie raf koralowych. Jedną z nich jest Lelu Island o powierzchni 2 km², którą zamieszkuje około 1500 osób. Inne bardzo małe, bezludne wyspy Yen Yen, Yenasr, Kiul, Mutunyal, Sroansak, oraz Srukames.



















Lot niecała godzinę. Zegarki plus 1H. Do Polski Plus 11h
Tutaj nie możemy wyjść z samolotu, ponieważ wyspa jest baza wojskowa
Kwajalein – największy atol w archipelagu Wysp Marshalla w łańcuchu wysp Ralik Chain. Wyspy zajmują powierzchnię 28,5 km². Miejsce lokalizacji wojskowej bazy lotniczej i morskiej USA, przede wszystkim zaś poligonu antybalistycznego Ronald Reagan Ballistic Missile Defense Test Site.






Lot 30 minut..
Majuro – jeden z atoli łańcucha Ratak Chain w archipelagu Wysp Marshalla w środkowej części Oceanu Spokojnego. W jego skład wchodzą 64 wysepki, o łącznej powierzchni 9,17 km². Otaczają one lagunę o powierzchni około 295,05 km².
W niektórych źródłach stolicą Wysp Marshalla określa się cały atol Majuro, na którym znajduje się aglomeracja Delap-Uliga-Djarrit, gdzie znajdują się siedziby władz państwowych. Według Urzędowego wykazu nazw państw i terytoriów niesamodzielnych stolicą państwa jest Delap.
Według danych za rok 2011 atol zamieszkiwało łącznie 27 797 osób – najwięcej ze wszystkich atoli i wysp Wysp Marshalla.
Nazwa atolu Majuro pochodzi od marsz. Mājro oznaczającego „dwa otwarcia”. W przeszłości w kartografii i księgach pokładowych funkcjonowały również nazwy: Arrowsmith, Kajuruk, Maduro, Mediouro, Mediuro, Medjouro czy Mendiouro].
Atol znajduje się w łańcuchu Ratak Chain w archipelagu Wysp Marshalla w środkowej części Oceanu Spokojnego. Obejmuje 64 wysepki, o łącznej powierzchni 9,17 km², które otaczają lagunę o powierzchni około 295,05 km². Jest to ósmy pod względem powierzchni lądu i dziewiąty co do wielkości laguny atol Wysp Marshalla.
Majuro to także stolica Wysp Marshalla z dzielnicą rządową położoną na trzech połączonych ze sobą wysepkach Delap-Uliga-Djarrit]. W Majuro znajduje się port morski, międzynarodowy port lotniczy(kod IATA: MAJ)], kilka szkół średnich, College of the Marshall Islandsi kampus Uniwersytetu Południowego Pacyfiku[9], a także liczne banki, hotele i centra handlowo-żywieniowe, kompleks budynków rządowych, nowoczesny kompleks teatralno-kinowy oraz lokalny ośrodek telewizyjny.
Na atolu znajduje się fabryka produkcji kopry, a port Majuro jest głównym ośrodkiem przeładunkowym dla cargo oraz tuńczyka.











Lot 4h35… Przekraczamy międzynarodowa granice zmiany daty. Lądujemy w Honolulu o 2:35 rano 17 lipca czyli wcześniej niż zaczęliśmy ta podróż. Zmiana czasu minus 23h w porównaniu do Majuro, minus 21h w porównaniu do Palau a do Polski z plus 11h mamy teraz minus 12h. Hotel mamy przy lotnisku wiec ok 4.30 rano padamy






Okazuje sie ze podróż hoperem była dosyć wymagająca. Wstajemy ok 14 w miedzy czasie przedłużając dobę hotelowa do 18. Caly czas jest 17 lipca. Idziemy na sushi, najlepsze jedzenie w Ameryce i na zakupki. Ok 18 robimy check-out z hotelu i wracamy na lotnisko. Dziś polecimy jeszcze o 22:30 liniami Alaska Airlines do Anchorage. Dzisiejszy dzień 17 lipca miał dla nas 47 h i 7 lotów samolotem 🙂
Po 6 godzinach już 18 lipca o 7 rano lądujemy na Alasce. Czas: -10h do Polski. Lotnisko robi super wrażenie, stylowe, eleganckie w klimatach Alaski. Kierowca Ubera i jego auto super. Także pierwsze wrażenie extra. W hotelu nie maja dla nas pokoju , musimy poczekać do ok 13-14. Wiec jemy szybkie śniadanie i ruszamy odgarnąć Anchorage. Pierwsze co sie rzuca sie w oczy to dosłownie inwazja bezdomnych, chorych psychicznie, cpunów i wystrzelenców. No nie wygląda to za ciekawie, a już na pewno nie spodziewaliśmy sie takich akcji na Alasce.. dramat. Jedzenie również mega średnie. Na kolacje znajdujemy spoko lokal z japońska kuchnia. Teraz jest 22:30 i jest całkowicie widno… Zaraz kończy sie 18 Lipiec i nasza mega wymagająca wielogodzinna przeprawa po strefach czasowych









































































Jedziemy droga widokowa z Anchgorage do Whittier wzdłuż oceanu, Widoki piękne, góry pokryte śniegiem, lodowce, piękna przyroda i natura, świeże powietrze. Pogodę również mamy idealna ok 19 stopni i całkiem słonecznie. Ok 19 robimy check-in na statek Princess
Whittier – miasto w najdalszym punkcie fiordu w Zatoce Księcia Williama zwanego Passage Canal,około 93 km na południowy wschód od Anchorage.
Miasto jest trudno dostępne – leży nad zatoką, a z pozostałych stron otoczone jest górami. W 2010 liczba ludności wyniosła 220 osób, z których niemal wszystkie mieszkają w jednym budynku (Begich Towers)
Samochodem można do miasta dotrzeć tylko jednokierunkowym tunelem pod masywem Maynard Mountain o długości 4,1 km, w którym kierunek jazdy zmienia się co 30 minut, dlatego mieszkańcy muszą planować swoje wyjazdy, dostosowując się do rozkładu jazdy tunelu. Przeprawa tunelem jest czynna wyłączne w godzinach 7-22, dlatego w nocy dostanie się tam jest praktycznie niemożliwe. Do Whittier dojeżdża także pociąg (jego linia biegnie również wspomnianym tunelem), ale kursuje on rzadko.
Praktycznie cały teren w granicach miasta należy do kolei kanadyjskich, które nie przewidują jego sprzedaży. W związku z tym nie ma tu możliwości budowy domów.

































































Dziś trasa widokowa do Hubbard Glacier. Robi sie znacznie chłodniej ok 8 stopni. W koło pływają małe góry lodowe. Widoki sa niesamowite trafia sie tez stado fok. Ok 15 dopływamy do samego lodowca…
Hubbard – lodowiec znajdujący się na Alasce w Stanach Zjednoczonych oraz częściowo na Jukonie w Kanadzie. Jest największym uchodzącym do wody lodowcem Ameryki Północne oraz największym tego typu niepolarnym lodowcem na świecie. W przeciwieństwie do większości znanych lodowców, od czasu, gdy został pierwszy raz naniesiony na mapy w 1895 roku, posuwa się naprzód w głąb Zatoki Alaski i przyrasta na grubość.
Powierzchnia lodowca Hubbard wynosi 2450 km². Swój początek bierze na stokach, wysokiego na 5959 m n.p.m., Mount Logan w kanadyjskim Jukonie. Spływa stamtąd, kończąc swój bieg w wodach zatoki Disenchantment Bay i Fiordu Russella w pobliżu Yakutat na Alasce.




































Od rana płyniemy przez fiord Glacier Bay. Dziś mega słonecznie i ciepło. Podobno jeden z najcieplejszych dni w tym roku na Alasce. Widoki sa totalnie niemożliwe. Mijamy pływające sobie na luzie wydry i foki. Kry lodowe i dopływamy na końca fiordu do Grand Pacific Glacier.
Grand Pacific Glacier to lodowiec o długości 25 km (16 mil) w Kolumbii Brytyjskiej i na Alasce. Zaczyna się w Parku Narodowym Glacier Bay w Górach Świętego Eliasza, 7 km (4,3 mil) na południowy zachód od Mount Hay, kieruje się na wschód do obszaru Grand Pacific Pass w Kolumbii Brytyjskiej, a następnie na południowy wschód do czoła Tarr Inlet na granicy Alaski i Kanady, 68 mil (109 km) na zachód od Skagway.
Okazuje sie ze bedzie tez ewakuacja medyczna jednego z gosci. Musimy sie wycofać do wyspy Russel Island. Tam przylatuje helikopter szybka, sprawna akcja i wpływamy jeszcze zobaczyć John Hopkins Glacier. Cóż za piękna okolica i cały ten park..
Wieczorem kierujemy sie w stronę miasteczka Skagway mijając gromadę skaczących wielorybów.
















































Rano dopływamy do Skagway. Miasto założone w 1897 roku,Prawa miejskie miasto otrzymało w 1900 rok.
W czerwcu 1887 Skookum Jim i Tlingit z Dyea przyprowadzają na teren doliny rzeki Skaqua (nazwaną później z jęz. ang. White Pass) kapitana Williama Moore’a – członka kanadyjskiej grupy badawczej Ogilvie. W październiku Moore rozpoczyna pracę na tym terenie, nazywając go Mooresville.
Skookum Jim – odkrywca złota w Klondike
17 sierpnia 1896 Skookum Jim, George Carmack oraz Dawson Charlie odkryli złoto w okolicach Bonanza Creek – dopływie rzeki Klondike, około 600 mil od Skagway. 14 lipca 1897 Moore otwiera szlak tuż przed przybyciem statków wycieczkowych Excelsior i Portland, płynących do San Francisco i Seattle z tzw. Toną złota. Dzięki temu rozpoczęła się ogólnie znana Gorączka złota nad Klondike.
W 1900 roku w mieście został przeprowadzony spis ludności, który zarejestrował liczbę 3117 mieszkańców. 28 czerwca Skagway stało się pierwszym zarejestrowanym miastem na Alasce, w wyniku głosów uprawnionych właścicieli nieruchomości w mieście. W wyborach wygrali sympatycy otrzymania praw miejskich przez Skagway w stosunku 246 do 60 głosów. Dzięki tym wyborom Skagway wyprzedziło otrzymaniem praw miejskich obecna stolicę Alaski – Juneau.
Dziś przejedziemy sie pociągiem White Pass Yukon do granicy z Kanada a później spacerujemy po tym niewielkim klimatycznym miasteczku
White Pass and Yukon Route – kanadyjska i amerykańska kolej wąskotorowa klasy III o szerokości 3 stóp (914 mm) łącząca port Skagway na Alasce z Whitehorse, stolicą Jukonu. Jest to system izolowany, nie ma bezpośredniego połączenia z żadną inną linią kolejową. Sprzęt, towary i pasażerowie są przewożeni statkiem przez port Skagway oraz drogą lądową przez kilka przystanków na jego trasie.
Budowa linii kolejowej rozpoczęła się w 1898 roku podczas gorączki złota w Klondike jako sposób na dotarcie do pól złota. Po ukończeniu w 1900 roku stała się główną trasą prowadzącą w głąb Jukonu, wypierając szlak Chilkoot i inne trasy. Trasa funkcjonowała do 1982 roku, a w 1988 roku została częściowo przywrócona jako zabytkowa kolej.
Linia narodziła się w czasie gorączki złota w Klondike w 1897 roku. Najpopularniejszą trasą, jaką pokonywali poszukiwacze złota na pola złota w Dawson City, była zdradliwa trasa z portu w Skagway lub Dyea na Alasce przez góry do granicy kanadyjsko-amerykańskiej na szczycie przełęczy Chilkoot lub White Pass. Tam poszukiwacze nie byli wpuszczani przez władze kanadyjskie, chyba że mieli wystarczającą ilość sprzętu na zimę, zwykle jedną tonę zapasów. Wymagało to zazwyczaj kilku przejazdów przez przełęcze. Istniała potrzeba lepszego transportu niż konie juczne używane przez Białą Przełęcz lub przewóz ludzi przez Przełęcz Chilkoo








































































































W sumie od rana siąpi deszcz i w sumie pada cały dzien. To drugi nasz dzień na całym tym wyjeździe ze pada. Juneau to spore miasto, sa autobusy podmiejskie i żule. Jemy pierogi ruskie w rosyjskiej knajpie, jakaś odskocznia od tego amerykańskiego glutenu i cukru. Robimy rundkę autobusem po okolicy i na koniec dnia lunch z kraba alaskiego. Ostatecznie na koniec dnia jest ulewa i pierwszy raz na tym wyjeździe jesteśmy przemoczeni…
Juneau – skonsolidowane miasto-okręg , stolica amerykańskiego stanu Alaska od 1906 roku. Obszar, jaki zajmuje Juneau jest niemalże równy łącznej powierzchni stanów Rhode Island i Delaware. Centrum miasta leży u podnóży masywu górskiego Mount Juneau, a od wyspy Douglas oddziela je kanał Gastineau. W roku 2023 liczba mieszkańców to 31 555 osób, a gęstość zaludnienia do ponad 3,7 osoby/km².
Obecna nazwa miasta pochodzi od poszukiwacza złota, Joe Juneau; w przeszłości miasto określane było mianem Rockwell, a następnie Harrisburg (na cześć Richarda Harrisa, który wraz z Juneau poszukiwał na tych terenach złota). Lokalni Indianie nazywają Juneau w języku tlingit Dzántik’i Héeni („rzeka, w której gromadzą się flądry”). Rzeka Taku, leżąca na południe od miasta, zawdzięcza swoją nazwę chłodnym wiatrom t’aakh, które wywodzą się z gór.
Centrum Juneau położone jest na wysokości poziomu morza, u podnóża stromych gór o wysokościach od 1150 do 1200 metrów. Na ich szczycie znajduje się Juneau Icefield[w innych językach], wielkie pole lodowe, z około trzydziestoma lodowcami; dwa z nich, Mendenhall i Lemon Creek, są widoczne z lokalnych dróg.














































Rano cumujemy w Ketchikan. Ogarniamy sobie spacerkiem miasteczko i delektujemy sie swiezym powietrzem i maga pyszna miejscowa kuchnia
Ketchikan − miasto w Stanach Zjednoczonych, na Alasce, w okręgu Ketchikan Gateway, na wyspie Revillagigedo w Archipelagu Aleksandra. Według spisu w 2020 roku liczy 8192 mieszkańców i jest 6. co do wielkości miastem stanu Alaska.
Gospodarka Ketchikan opiera się na turystyce i rybołówstwie, a miasto jest znane jako „Światowa Stolica Łososia”.











































































Ostatni dzien na morzu, płyniemy wzdłuż wybrzeża British Columbia. Krajobrazy piękne, wręcz nieziemskie, jak z Avatara. Nocą płyniemy fiordem a góry są naprawdę blisko statku, takich przeżyć i przygód nie ma chyba nigdzie indziej jeśli chodzi o żeglugę. Podczas kolacji widzimy stado Orek oraz wieloryby. No mega piękne podżeganie z Alaska… O 8 jesteśmy w porcie w Vancouver. Nie wiadomo jak znajdujemy sie w Kanadzie, nikt nie pytał o paszport jedynie o deklaracje celna. Robimy rundkę po mieście i o 15 jedziemy na lotnisko po o 17:45 mamy kolejny lot…





















































Odlatujemy z kanady opóźnienie 45 minut . Linie West Jest tanie kanadyjskie ale jest całkiem spoko. Lot 2h30 minut. Przed 21 lądujemy w Las Vegas. Z powietrza widać już Sphere Las Vegas. Dzień wcześniej w Kandzie przestawiliśmy już zegarki +1h czyli mamy -9h do Polski. Uber do hotelu, przejazd przez Las Vegas Stripe. Logujemy sie do najnowszego hotelu w mieście Fontainebleau Las Vegas. Mega wypasiony, z rozmachem, ludzi full w całym mieście i w hotelu również . Graja ostro… My ruszamy na jedzenie, w końcu udało sie naprawdę dobrze zjeść w USA. Później jeszcze rundka przez kasyno Cyrcus Cyrcus i troche po Stripe i ok 3 rano padamy
Pierwszy raz w Vegas bylismy dokładnie 26 lipca 2017 czyli równo 8 lat temu





































Do Vegas przyjechaliśmy głownie zobaczyć The Sphere.
Sphere – arena muzyczno-rozrywkowa w Las Vegas. Wykonany przez firmę Populous projekt kuli multimedialnej został zapowiedziany przez Madison Square Garden Company w 2018 roku, znane wówczas jako MSG Sphere. Audytorium na 18 600 miejsc jest reklamowane jako dysponujące wyjątkowymi możliwościami transmisji wideo i audio, które obejmują panoramiczny wewnętrzny ekran LED o rozdzielczości 16K, głośniki z technologiami kształtowania wiązki i syntezy pola falowego oraz efekty fizyczne 4D]. Na zewnątrz obiektu także znajdują się wyświetlacze LED o powierzchni 54 000 m². Kula ma 112 m wysokości i 157 m średnicy.
Budowę obiektu rozpoczęto w 2019 roku, a otwarcie zaplanowano pierwotnie na 2021 roku. Prace zostały wstrzymane na kilka miesięcy w 2020 roku z powodu zakłóceń w dostawach materiałów budowlanych wywołanych pandemią. The Sphere zostało otwarte 29 września 2023 roku koncertem zespołu rockowego U2.
Od rana ogarniamy nasz hotel Fontainebleau Las Vegas. Kasyna i grać można nawet na basenie. Jest ciekawie. Ludzi full. Później jedziemy na przedmieścia na Koreańskiego Grila i do Hause of Cars- sklepu z modelami samochodów 1:64 głownie Hot Wheals. Wracamy przed 16, trochę chilujemy w Kasynie Fontainebleau i o 18.30 jedziemy w stronę Sphere na koncert Backstreet Boys. Show a głownie hala robi niesamowite wrażenie z zewnątrz a jeszcze większe z wewnątrz. Ok 22.30 koniec idziemy na kolacje do japońskiej. W drodze powrotnej zahaczmy jeszcze o kasyno Whynn gdzie można kupić McLareny czy Paganii. Ok 3 jesteśmy u siebie



























































































Fontainebleau jest super ale dziś przenosimy sie do The Venecian bo chcemy mieć bezpośredni widok na Sphere. Udaje sie to w 100% widok z pokoju Venecian jest idealny. Ogarniamy dziś hotel i kasyno Venecian które są jakby osobnym miastem w Casino Venecian czuć klimat starego Vegas, jest fajny vibe. Po południu jedziemy jeszcze na przedmieścia do sklepu z deskami . a wieczorem kolacja ze znajomymi

























































































Robimy dziś sobie rajd do kasynach Las Vegas Strip. Zaczynamy od Mandaly Bay, Luxor, Excalibur, NewYork New York, MGM Grand, Planet Hollywood, Paris Paris, Flamingo. Wieczorem dobijamy jeszcze Bellagio i Cezar Palace oraz na sam koniec The Venetian. Łączny bilans: minus 500$ 🙂 w miedzy czasie koreański gril a wieczorem widok na Sphere


























































































































Miała byc jeszcze Ameryka Środkowa i Południowa nawet ale już jakiś czas temu zmieniliśmy plany, zostanie to na zupełnie osobny wyjazd : Lecimy KLM bezpośrednio 9h30 minut z Las Vegas do Amsterdamu












Okrążyliśmy czwarty raz we czwórkę Świat.. yoohooo !!! 48 dni w podróży, spełnione klika marzeń, odwiedzone piękne i zachwycające miejsca.




Dwa dni w Warszawie na lekka reorganizację, pranie, dobre jedzenie i film: F1 w kinogramie 🙂
















Rano Uberem na Okęcie i o 11:20 odlatujemy liniami Etihad do Abu Dhabi. Lot w porównaniu do tego z przed poltora miesiąca full of full. Mija całkiem przyjemnie. Ok 19:30 lądujemy spokojnie w Abu Dhabi. Czas plus 2h do Warszawy






Krótki lot Etihad (3h50min) do Male i o 5 rano lądujemy na lotnisku w Male. Nowe lotnisko mimo szumnych zapowiedzi które jest w budowie chyba od 2017 nadal nie otwarte. Czekamy na seaplane i lecimy ok 9 rano na nasza ulubiona wyspe.

























Głownie relaks, dobre jedzenie, 14 x nurkowanie w tym jedno w nocy. 17 rocznica ślubu, wakacje po wakacjach 🙂



























































































































































































Odlot Etihad po 19:35 do Abu Dhabi
O 8 rano w Warszawie. Ethad ma mega dobre polaczenia
Szybki transfer busem z Warszawy do Zielonej Góry i o 13 po 61 dniach jesteśmy ponownie w domu. KONIEC- czy na pewno?
Po reorganizacji ruszamy w niedziele rano o 8.30 w stronę Francji. Jedzmy na full, ciężko przez Niemcy mega ruch i mega korki . Udaje nam ogólnie pokonać dziś 1400km to nasz nowy rekord na dzień jazdy o 23 docieramy do miejscowości Valence Sud i rezerwujemy tam mega klimatyczny Novotel w tropikalnym otoczeniu. Czas na przerwe…









18.08.25 Po spokojnej nocy we Francji ruszamy dalej na południe na dzis juz tylko 900km do Celu. Korki jak 102 ok 21 docieramy do celu.
Costa Blanca- nasza kraina słońca, biały piasek, krystaliczna woda. Kontynuujemy cała rodzina naukę latania na Kitesurfingu, gramy w tenisa, jeździmy rowerami, skuterami wodnymi, celebrujemy hiszpańska kuchnie. Pogoda jak dla nas idealna 30 stopni, woda w morzu idealnie …
24.08.25 Odwiedzamy świetny park wody Aqualandia Benidorm z najwyższa szybka zjeżdżalnia w Europie: https://www.aqualandia.net/en/atraccion/verti-go/












































































































Po 79 dniach dziś o 17 meldujemy sie na troche dłużej w domu. Juro do szkoły 🙂
