Ameryka na wakacje: Miami, Kajmany, Honduras, Belize, Mexico, Bahamy, NYC, LA, Las Vegas, Honolulu- Oahu, Lahaina- Maui, Seul
19.03.18 Mamy rozmowę w Ambasadzie USA i dostajemy Wizy.
05.04.18 Wysyłamy paszporty dzieciaczków do ambasady i 13.04 odsyłają paszporty dzieci z wizami na 10 lat
17.05 Kupujemy pierwsze bilety… lecimy Tap Portugal do Miami 🙂
Zaczynamy z domu o 2.15 w nocy- kierunek Tegel. Po 2 godzinach jesteśmy na lotnisku, i punktualnie o 6 rano odlatujemy do Lizbony liniami Tap Portugal. 3,5 h i lądujemy w Lizbonie. 2 godziny przerwy na Śniadanie i kawke, O 10.35 zapakowanym na full samolotem Tap Portugal odlatujemy w 8 godzinny lot w stronę Miami. Przed wejściem do samolotu dwa pytania od oficera czy mamy wizy i dlaczego lecimy akurat do Miami. Loty były bardzo okey, na czas, jedzenie i picie do woli , uśmiechnięta i mila obsługa. Przestawiamy zegarki – 6h i o 14.10 ladujemy w Miami. Tutaj kolejne zdziwienie oficer emigracyjny zapytał na jak długo i co zamierzamy robić w USA. Dwa razy został poproszony o powtórzenie pytania na co on zapytał czy dwa razy będzie musiał powtarzać kazde pytania, dostał odpowiedz ze tak… co chyba bardzo go zdziwiło i skończył. Żadnych karteczek czy dla oficera czy dla celnika. Pełen luz. Pieczątki w paszportach i witamy w Miami. Walizy doleciały bierzemy taksówkę za 50$ i kierujemy się do Miami Beach, dokładnie na Bay Harbour Island. Chcek-in i pierwsze ogarniecie okolicy, obiad we włoskiejj knajpie i zakupy. Dzieci o 21 czyli o 3 w nocy polskiego czasu padają. Pogoda tropikalna 32 stopnie, wilgotności 80 %. Dzisiejszy dzień miał 30 godzin…











Po śniadaniu ok. 10 ruszamy na północ spacerkiem i autobusem w stronę Sunny Isles Beach podobno najładniejsza plaża w okolicach Miami, faktycznie woda turkusowa, ludzi mało, biały piaseczek i nowoczesne wieżowce na plaży. Woda mega ciepła, czysta… Sushi na obiad, chilout na plaży i ruszamy w stronę słynnej Miami Beach- South Beach. Autobus prawie godzina jazdy za 4$ za nasza rodzinę i jesteśmy na początku Ocean Drive. Ogarniamy słynna Miami Beach i spacerkiem kierujemy się w stronę domu Ocean Drive. Jeszcze kolacja- tym razem po amerykańsku- burgery i Margarita:) Ciemno robi się o 21 i wracamy autobusem do naszego apartamentu.
Kolejny dzień: Bayside Market Place- marina- bierzemy cruise i pływamy sobie stateczkiem oglądając po zatoce Biscane Bay domy sławnych i bogatych. Ceny domów od 22 do 65 milionów dolarów- chociaż górnej granicy pewnie nie ma, mieszkania od 2 do 7 milionów z widokiem na ocean. Obiad w Hard Rock Cafe i kierujemy się Uberem na Little Havana- dzielnice kubańczyków i wracamy darmowym autobusem Miami Trolley i Skytrainem do Bayside Market, przesiadamy się na nasz autobus za 4 $ do apartamentu. Ludzie są mega mili, uśmiechnięci i pomocni. Pogoda extra hot, upal jak w piekarniku ale tak lubimy…:)







































Rano wypożyczamy Mustanga z Enterprise za 85$. Jak Ameryka to amerykański pojazd. Dziś kierujemy się w stronę Key West. Najpierw omijamy Miami 6-7 pasmowa autostrada następnie wjeżdżamy na malownicza drogę nr 1 która dojeżdżamy do samego Key West. W jedna stronę łącznie przejeżdżamy 180 mil. Wracamy wieczorem przejeżdżając jeszcze na spokojnie zwariowana Ocean Rd w Miami
Key West – miasto w Stanach Zjednoczonych, w archipelagu Florida Keys, port turystyczny nad Cieśniną Florydzką Znajduje się na wyspie Key West, północnej części Stock Island- Stock.geoblog.pl ma swoja wyspę na Florydzie :), Dredgers Key i Tank Island.
Uznawane za najbardziej wysunięty na południe punkt kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, 171 km na północ od Hawany i 208 km (260 km samochodem) na południowy zachód od Miami. Najmniejsza odległość od lądu Kuby wynosi 151 km. Wielkość wyspy, to 6,4 km długości i 3,2 km maksymalnej szerokości. Jako część Florida Keys, oddziela Ocean Atlantycki od Zatoki Meksykańskiej.
Florida Keys to archipelag około 1700 wysp leżący na południe od półwyspu Floryda. Tworzy on długi na 250 km łańcuch wysepek sięgający prawie wybrzeży Kuby, połączonych ze sobą słynną drogą US Route 1
























Ostatni dzień w Miami raczej na chilloucie. Plaża, shopping, basen, spacery.. Atmosfera jest świetna, ludzie sa naprawdę uśmiechnięci i przemili, wszyscy weseli i otwarci. Ceny sa dosyć wysokie, parkingi sa mega drogie, opłaty drogowe tez, nasze ulubione markety to Publix, jedzenie i picie z drożej niż w Polsce. W restauracjach na podobnym poziomie. Autobusy miejskie tanie lub darmowe, taksówki dosyć drogie, uber znacznie taniej. Ludzie rozmawiają wszystkimi językami świata, ale najbardziej popularnym jest hiszpański, dopiero później angielski…
Jutro czeka nas cos z czym nie mamy do tej pory żadnego doświadczenia…




Jedziemy Uberem do Fort Lauderdale i mamy zaokrętowanie na statek Carribean Princess. Wszystko idzie bardzo sprawnie i po paru minutach jesteśmy na statku. Mamy kajutę z balkonem z wysuwanymi z sufitu łózkami dla dzieci. To będzie nasz pierwszy rejs..
https://www.princess.com/ships-and-experience/ships/cb-caribbean-princess/index.html
Łącznie ilość pasażerów: 3600 i załogi 1200.
Rejs wykupiony w Polsce w biurze podroży z Gorzowa: http://www.topurlop.pl/ w bardzo dobrej cenie.







Na statku amarykansko-kanadyjskie towarzystwo. Rodziny z dziećmi, młodzież, ludzie w średnim wieku i nieco starsi… Atmosfera jest bardzo dobra, wszyscy uśmiechnięci i zadowoleni.
Po dwóch nocach i jednym dniu dopływamy o 8 rano do wyspy Grand Cayman na Caymanach. Dodatkowo -1h do Polski razem-7h.
Caymany znane sa głownie z tego ze banki tu funkcjonujące słyną z dyskrecji. My jednak nie w tym celu… bardziej wakacyjnie… odwiedzamy jedyny raj na Karaibach połączony z piekłem. Jedziemy taksówką do pola lawowego które ma wyglądać jak piekło, ogarniamy George Town- fajna karaibska zabudowa, oraz 7 miles Beach z białym mięciutkim piaseczkiem i morzem w kolorach lepszym niż w folderach. Przemieszamy się Lokal Busami za 3$ dorosły. Bardzo spokojna, karaibska wysepka
Kajmany są karaibskim pół-rajem plaż z białym piaskiem, ogrodami koralowymi i wodami przybrzeżnymi, w których znajdują się spektakularne wraki statków. Wielki Kajman, Cayman Brac i Little Cayman również oferują najwyższy standard życia na całym Karaibach. To połączenie naturalnego piękna i kosmopolitycznego stylu sprawia, że Wielki Kajman jest spektakularnym portem dla dzisiejszych poszukiwaczy przygód. Wielki Kajman jest portem kotwicowym. Pasażerowie przemieszczają się na ląd za pośrednictwem oferty statku
Kajmany – wyspy w Ameryce Środkowej na Morzu Karaibskim. Obejmują 3 wyspy (Wielki Kajman, Cayman Brac i Mały Kajman) o łącznej powierzchni 264 km². Liczą 56 732 mieszkańców, z czego połowa żyje w stolicy. Terytorium zależne Wielkiej Brytanii. Główne miasto – George Town. 90% żywności pochodzi z importu, a głównymi źródłami dochodu są turystyka oraz usługi finansowe.
Na Kajmanach zarejestrowany jest więcej przedsiębiorstw niż liczba ludzi. W połowie 2011 roku na Kajmanach szacowana liczba ludności wynosiła około 56 000 i jest mieszanką ponad 100 narodowości. Z tej liczby około połowa to osoby pochodzące z wyspy. Około 60% ludności stanowią osoby mieszanego pochodzenia. Po 20% stanowią biali i czarnoskórzy, 20% to imigranci o różnym pochodzeniu etnicznym. Stolicą Kajmanów jest George Town, na południowo-zachodnim wybrzeżu wyspy Wielki Kajman





































Dziś dopływam do Roatan- przestawimy dodatkowo -1h i do Polski mamy na dana chwile -8h. Schodzimy na ląd i na początek jedziemy kolejka górska nad plażą w porcie . Wypożyczamy samochód za 50$ z pełnym ubezpieczeniem. Auto jest nowiutkie nawet nie ma jeszcze tablic rejestracyjnych :). Objeżdżamy sobie wyspę tak jak najbardziej lubimy. Kierujemy się na północ w kierunku Sandy Bay, następnie na zachód na West Bay Beach i West End Beach. Pijemy pyszna kawę z Hondurasu, pływamy w morzu Karaibskim, zatrzymujemy się tu i tam, mijamy miasteczka i wioski- wyspa kojarzy nam się z Mayotte czy Mozambikiem lub tajskimi wyspami, nie ma ładu i porządku raczej chaos i dziury w drodze, Przyroda jest piękna, bujna, zielona, cała wyspa prawie jak dżungla… wieczorem oddajemy auto i odpływamy dalej… Przejechaliśmy 55km
Roatan, największa z wysp Hondurasu, słynie z dziewiczych raf koralowych, pięknych plaż, bujnej tropikalnej roślinności i przyjaznych ludzi. Krzysztof Kolumb odkrył wyspy w 1502 r.. Pierwsza stała populacja Roatan pochodziła z Kajmanów, przybyłych w latach 30. XIX wieku wkrótce po zakończeniu niewolnictwa w brytyjskich koloniach. Dziś populacja wynosi około 30 000 ludzi. Głównym miastem i stolicą gminy jest Coxen Hole. Roatan to długa, wąska wyspa mierząca 37 mil długości, położona około 30 mil od północnego lądu Hondurasu
Roatán – największa wyspa archipelagu wysp Bahia, położona pomiędzy wyspami Útila i Guanaja.
Roatán leży w pobliżu największej rafy koralowej na Morzu Karaibskim. Wyspa jest ważnym ośrodkiem turystycznym w Hondurasie, szczególnie żeglarstwa i nurkowania. Poza turystyką głównym źródłem dochodu mieszkańców jest rybołówstwo.














































Dopływamy rano do Belize. Kolor wody powala… statek zatrzymuje się z dala od lądu i jesteśmy dowożeni 20 minut łódkami do portu. Dziś bierzemy trip w porcie do ruin majów. Trafia nam się mega przewodnik, który gada jak kaznodzieja, intonuje i krzyczy… jest jednym słowem zajebisty. Ogarniamy Altun Ha- ruiny Majów, Las deszczowy. Jedziemy Głowna droga prowadząca prze Belize, łacącą Meksyk z Gwatemala… Ogarniamy Old Belize City. W okolicy na ladzie nie ma żadnych fajnych miejsc na plażowanie, snurkowanie czy nurkowanie, trzeba płynąc na pobliskie wyspy- tego akurat ze względu na kolor wody dziś żałujemy. Old Belize City i główna droga leżą miedzy morzem karaibskim a rzeka płynąca równolegle do morza. Przyroda jest piękna… zielona, mięsista, większość kraju to dżungla. Jedyne miejsce nie wyspa na naszej statkowej wycieczce. Wieczorem mamy 4 Lipca- święto niepodległości USA
Belize – państwo w Ameryce Środkowej leżące na półwyspie Jukatan, nad Morzem Karaibskim, od północy graniczące z Meksykiem (długość granicy 250 km), a na zachodzie z Gwatemalą (266 km).
W północnej części kraju rozciąga się nadbrzeżna nizina, w wielu miejscach silnie zabagniona. W południowym Belize ciągnie się pasmo gór Maya, z najwyższym szczytem kraju Victoria Peak (1122 m n.p.m.). Wzdłuż wybrzeża natrafić można na liczne laguny. Kilkanaście kilometrów dalej ciągnie się łańcuch niewielkich wysepek koralowych, tworzących barierę koralową.
W Belize panuje wilgotny klimat równikowy z krótką porą suchą od lutego do kwietnia. Roczne sumy opadów dochodzą do 2000 mm, a średnie temperatury miesięczne wahają się od 23 °C w grudniu do 28 °C w czerwcu. Wybrzeża Belize są często nawiedzane przez huragany. Jeden z nich zniszczył w 1961 roku dawną stolicę kraju Belize City, stąd też podjęto decyzję o budowie nowej stolicy Belmopan.
Blisko połowę powierzchni kraju zajmują wilgotne lasy równikowe. Jedynie w nieco mniej wilgotnych miejscach zastępują je suche lasy podzwrotnikowe i sawanny. Natomiast wybrzeża porastają namorzyny.





















O 9 rano przypływamy na Cozumel. Jest piękny nowoczesny porty w którym stoją już dwa wielkie statki. Tutaj wszystko jest mega skomercjalizowane…
Wyspa nie zwala z nóg… wybrzeże na które przypłynęliśmy jest skaliste, brak prawie plaż piaskowych. Miejsce głownie dla nurków. Wszystko ustawione pod wycieczkowce z cenami przede wszystkim. I mega tłok. Idziemy na spacerek z godzinę na zachód i co chwile jesteśmy atakowani prze nagabywaczy. Ostatecznie bierzmy taksówkę na jedna z piaszczystych plaż i tam chilujemy do końca dnia. Kolor wody jak na Karaiby w ogóle nie zwala z nóg, dobrze ze chociaż Margarita jest wyborna…
Cozumel zawodzi na całego… ale ostatecznie to nic.
Ostatniego dnia na statku… jest medical evacuation jednego z pasażerów, przylatuje helikopter z Miami i bardzo sprawnie zabierają pacjenta do szpitala. Cala akcja przeprowadzona wzorcowo, prze ekipę ze statku wraz z wypuszczeniem wody z jednego z basenów, oczyszczaniem pokładu i przygotowanie węży strażackich, w helikopterze to już pełne zawodowstwo.
Ogólnie rejs statkiem wycieczkowym spodobał nam się bardzo. Statek i serwis na nim bardzo wysoki, obsługa uśmiechnięta, zadowolona, wszystko robią radośnie nie widać oznak olewatorstwa. Ludzie pracujący na statku sa z całego świata i chętnie rozmawia i opowiadają o życiu, pracy świecie. Nie spotkaliśmy nikogo z polski. Wybraliśmy rejs po zachodnich Karaibach i przypadły nam do gustu odwiedzone miejscówki, na niektóre przydałoby się trochę więcej czasu.
Kajuta z balkonem to mega rozwiązanie… takich widoków na morze niema szans znaleźć w żadnym hotelu.
Spędziliśmy na statku 7 nocy, 2 pełne dni na morzu i 4 dni w portach. Ostatnie 3 noce i dni dosyć bujało, a ostatniego nawet 7 w skali Bufora. Bardzo przyjemnie się śpi…
To nasza ostania noc na statku, jutro o 7 rano dopływamy na Floryde.













Dopływamy do Fort Lauderdale o 7 rano. Jeszcze śniadanie i dokładnie o 8 opuszczamy nasza kabinę. Kolejki niemiłosierne szczególnie do oficerów dla NO USA CITIZENS, ale dajemy rade mimo ze przed nami kilka osób odstawili na boku, u nas żadnych pytań, pieczątki w paszporty i dokładnie o 9 jesteśmy spowrotem w USA. Wychodzimy z porty, bierzemy taksówkę na FLL Airport która jedzie 15 minut za 15$ i idziemy na checki In na lot który mam planowo o 13.40. Okazuje się ze możemy lecieć wcześniejszym lotem o 9.10 który jest opóźniony i decydujemy się na niego. Także szybki chec-in i dokładnie po 30 minutach, od momentu przekroczenia granicy do USA, przekraczamy granice wychodzącą z USA i czekamy na samolot…no właśnie gdzie lecimy?:)



Lecimy Bahamas Air dokładnie 30 minut do Nassau Na Bahamach:) Ceny sa zwariowane od samego początku 40 $ za taksówkę 10 minut jazdy…
Logujemy się w Grand Hyatt Nassau, piękny nowiuteńki, mega wypasiony hotel, z mnóstwem basenów przy pięknej plaży ewidentnie dla gości z USA. Zostaniemy tu 4 nocki. Trochę głodni decydujemy się na sushi i dostajemy astronomiczny rachunek, z wszystko razem za co w Polsce płacimy ok. 200PLN i mamy w sumie dużo więcej, tutaj kasują 170$ wow… Później dzieciaczki basen i plaża… spacer po mieście i zakupy w supermarkecie ale tutaj tez niespodzianka… ceny kosmiczne. Woda która w Miami wydawała się droga bo kosztowa ok. 6$ tutaj kosztuje 17$ z pozostałymi produktami podobnie… wow co za jazda. Widoki i kolory tak czy inaczej rekonpensuja te ciężkie finansowe klimaty…











