Ameryka na wakacje: Miami, Kajmany, Honduras, Belize, Mexico, Bahamy, NYC, LA, Las Vegas, Honolulu- Oahu, Lahaina- Maui, Seul
19.03.18 Mamy rozmowę w Ambasadzie USA i dostajemy Wizy.
05.04.18 Wysyłamy paszporty dzieciaczków do ambasady i 13.04 odsyłają paszporty dzieci z wizami na 10 lat
17.05 Kupujemy pierwsze bilety… lecimy Tap Portugal do Miami 🙂
Zaczynamy z domu o 2.15 w nocy- kierunek Tegel. Po 2 godzinach jesteśmy na lotnisku, i punktualnie o 6 rano odlatujemy do Lizbony liniami Tap Portugal. 3,5 h i lądujemy w Lizbonie. 2 godziny przerwy na Śniadanie i kawke, O 10.35 zapakowanym na full samolotem Tap Portugal odlatujemy w 8 godzinny lot w stronę Miami. Przed wejściem do samolotu dwa pytania od oficera czy mamy wizy i dlaczego lecimy akurat do Miami. Loty były bardzo okey, na czas, jedzenie i picie do woli , uśmiechnięta i mila obsługa. Przestawiamy zegarki – 6h i o 14.10 ladujemy w Miami. Tutaj kolejne zdziwienie oficer emigracyjny zapytał na jak długo i co zamierzamy robić w USA. Dwa razy został poproszony o powtórzenie pytania na co on zapytał czy dwa razy będzie musiał powtarzać kazde pytania, dostał odpowiedz ze tak… co chyba bardzo go zdziwiło i skończył. Żadnych karteczek czy dla oficera czy dla celnika. Pełen luz. Pieczątki w paszportach i witamy w Miami. Walizy doleciały bierzemy taksówkę za 50$ i kierujemy się do Miami Beach, dokładnie na Bay Harbour Island. Chcek-in i pierwsze ogarniecie okolicy, obiad we włoskiejj knajpie i zakupy. Dzieci o 21 czyli o 3 w nocy polskiego czasu padają. Pogoda tropikalna 32 stopnie, wilgotności 80 %. Dzisiejszy dzień miał 30 godzin…











Po śniadaniu ok. 10 ruszamy na północ spacerkiem i autobusem w stronę Sunny Isles Beach podobno najładniejsza plaża w okolicach Miami, faktycznie woda turkusowa, ludzi mało, biały piaseczek i nowoczesne wieżowce na plaży. Woda mega ciepła, czysta… Sushi na obiad, chilout na plaży i ruszamy w stronę słynnej Miami Beach- South Beach. Autobus prawie godzina jazdy za 4$ za nasza rodzinę i jesteśmy na początku Ocean Drive. Ogarniamy słynna Miami Beach i spacerkiem kierujemy się w stronę domu Ocean Drive. Jeszcze kolacja- tym razem po amerykańsku- burgery i Margarita:) Ciemno robi się o 21 i wracamy autobusem do naszego apartamentu.
Kolejny dzień: Bayside Market Place- marina- bierzemy cruise i pływamy sobie stateczkiem oglądając po zatoce Biscane Bay domy sławnych i bogatych. Ceny domów od 22 do 65 milionów dolarów- chociaż górnej granicy pewnie nie ma, mieszkania od 2 do 7 milionów z widokiem na ocean. Obiad w Hard Rock Cafe i kierujemy się Uberem na Little Havana- dzielnice kubańczyków i wracamy darmowym autobusem Miami Trolley i Skytrainem do Bayside Market, przesiadamy się na nasz autobus za 4 $ do apartamentu. Ludzie są mega mili, uśmiechnięci i pomocni. Pogoda extra hot, upal jak w piekarniku ale tak lubimy…:)







































Rano wypożyczamy Mustanga z Enterprise za 85$. Jak Ameryka to amerykański pojazd. Dziś kierujemy się w stronę Key West. Najpierw omijamy Miami 6-7 pasmowa autostrada następnie wjeżdżamy na malownicza drogę nr 1 która dojeżdżamy do samego Key West. W jedna stronę łącznie przejeżdżamy 180 mil. Wracamy wieczorem przejeżdżając jeszcze na spokojnie zwariowana Ocean Rd w Miami
Key West – miasto w Stanach Zjednoczonych, w archipelagu Florida Keys, port turystyczny nad Cieśniną Florydzką Znajduje się na wyspie Key West, północnej części Stock Island- Stock.geoblog.pl ma swoja wyspę na Florydzie :), Dredgers Key i Tank Island.
Uznawane za najbardziej wysunięty na południe punkt kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, 171 km na północ od Hawany i 208 km (260 km samochodem) na południowy zachód od Miami. Najmniejsza odległość od lądu Kuby wynosi 151 km. Wielkość wyspy, to 6,4 km długości i 3,2 km maksymalnej szerokości. Jako część Florida Keys, oddziela Ocean Atlantycki od Zatoki Meksykańskiej.
Florida Keys to archipelag około 1700 wysp leżący na południe od półwyspu Floryda. Tworzy on długi na 250 km łańcuch wysepek sięgający prawie wybrzeży Kuby, połączonych ze sobą słynną drogą US Route 1
























Ostatni dzień w Miami raczej na chilloucie. Plaża, shopping, basen, spacery.. Atmosfera jest świetna, ludzie sa naprawdę uśmiechnięci i przemili, wszyscy weseli i otwarci. Ceny sa dosyć wysokie, parkingi sa mega drogie, opłaty drogowe tez, nasze ulubione markety to Publix, jedzenie i picie z drożej niż w Polsce. W restauracjach na podobnym poziomie. Autobusy miejskie tanie lub darmowe, taksówki dosyć drogie, uber znacznie taniej. Ludzie rozmawiają wszystkimi językami świata, ale najbardziej popularnym jest hiszpański, dopiero później angielski…
Jutro czeka nas cos z czym nie mamy do tej pory żadnego doświadczenia…




Jedziemy Uberem do Fort Lauderdale i mamy zaokrętowanie na statek Carribean Princess. Wszystko idzie bardzo sprawnie i po paru minutach jesteśmy na statku. Mamy kajutę z balkonem z wysuwanymi z sufitu łózkami dla dzieci. To będzie nasz pierwszy rejs..
https://www.princess.com/ships-and-experience/ships/cb-caribbean-princess/index.html
Łącznie ilość pasażerów: 3600 i załogi 1200.
Rejs wykupiony w Polsce w biurze podroży z Gorzowa: http://www.topurlop.pl/ w bardzo dobrej cenie.







Na statku amarykansko-kanadyjskie towarzystwo. Rodziny z dziećmi, młodzież, ludzie w średnim wieku i nieco starsi… Atmosfera jest bardzo dobra, wszyscy uśmiechnięci i zadowoleni.
Po dwóch nocach i jednym dniu dopływamy o 8 rano do wyspy Grand Cayman na Caymanach. Dodatkowo -1h do Polski razem-7h.
Caymany znane sa głownie z tego ze banki tu funkcjonujące słyną z dyskrecji. My jednak nie w tym celu… bardziej wakacyjnie… odwiedzamy jedyny raj na Karaibach połączony z piekłem. Jedziemy taksówką do pola lawowego które ma wyglądać jak piekło, ogarniamy George Town- fajna karaibska zabudowa, oraz 7 miles Beach z białym mięciutkim piaseczkiem i morzem w kolorach lepszym niż w folderach. Przemieszamy się Lokal Busami za 3$ dorosły. Bardzo spokojna, karaibska wysepka
Kajmany są karaibskim pół-rajem plaż z białym piaskiem, ogrodami koralowymi i wodami przybrzeżnymi, w których znajdują się spektakularne wraki statków. Wielki Kajman, Cayman Brac i Little Cayman również oferują najwyższy standard życia na całym Karaibach. To połączenie naturalnego piękna i kosmopolitycznego stylu sprawia, że Wielki Kajman jest spektakularnym portem dla dzisiejszych poszukiwaczy przygód. Wielki Kajman jest portem kotwicowym. Pasażerowie przemieszczają się na ląd za pośrednictwem oferty statku
Kajmany – wyspy w Ameryce Środkowej na Morzu Karaibskim. Obejmują 3 wyspy (Wielki Kajman, Cayman Brac i Mały Kajman) o łącznej powierzchni 264 km². Liczą 56 732 mieszkańców, z czego połowa żyje w stolicy. Terytorium zależne Wielkiej Brytanii. Główne miasto – George Town. 90% żywności pochodzi z importu, a głównymi źródłami dochodu są turystyka oraz usługi finansowe.
Na Kajmanach zarejestrowany jest więcej przedsiębiorstw niż liczba ludzi. W połowie 2011 roku na Kajmanach szacowana liczba ludności wynosiła około 56 000 i jest mieszanką ponad 100 narodowości. Z tej liczby około połowa to osoby pochodzące z wyspy. Około 60% ludności stanowią osoby mieszanego pochodzenia. Po 20% stanowią biali i czarnoskórzy, 20% to imigranci o różnym pochodzeniu etnicznym. Stolicą Kajmanów jest George Town, na południowo-zachodnim wybrzeżu wyspy Wielki Kajman





































Dziś dopływam do Roatan- przestawimy dodatkowo -1h i do Polski mamy na dana chwile -8h. Schodzimy na ląd i na początek jedziemy kolejka górska nad plażą w porcie . Wypożyczamy samochód za 50$ z pełnym ubezpieczeniem. Auto jest nowiutkie nawet nie ma jeszcze tablic rejestracyjnych :). Objeżdżamy sobie wyspę tak jak najbardziej lubimy. Kierujemy się na północ w kierunku Sandy Bay, następnie na zachód na West Bay Beach i West End Beach. Pijemy pyszna kawę z Hondurasu, pływamy w morzu Karaibskim, zatrzymujemy się tu i tam, mijamy miasteczka i wioski- wyspa kojarzy nam się z Mayotte czy Mozambikiem lub tajskimi wyspami, nie ma ładu i porządku raczej chaos i dziury w drodze, Przyroda jest piękna, bujna, zielona, cała wyspa prawie jak dżungla… wieczorem oddajemy auto i odpływamy dalej… Przejechaliśmy 55km
Roatan, największa z wysp Hondurasu, słynie z dziewiczych raf koralowych, pięknych plaż, bujnej tropikalnej roślinności i przyjaznych ludzi. Krzysztof Kolumb odkrył wyspy w 1502 r.. Pierwsza stała populacja Roatan pochodziła z Kajmanów, przybyłych w latach 30. XIX wieku wkrótce po zakończeniu niewolnictwa w brytyjskich koloniach. Dziś populacja wynosi około 30 000 ludzi. Głównym miastem i stolicą gminy jest Coxen Hole. Roatan to długa, wąska wyspa mierząca 37 mil długości, położona około 30 mil od północnego lądu Hondurasu
Roatán – największa wyspa archipelagu wysp Bahia, położona pomiędzy wyspami Útila i Guanaja.
Roatán leży w pobliżu największej rafy koralowej na Morzu Karaibskim. Wyspa jest ważnym ośrodkiem turystycznym w Hondurasie, szczególnie żeglarstwa i nurkowania. Poza turystyką głównym źródłem dochodu mieszkańców jest rybołówstwo.














































Dopływamy rano do Belize. Kolor wody powala… statek zatrzymuje się z dala od lądu i jesteśmy dowożeni 20 minut łódkami do portu. Dziś bierzemy trip w porcie do ruin majów. Trafia nam się mega przewodnik, który gada jak kaznodzieja, intonuje i krzyczy… jest jednym słowem zajebisty. Ogarniamy Altun Ha- ruiny Majów, Las deszczowy. Jedziemy Głowna droga prowadząca prze Belize, łacącą Meksyk z Gwatemala… Ogarniamy Old Belize City. W okolicy na ladzie nie ma żadnych fajnych miejsc na plażowanie, snurkowanie czy nurkowanie, trzeba płynąc na pobliskie wyspy- tego akurat ze względu na kolor wody dziś żałujemy. Old Belize City i główna droga leżą miedzy morzem karaibskim a rzeka płynąca równolegle do morza. Przyroda jest piękna… zielona, mięsista, większość kraju to dżungla. Jedyne miejsce nie wyspa na naszej statkowej wycieczce. Wieczorem mamy 4 Lipca- święto niepodległości USA
Belize – państwo w Ameryce Środkowej leżące na półwyspie Jukatan, nad Morzem Karaibskim, od północy graniczące z Meksykiem (długość granicy 250 km), a na zachodzie z Gwatemalą (266 km).
W północnej części kraju rozciąga się nadbrzeżna nizina, w wielu miejscach silnie zabagniona. W południowym Belize ciągnie się pasmo gór Maya, z najwyższym szczytem kraju Victoria Peak (1122 m n.p.m.). Wzdłuż wybrzeża natrafić można na liczne laguny. Kilkanaście kilometrów dalej ciągnie się łańcuch niewielkich wysepek koralowych, tworzących barierę koralową.
W Belize panuje wilgotny klimat równikowy z krótką porą suchą od lutego do kwietnia. Roczne sumy opadów dochodzą do 2000 mm, a średnie temperatury miesięczne wahają się od 23 °C w grudniu do 28 °C w czerwcu. Wybrzeża Belize są często nawiedzane przez huragany. Jeden z nich zniszczył w 1961 roku dawną stolicę kraju Belize City, stąd też podjęto decyzję o budowie nowej stolicy Belmopan.
Blisko połowę powierzchni kraju zajmują wilgotne lasy równikowe. Jedynie w nieco mniej wilgotnych miejscach zastępują je suche lasy podzwrotnikowe i sawanny. Natomiast wybrzeża porastają namorzyny.





















O 9 rano przypływamy na Cozumel. Jest piękny nowoczesny porty w którym stoją już dwa wielkie statki. Tutaj wszystko jest mega skomercjalizowane…
Wyspa nie zwala z nóg… wybrzeże na które przypłynęliśmy jest skaliste, brak prawie plaż piaskowych. Miejsce głownie dla nurków. Wszystko ustawione pod wycieczkowce z cenami przede wszystkim. I mega tłok. Idziemy na spacerek z godzinę na zachód i co chwile jesteśmy atakowani prze nagabywaczy. Ostatecznie bierzmy taksówkę na jedna z piaszczystych plaż i tam chilujemy do końca dnia. Kolor wody jak na Karaiby w ogóle nie zwala z nóg, dobrze ze chociaż Margarita jest wyborna…
Cozumel zawodzi na całego… ale ostatecznie to nic.
Ostatniego dnia na statku… jest medical evacuation jednego z pasażerów, przylatuje helikopter z Miami i bardzo sprawnie zabierają pacjenta do szpitala. Cala akcja przeprowadzona wzorcowo, prze ekipę ze statku wraz z wypuszczeniem wody z jednego z basenów, oczyszczaniem pokładu i przygotowanie węży strażackich, w helikopterze to już pełne zawodowstwo.
Ogólnie rejs statkiem wycieczkowym spodobał nam się bardzo. Statek i serwis na nim bardzo wysoki, obsługa uśmiechnięta, zadowolona, wszystko robią radośnie nie widać oznak olewatorstwa. Ludzie pracujący na statku sa z całego świata i chętnie rozmawia i opowiadają o życiu, pracy świecie. Nie spotkaliśmy nikogo z polski. Wybraliśmy rejs po zachodnich Karaibach i przypadły nam do gustu odwiedzone miejscówki, na niektóre przydałoby się trochę więcej czasu.
Kajuta z balkonem to mega rozwiązanie… takich widoków na morze niema szans znaleźć w żadnym hotelu.
Spędziliśmy na statku 7 nocy, 2 pełne dni na morzu i 4 dni w portach. Ostatnie 3 noce i dni dosyć bujało, a ostatniego nawet 7 w skali Bufora. Bardzo przyjemnie się śpi…
To nasza ostania noc na statku, jutro o 7 rano dopływamy na Floryde.













Dopływamy do Fort Lauderdale o 7 rano. Jeszcze śniadanie i dokładnie o 8 opuszczamy nasza kabinę. Kolejki niemiłosierne szczególnie do oficerów dla NO USA CITIZENS, ale dajemy rade mimo ze przed nami kilka osób odstawili na boku, u nas żadnych pytań, pieczątki w paszporty i dokładnie o 9 jesteśmy spowrotem w USA. Wychodzimy z porty, bierzemy taksówkę na FLL Airport która jedzie 15 minut za 15$ i idziemy na checki In na lot który mam planowo o 13.40. Okazuje się ze możemy lecieć wcześniejszym lotem o 9.10 który jest opóźniony i decydujemy się na niego. Także szybki chec-in i dokładnie po 30 minutach, od momentu przekroczenia granicy do USA, przekraczamy granice wychodzącą z USA i czekamy na samolot…no właśnie gdzie lecimy?:)



Lecimy Bahamas Air dokładnie 30 minut do Nassau Na Bahamach:) Ceny sa zwariowane od samego początku 40 $ za taksówkę 10 minut jazdy…
Logujemy się w Grand Hyatt Nassau, piękny nowiuteńki, mega wypasiony hotel, z mnóstwem basenów przy pięknej plaży ewidentnie dla gości z USA. Zostaniemy tu 4 nocki. Trochę głodni decydujemy się na sushi i dostajemy astronomiczny rachunek, z wszystko razem za co w Polsce płacimy ok. 200PLN i mamy w sumie dużo więcej, tutaj kasują 170$ wow… Później dzieciaczki basen i plaża… spacer po mieście i zakupy w supermarkecie ale tutaj tez niespodzianka… ceny kosmiczne. Woda która w Miami wydawała się droga bo kosztowa ok. 6$ tutaj kosztuje 17$ z pozostałymi produktami podobnie… wow co za jazda. Widoki i kolory tak czy inaczej rekonpensuja te ciężkie finansowe klimaty…












Ostatecznie mamy mega wypasiony resort na Bahamach przy mega plaży z jeszcze bardziej mega morzem w którym pływają płaszczki i żółwie wiec postanawiamy zrobić sobie wakacje na wakacjach.
Ceny za wszystko sa zwariowane , za taksówki, wynajm samochodów itp., także zostajemy na miejscu i chilloutujemy, w szczególności ze pogoda jest mega, upal 32 stopnie. Dzieciaczki cale dnie wariują w morzu i na basenach. Skaczą i pływają na maxa. Miejsce jest bardzo dobrze zorganizowane i ogarnięte. W pokojach pełna automatyzacja wszystko przez ipada, nawet godzinę sprzątania można ustawić sobie w systemie… Teren z rybami, flamingami pięknymi ogrodami, mnóstwem basenów z kurtynami wodnymi, jaskiniami itp.
Trzy i pol dnia pełnego relaksu…
Chcieliśmy polecieć albo popłynąć na Exume, popływać ze słynnymi świniami ale nie było nigdzie miejsc dla naszej czwórki, wszystko pełne i to na dwa tygodnie do przodu. Dostaliśmy propozycje prywatnego touru łódką za 4500$ haha… odpuszczamy.
Dodatkowo 10 Lipca Bahamy obchodzą dzień niepodległości i sa wakacje także ludzi jest wszędzie sporo i wszyscy świętują. Sztuczne ognie strzelali już o 12 nocy rozpoczynają cały dzień świetowania niepodległości…
Wyspy archipelagu obejmują 13 880 km² i wznoszą się niewiele ponad poziom morza. Długość linii brzegowej wynosi 3542 km. Najwyższy punkt archipelagu leży na wysokości 63 m n.p.m. (Mount Alvernia na Cat Island). Spośród około 700 wysp tylko 26 jest zamieszkanych. Liczba ludności wynosi 382,6 tys. osób (2014). Powierzchnia wysp ma charakter równinny, a wzdłuż niektórych fragmentów wybrzeża znajdują się słone bagna porośnięte namorzynem. Średnia temperatura wynosi +27 °C w lecie i +21 °C w zimie, zaś roczna suma opadów deszczu przekracza 1000 mm.
Dwie trzecie ludności mieszka na wyspie New Providence. Główną gałęzią przemysłu jest turystyka, przynosząca połowę całkowitego dochodu i zatrudniająca 66% ludności czynnej zawodowo. Rozwinęła się również bankowość, produkcja odzieży, lodu, perfum i biżuterii. Rolnicy na wyspach zajmują się przede wszystkim produkcją soi, jaj, owoców, mięsa, ryb, warzyw i trzciny cukrowe









































Mięliśmy szczęście dziś odlatujemy z Bahamow i pogoda się mocno psuje, nadchodzi tropikalny cyklon Beryl, który może przerodzić się w huragan…. Od około 11 leje się ściana wody i ciemne chmury… z lekkim opóźnieniem udaje się odlecieć na Floryde Bahamas Air, tym razem lot ponad 45 minut przez omijanie burzowych chmur… Wejście do USA jeszcze na Bahamach, samodzielne skanowanie viz w automatach i potem wizyta u oficera, który kompletnie o nic nie pytał i wbił pieczątki- to już nasz trzeci raz w USA na tym wypadzie 🙂 Bierzemy Uber z lotniska i logujemy się w Hyyat House Fort Lauderdale Airport i idziemy na sushi już w dużo lepszej cenie 🙂
Jutro zmieniamy miejsce na dużo bardziej zatłoczone…


Po śniadaniu, hotelowym busem jedziemy na lotnisko. Check-in dla linii Delta jest na powietrzu przed terminalem:) Bardzo szybko i przyjemnie… Pytanie o miejsce wyjazdu… tatuś zawsze chciał to powiedzieć… JFK ,kolejne pytanie: final destinacion? : JFK przeprawa przez skanery i 5 minut przed czasem odlatujemy. Samolot, obsługa i cały lot bardzo przyjemny: napoje i przekąski do woli, co prawda Economy Plus ale super. Po 2,5 h lądujemy na słynnym lotnisku JFK. Bardzo szybko i sprawnie, bagaże są…. zatem ruszamy… Uber 80$, wiec chwila wahania i ruszamy metrem w stronę Manhattanu Najpierw Air Train , potem dwa odcinki metra 2 rożnymi liniami i jesteśmy łącznie za 21$ na Manhattanie, pod samym naszym hotelem:) Dziś Residence Inn by Marriott na 21 Pietrze Zostaniemy tu 5 nocek. Szybki chcek-in i ruszamy… od razu na Times Squer, ludzi tłumy, ciężko się przemieszczać, potrzebujemy trochę czasu żeby ochłonąć po Karaibach i poczuć klimat miasta… spacerem dochodzimy do Central Parku, tam obiadokolacja na trawie, chwila zabawy dzieciaczków na placu zabaw i spacerem przez Times Squer wracamy ok. 22.30 do hotelu…..























Nowy Jork co z energia miasta… mieszkamy z 300 metrów od Times Squere i tyle samo od Empire State Buildnig… Miasto żyje 24h na dobę… aż ciężko w nim spać…
1 dnia ruszamy… śniadanie w parku Bryanta i metrem za 2,25$ za osobę do portu Staten island Ferry… na darmowy prom kolejki- ludzi tłumy- nie do opisania, na płatny z którego można wyjść na wyspę jeszcze większe na ok. 3h czekania…:( . Decydujemy ze bierzemy Water Taxi, która podpływa pod Statuę wolności i jeszcze w kilka innych punktów, chociażby pod Brooklyn Bridge… opcja może droższa ale nie marnujemy czasu na bezsensowne kolejki. Była to bardzo dobra decyzja.. zero czekania … Brooklin Bridge i Statua wolności z bliska… Centrum finansowe z łódki również. Podpływamy na druga stronę na Brooklyn tam wysiadamy, obiad i lody z fabryki lodow, spacerek i wchodzimy na Brooklyn Bridge aby przejść na druga stronę rzeki. Zajmuje nam to ok. 45 minut.. widoki sa nie do opisania. Po południu wracamy do hotelu, krotka przerwa i idziemy obejrzeć musical na Broadway : School of Rock… przedstawienie nie tej ziemi, dzieciaczki i rodzice pod ogromnym wrażeniem. O północy wracamy spacerkiem przez Times Squere do hotelu.
2 dzień znowu metrem na Wall Street… pierwszy budynek giełdy, spacer wzdłuż całej ulicy, bank rezerw federalnych, byk z Wall Street, następnie 9/11 Memorial i na koniec spacer bardzo klimatyczna dzielnica Chelsea. Obiad w podziemiach Empire State Building i o 23 jesteśmy w hotelu. Czas płynie tutaj bardzo szybko…
Brooklyn Bridge – jeden z najstarszych mostów wiszących na świecie o długości: 1834 m (przęsło główne znajdujące się nad wodą ma długość 486 m) szerokości: 26 m i wysokości: 84 m. Łączy nowojorskie dzielnice Brooklyn i Manhattan, które oddziela od siebie East River. Budowę mostu ukończono w 1883. Był wtedy jednym z największych stalowych mostów wiszących na świecie.
Most Brookliński jest zaliczany do najsłynniejszych obiektów Nowego Jorku;
Wall Street – ulica w Nowym Jorku, w południowej części Manhattanu – Manhattanie Dolnym. Ciągnie się od Broadwayu po South Street przy East River, przez centrum historycznej Dzielnicy Finansowej. Wall Street było pierwszym miejscem, w którym na stałe zadomowiła się Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych.
New York Stock Exchange, NYSE ( Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych) – największa giełda świata. Założona w 1817 roku jako New York Stock & Exchange Board.
Od kwietnia 2005 New York Stock Exchange Inc., spółka publiczna nastawiona na dochód. Jej siedziba mieści się w Nowym Jorku, pod adresem 11 Broad Street, na rogu Wall Street.
Obrót papierami wartościowymi odbywa się w całości elektronicznie.
Przeciętny dzienny obrót wynosi około 1,46 mld walorów o wartości 46,1 mld USD.
Nowy Jork (ang. City of New York, również New York, New York City) – najludniejsze miasto w Stanach Zjednoczonych, a zarazem centrum jednej z najludniejszych aglomeracji na świecie Nowy Jork wywiera znaczący wpływ na światowy biznes, finanse, media, sztukę, modę, badania naukowe, technologię, edukację oraz rozrywkę. Będąc między innymi siedzibą Organizacji Narodów Zjednoczonych, stanowi ważne centrum spraw międzynarodowych i jest powszechnie uważany za kulturalną stolicę świata Położony na wybrzeżu Atlantyku, w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, Nowy Jork składa się z pięciu okręgów (boroughs): Bronksu, Brooklynu, Manhattanu, Queens i Staten Island
Za sprawą populacji, której liczebność wynosi ponad 8 620 000 osób (lipiec 2017, zamieszkującej 790 km², Nowy Jork jest najgęściej zaludnionym miastem na terenie Stanów Zjednoczonych. Jest również najbardziej zróżnicowanym językowo miastem na świecie. Na jego obszarze mówi się w ponad 800 językach. Zaludnienie obszaru metropolitalnego Nowy Jork wynosiło w 2010 roku, w zależności od sposobu wytyczenia jego granic, od 18,9 do 23,1 miliona, co czyni go najludniejszym w Stanach Zjednoczonych. Nowy Jork jest najczęściej wyszukiwanym miejscem na świecie za pośrednictwem Google
Historyczne korzenie Nowego Jorku sięgają roku 1624, kiedy to miasto zostało założone jako faktoria handlowa przez holenderskich kolonistów; w 1626 roku nadali oni mu nazwę Nowego Amsterdamu. W 1664 roku kontrolę nad miastem, a także otaczającymi je terenami, przejęli Anglicy. Po tym, jak król angielski Karol II Stuart przekazał te ziemie swojemu bratu, Jakubowi II – księciu Yorku, nazwę Nowy Amsterdam zmieniono na Nowy Jork W latach 1785–1790 Nowy Jork pełnił rolę stolicy Stanów Zjednoczonych. Począwszy od 1790 roku Nowy Jork pozostaje największym amerykańskim miastem.
Wiele miejsc w Nowym Jorku jest atrakcyjnych dla turystów. Odwiedza je prawie 50 milionów osób rocznie. Times Square, określany mianem „Skrzyżowania Świata” – jasno rozświetlony punkt centralny teatru broadwayowskiego, jest jednym z najbardziej ruchliwych przejść dla pieszych na świecie, a zarazem centrum światowego przemysłu muzycznego. W mieście znajduje się kilka światowej sławy mostów, wieżowców oraz parków. Finansowa dzielnica Nowego Jorku, na czele z Wall Street w Lower Manhattan, pełni funkcję finansowej stolicy świata i siedziby New York Stock Exchange – największej na świecie giełdy papierów wartościowych pod względem kapitalizacji notowanych na niej spółek. Rynek nieruchomości na nowojorskim Manhattanie znajduje się w czołówce najdroższych rynków świata. Zlokalizowane na Manhattanie Chinatown ma najwyższy współczynnik koncentracji ludności chińskiej na półkuli zachodniej. W przeciwieństwie do większości innych systemów metra na świecie New York City Subway kursuje całą dobę, we wszystkie dni tygodnia. W Nowym Jorku działają liczne uniwersytety i college, włączając w to prestiżowe Columbia University, New York University oraz Rockefeller University, które należą do stu najlepszych uczelni na świecie











































































W nocy padało. Z rana pochmurno…
Dzień 3 ruszamy metrem w stronę China Town… już po wyjściu z metra można poczuć się jak w Chinach. Dzieciaczkom się nie podoba… i dodatkowo ten smród. … Robimy spacerek w okolice Manhattan Bridge, ludzie nie gadają po angielsku , potem przechadzka po China Town i Little Italy. W części włoskiej dzieci czuja się ewidentnie lepiej… włoski obiad i ruszamy w stronę naszego hotelu, przez dzielnice Soho, 5 alaja… park Union Square jeszcze Koreański Girll i o 23.30 jesteśmy w hotelu
Dzień 4 zaczynamy do Miejskiej Biblioteki, potem przechadzka 5 aleja i Rockefeller Plaza, Saks Fifh Aveniu, Trump Tower i docieramy do Central Parku- tutaj jeszcze 3 godzinny spacerek po płucach Noweg Jorku, dzicieaczki zabawa na placu zabaw i ok. 21 powrót metrem do hotelu. Dzi były 33 stopnie..
Nowy Jork jest olbrzymim miastem, zahaczyliśmy w zasadzie tylko o kawałeczek, przez 4,5 dnia przeszliśmy z buta łącznie ok. 60 km. Bardzo dobrze łatwo i tanio podróżuje się tez metrem. Z jedzenia jest wszystko co sobie można zamarzyć: Carbonara- bardzo proszę, sushi: nie ma problemu, Steki- jakie chcesz, Koreanki grill- do wyboru do koloru, pizza, bento, hamburgery i hot dogi co kto lubi co kto woli bez większego szukania…
Jutro jedzmy dalej…
Central Park – park miejski w Nowym Jorku będący oazą zieleni. Położony w centrum Manhattanu, między Central Park South Avenue (nazwa 59 ulicy na styku z Central Parkiem) od strony południowej a 110 ulicą od strony północnej oraz pomiędzy Piątą Aleją na wschodzie i Central Park West Avenue (przedłużenie Ósmej Alei) na zachodzie. Zajmuje 843 akry powierzchni (341 hektarów).


















































O 7.30 zamawiamy Uber i o 8.15 jesteśmy na lotnisku LaGuardia… O 10.15 mamy w planie lot do Toronto liniami Air Canada… już na początku pojawia się komunikat ze jest opóźnienie 30 minut. Okay.. chec-ik In i czkamy na bording… Wszystko się przedłużyło i z dwu godzinnym opóźnieniem jesteśmy w samolocie… mamy juz odlatywać jednak stajemy… Pilot daje komunikat ze jest duży korek i nie możemy lecieć… stoimy tak ponad 3 godziny.. okazuje się ze idzie wielka burza i wracamy do terminala… po wyjściu nasz lot i wszystkie pozostałe na dziś zostają skasowane… :(. I to na wszystkich lotniskach w Nowym Jorku loty lecące na północ zostają skasowane. Stajemy do kolejki na zmianę lotów itp… ale 4 godziny stania nic nie dają…. Najbliższy lot na w którym sa miejsca jest na czwartek wieczorem a na hotel i jedzenie od linii lotniczych nie ma co liczyć bo lot skasowany przez warunki pogodowe… FUCK!!! Musimy dolecieć do Toronto bo stamtąd w piątek rano mamy kolejny lot także godzimy się na to rozwianie. Po 11 godzinach na lotnisku wracamy Uberem o 19 wykończeni na Manhattan, bierzemy pokój na 2 noce w cenie 5 w poprzednim hotelu a warunki dużo gorsze… wykorzystanie miejsc hotelowych na poziomie 98%w całym Nowym Jorku. Hotel Park Central nie polecamy tak jak nie polecamy Air Canada.. to co działo się na lotnisku to istna katastrofa brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony Air Canada… No cóż nie ogarniemy Toronto ale najbardziej szkoda ze nie ogarniemy wodospadów Niagara…
Miała być Kanada ale Nowy Jork nas nie wypuścił…






Do 12 ogarniamy , nie ogarnięte na dana chwile rezerwacje, lotów, hoteli, samochodów, reklamacje rożnych pobrań z kart, itp… jakoś dało się to w miarę poukładać bez większych strat ale dużo czasu i energii na to poszło.
Następnie ruszamy na nasze ulubione NYC… mimo ze nas nie wypuściło, długo się na nie gniewamy:)
Jedziemy metrem na Chesea Market tam bardzo przyjemny spacerek, następnie jedziemy na Brooklyn i polski greenpoint. Kupujemy polskie produkty… Luizka dostaje nawet za darmo kiszone ogórki… idziemy do Polskiej knajpy… o nazwie Pyza zapodajemy sobie ruskie pierogi. Dzieciaczki przeszczęśliwe ze tak dużo ludzi gada po polsku. Chodzimy sobie tak z 3 godziny i wracamy wieczorem na Manhattan w okolice naszego pierwszego hotelu, tam nasz ulubiony koreański grill i spacerkiem przez Times Squere wracamy do hotelu. Jak zwykle już 23.30… dzieciaczki jeszcze maja energie…

































Rano robimy check-out z hotelu, zostawiamy graty i idziemy przez central park spacerkiem do Muzeum historii naturalnej… bardzo fajna miejscówka, bardzo dobrze zorganizowana, pokazująca jak przebiegało i przebiega Zycie na naszej pięknej planecie. Z ciekawostek jest cennik ale można zapłacić ile się uważa…
Ok. 16 wracamy po graty, po drodze spotykamy Kevina Bacona- fajnego aktora, który spacerwoal sobie w przeciwnym kierunku. Zamawiamy Ubera i zaczynają się schody, bo ruch mega mocno wzrósł…Uber zamiast po 3 minutach jest po 10 i robi się ciśnienie czy zdążymy na samochód… Manhattan całkowicie zablokowany, a tak naprawdę już powinniśmy być na lotnisku… nasz kierowca cale szczęście okazuje się niezłym rajdowcem, obiecuje nam godzinę dotarcia na lotnisko i robi wszystko żeby zdążyć… ostatecznie się udaje. Check-in do samolotu, dziś nawet nie opóźniony, bording i lecimy godzinkę z kawałkiem. Po wylądowaniu czekamy w samolocie 45 minut żeby podjechać do gatu… masakra z ta Air Canada… Tak czy inaczej w końcu się udało, o 22.30 chce-in w hotelu i spać… z Niagary widzieliśmy tylko ulotki różnych agencji.. rano lecimy dalej…
















Rano hotelowym busem na Lotnisko, szybki chec-in, dziś tez Air Canada- wygląda ze nie opóźniona, przechodzimy przez granice, tak samo jak na Bahamach amerykanie już tu sa i wbijają pieczątki i lecimy spokojnie 5h do LA. Przestawiamy zegarki kolejne -3 h i razem do polski mamy -9h. 4 raz w USA na tym wypadzie
Na lotnisku LAX bagaże są także jedziemy autobusem do wypożyczalni i bierzemy zamówionego wcześniej prawdziwie amerykańskiego i wielkiego GMC za 55 $ doba, prawie nowy 5500km dopiero przejechane. Kierujemy się w stronę Santa Monica gdzie mamy zarezerwowany hotel Shore ale najpierw zakupy i wizyta na Venice Beach. Spacerek po bulwarze obiad na plaży i jedziemy na chec-in, potem spacer po Santa Monica i wyjazd do Walmartu kolacja w Wendys i o 23 idziemy spac














Pierwszy dzień w Los Angeles jedziemy na wzgórza Hollywood- zobaczyć słynny napis. Dokładnie jedziemy na Obserwatorium Griffith, skąd jest najlepszy widok. Do obserwatorium podejście z godzinkę z parkingu ale bardzo fajne miejsce. Widok na napis i całe Los Angeles… Następnie kierujemy się Walk of Fame- czyli Aleja Gwiazd w Hollywood. Trochę ostatecznie słabo to wygląda, pełno meneli, tłum ludzi , przechodzimy w zasadzie cała ulice w dwie strony, jesteśmy tez świadkami akcji policyjnej, mnóstwo radiowozów i helikopter… strzela jakiś wariat niedaleko i zabarykadował się w sklepie- podobno 2 trupy, pisali na polskich portalach nawet.
Kierujemy się potem do Beverly Hills, przechadzka słynna Rodeo Drive i Holliwood Drive, obiad w Beverly Hills 90210 i ok. 21.30 kierujemy się w stronę hotelu, ale jeszcze spacerek po bulwarze Santa Monica
Drugi dzień kierujemy się droga nad brzegiem oceanu: Pacific Coast Av… jest niedziela także ruch jest mega… ale za to widoki super.. dojeżdżamy do Malibu gdzie na morzu wzdłuż drogi maja domy a po drugiej stronie na wzgórzach tez mega wypasione wille. Ludzi jest tyle ze nie ma szans zaparkować nawet samochodu… jedziemy dalej jakieś 10 km ale cały czas to samo, ostatecznie udaje się gdzie wbić i spędzamy 2,5h na plaży. Wracamy do Santa Monica jeszcze chwila plaży i na koniec basen i tradycyjnie ok. 23 dzieciaczki do spania




























































Dwa dni spędzamy w parku rozrywki Universal Studio Hollywood. Atrakcji co nie miara, wszystko na najwyższym poziomie, organizacyjnym i serwisu… zabawa, zabawa, zabawa… Jesteśmy pod wrażeniem.. Ludzi tłumy i kolejki długie cena tez z kosmosu ale było warto… jak dla nas Park rozrywki nr 1.






























Ok. 11 startujemy w stronę Route 66 i Las Vegas, jeszcze tylko zakupy w naszym ulubionym na zachodnim wybrzeżu Bristol Farms , tankowanie i jesteśmy w trasie. Droga 66 w zasadzie na dana chwile nie istniej, jest pocięta na kawałki i trzeba się nawet naszukać żeby na nią wjechać. My zbaczamy z autostrady w miejscowości Victorville i to chyba jest najlepszy odcinek tej historycznej drogi. Cieszymy się jak dzieci przemierzając kolejne kilometry, opuszczone domy. Zatrzymujemy się na Butetkowym Ranchu i dojeżdżamy do miejscowości Barstow, gdzie jest McDonald w wagonach kolejowych i mnóstwo typowych moteli przy drodze 66. Z tamta już bezpośrednio do Las Vegas, z przystankiem na obiad w amerykańskim przydrożnym barze Peggy Sue. Jedzenie bardzo średnie za to klimat najlepszy. Ok. 20.30 prz zachodzącym słoncu wjeżdżamy do Las Vegas… meldujemy się w hotelu Bellagio mamy pokoj na 28 piętrze i uderzamy od razu na Las Vegas Boulvar… wracamy o 1 w nocy… zostaniemy tu na 3 nocki. Jest mega gorąco po drodze dochodziło do 48 stopni Celsiusa, 118 Farenheita, w nocy jest 43…


































W dzień w Las Vegas w zasadzie nie idzie funkcjonować przy 50 stopniach i pełnym słońcu… także śpimy sobie do 11… pełen odpoczynek, baseny i gamblling głownie ruletka. Wieczorami Las Vegas by Night, downtown Las Vegas i Boulvar Las Vegas… Miasto jest mega zwariowane, ludzi mnóstwo, kasyna gotówkę musza chyba wywozić samolotami… to co dzieje się na stołach jest nie do opisania, ale trzeba przyznać ze wyzwala dzika energie…
Cała walizka prania zrobiona za 25$ z odbiorem i dostawa do hotelu
















Robimy check-out z Bellagio, tankujemy, jemy i ruszamy na Hoover Dam. Po niecałej godzinie jazdy jesteśmy na słynnej tamie. Upal jest niemiłosierny ok. 50 stopni… przechodzimy przez tamę w ta i z powrotem podziwiając siłę budowli, prawie się rozpuszczając… lubimy ciepło ale to juz jest nawet dla nas lekka przesada. Następnie ruszamy w kierunku miejscowości Williams gdzie podobno sa najlepsze miejscówki na podziwianie Wielkiego Canionu. Ostatnie 20 km stoimy w największym korku w naszych podróżach 10 km , pokonujemy w 1,5h. Meldujemy się w Best Western Plus, steki na kolacje i nocka. Okolica wygląda fajnie, a co najważniejsze temperatura spadła do 18 stopni… uff






















Rano rundka przez mega klimatyczne miasteczko Williams, które leży wzdłoz historycznej Roude 66. Jedziemy jeszcze ok. 100 km do Grand Canyon Park i podziwiamy wielki kanion z ziemi i na koniec dnia z powierza. Widoki sa niezapomniane w większość zapierają dech w piersiach. Wieczorem wracamy do Vegas i meldujemy się tym razem w Treasure Island na 25 piętrze. Piękny dzień i niezapomniane przeżycia dla wszystkich…
Wielki Kanion, Wielki Kanion Kolorado – przełom rzeki Kolorado w stanie Arizona w USA przez Płaskowyż Kolorado. Za początek kanionu uznaje się Lee’s Ferry (niewielka stacja z motelem i przystanią dla łodzi leżąca około 12 km od miejscowości Page), natomiast koniec kanionu leży w rejonie Grand Walsh Cliff leżącym około 20 km od początku jeziora Mead. Odległość pomiędzy tymi punktami mierzona nurtem rzeki Kolorado wynosi 446 km. Najgłębszym rejonem Wielkiego Kanionu jest Granite Gorge (Wąwóz Granitowy), w którym najgłębsze miejsce leży poniżej krawędzi o 1857 m. Szerokość kanionu waha się od ok. 800 m (pod punktem widokowym Toroweap na North Rim – Północnej Krawędzi do 29 km w najszerszym miejscu. Jest to największy przełom rzeki na świecie (jednak nie najgłębszy).




































Ostatni dzień w Vegas:
Red Rock Canyon- 30 km od Vegas
shopping
gambling
Cirque du Soleil- MYSTERE na 21.30 piękne przedstawienie
O północy idziemy spać żeby o 6 wstać na kolejny samolot…













Wstajemy o 6 i ok. 7 rano jedziemy 10 minut na lotnisko. Oddajemy nasza furkę… spisała się .. przejechaliśmy bardzo wygodnie prawie 2100km- zwrot samochodu wszystko bardzo sprawnie i szybko. Jeszcze śniadanie i o 9.20 liniami Hawaian Airlnes odlatujemy do Honolulu 🙂 Lot 6 godzin, bardzo przyjemny i miły… miejsca dużo, serwis super. Przestawiamy zegarki jeszcze dodatkowo -3 h i teraz mamy -12H do Polski. Jesteśmy dokładnie po drugiej stronie Swiata.
W Honolulu zamawiamy Uber… ale przyjeżdża za mały na nas i nasze graty.. szybka sam się odwołuje i po chwili przyjeżdża inny większy. Za autobus liczą sobie 12$ za osobę, dzieci tyle samo, Uber 21$ za wszystkich. Jedziemy do Hyatt Regency Waikiki Beach. Check-in na 39 piętrze z widokiem na ocean i dzielnicę Waikiki, zostaniemy na 5 nocy. Obiad i lecimy na plaże, na pierwsze zanurzenie w Nord Pacific Ocean… fale duże, serferow mnóstwo… woda ciepła. Dzieciaczki przeszczęśliwe. Klimaty trochę jak na Copacabana. Wieczorem jeszcze spacer po Waikiki boulvar, kolacja w japońskiej knajpie i po 23 czyli po 2 w nocy czasu Las Vegas dzieciaczki padają…
Witamy na Hawajach 🙂




















Mięliśmy zostać na Waikiki Beach jeden dzień ale ze nie udało się wynająć samochodu z dnia na dzień, wiec zostajemy 2 dni. Dzieciaczki tego powodu przeszczęśliwe, uwielbiają pływać i skakać na dużych falach a tych tutaj nie brakuje. Dla nas tez ostatecznie trochę chiloutu się przyda. Waikiki najbardziej znana plaża jak nie najbardziej znane miejsce na całych Hawajach, jak dla nas trochę przereklamowane… zbyt duży tłok (mnóstwo chińczyków, Japończyków i Koreańczyków), a morze i piasek tez nie takie mega zajebiste. Copacabana czy Miami Beach znacznie lepsze…
Waikīkī (Waikiki, Waikiki Beach) – plaża na Hawajach, na południowym wybrzeżu wyspy Oʻahu w dzielnicy Honolulu o tej samej nazwie. Wzdłuż plaży mieści się wiele renomowanych hoteli, a cała dzielnica jest turystycznym centrum Hawajów.
Z plaży rozciąga się widok na położony na wschodzie stożek wygasłego wulkanu Diamond Head.
Plaża znana jest z widoków na nieaktywny wulkan Diamond Head, ciepły klimat, łagodne chmury i spienione fale idealnie nadające się do surfowania. Często odwiedzają ją rzesze turystów. Jest ona jednak dość krótka, a połowa wydzielona jest specjalnie dla surferów. Woda przy plaży jest płytka, jednak na dnie znajdują się liczne skały. O plażę nieraz rozbijają się silne fale oceanu. Fale przybrzeżne Waikīkī są znane z tego, że długo się toczą, co czyni z nich idealne miejsce dla zaawansowanych jak i początkujących surferów. Plaża jest też miejscem wielu wydarzeń kulturalno rozrywkowych, takich jak: zawody surfingowe, plenerowe występy tancerzy hula czy wyścigi kajaków, które odbywają się w różnych porach roku.
Plaża Waikīkī przez długi czas zagrożona była postępującą erozją, prowadzącą do jej zanikania i degradacji. By temu przeciwdziałać, stworzono projekt uzupełnienia plaży. W latach 20. i 30. XX wieku piasek zaczęto przywozić z plaży Manhattan w Kalifornii, statkiem i barkami. Importowanie piasku wstrzymano w latach 70., od tego czasu urzędnicy sprawdzają stan piasku i na bieżąco go uzupełniają. Straty najczęściej powodują przypływy i odpływy.
Honolulu – stolica i największe miasto amerykańskiego stanu Hawaje, położone w hrabstwie Honolulu na wyspie Oʻahu.
Port morski, 1,2 mln. mieszkańców, ponad połowa pochodzenia azjatyckiego. Miasto założone w 1816, od 1845 stolica Królestwa Hawajów; ważny ośrodek turystyczny (sławna plaża Waikīkī), w pobliżu baza wojskowa Pearl Harbor.
Oʻahu (Oahu) – wyspa pochodzenia wulkanicznego na Oceanie Spokojnym, w archipelagu Hawajów (USA).
Jest to trzecia co do wielkości wyspa w archipelagu i najbardziej zaludniona wyspa stanu Hawaje. Na południowym wybrzeżu Oʻahu znajduje się główne miasto i jednocześnie stolica stanu – Honolulu.
18 stycznia 1778 roku członkowie trzeciej wyprawy Jamesa Cooka na pokładzie slupa HMS Resolution jako pierwsi Europejczycy zobaczyli wyspę Oʻahu. Okręt Cooka płynął pod eskortą HMS Discovery, którego kapitanem był Charles Clerke.
14 lutego następnego roku, po śmierci Cooka w zatoce Kealakekua, kapitan Charles Clerke przejął dowodzenie nad wyprawą i 28 lutego na pokładzie HMS Resolution wpłynął do zatoki Waimea. Brytyjczycy nazwali odkrytą wyspę Sandwich.
W roku 1845 król Kamehameha III przeniósł stolicę z Lāhainā na wyspie Maui do Honolulu leżącego na Oʻahu. Pałac ʻIolani zbudowany przez potomków rodziny królewskiej do dziś znajduje się na przedmieściach stolicy i jest jedynym pałacem królewskim znajdującym się na terytorium Stanów Zjednoczonych.
Rankiem 7 grudnia 1941 roku nastąpił japoński atak na bazę Pearl Harbor. Wymierzony był głównie w okręty Floty Pacyfiku, której zniszczenie miało zapewnić Japonii zwycięstwo w wojnie. Atak spowodował zatopienie lub uszkodzenie dwunastu okrętów amerykańskich, zniszczenie 188 samolotów oraz śmierć 2403 żołnierzy i 68 cywilów.
Hawaje były celem niespodziewanego ataku na Pearl Harbor wykonanego przez imperium japońskie 7 grudnia 1941 roku. Atak na Pearl Harbor i inne instalacje wojskowe i morskie na Oʻahu, przeprowadzony przez samoloty i miniaturowe okręty podwodne spowodowały włączenie się Stanów Zjednoczonych do II wojny światowe
4 sierpnia 1961 roku w Honolulu o godzinie 19:24 urodził się Barack Obama – 44. prezydent Stanów Zjednoczonych.
15 października 2006 Oʻahu i sąsiednie wyspy nawiedziło trzęsienie ziemi, które zniszczyło linie energetyczne i uniemożliwiło nadawanie programów telewizyjnych. Wstępne komunikaty mówiły o trzęsieniu o sile 6,7 stopnia w skali Richtera.
Hawaje – najmłodszy z 50 stanów Stanów Zjednoczonych (dołączony 21 sierpnia 1959 roku). Jedyny stan leżący wyłącznie na wyspach. Położony na archipelagu Hawaje, w północno-środkowej części Oceanu Spokojnego. Stolicą stanu jest Honolulu leżące na wyspie Oʻahu[3].
Archipelag jest pochodzenia wulkanicznego. Rozpościera się na długości niemal 2,5 tys. km. Składa się z 137 wysp, w tym z 8 głównych, spośród których 7 jest zamieszkanych – Hawaiʻi, Oʻahu, Kauaʻi, Molokaʻi, Lānaʻi, Maui i Niʻihau; wyspa Kahoʻolawe jest niezamieszkana. Powierzchnia wysp jest górzysta, a na terenie archipelagu znajduje się wiele czynnych wulkanów. Po stanach Alaska, Floryda i Kalifornia, Hawaje posiadają czwartą najdłuższą linię brzegową w Stanach Zjednoczonych.
Oficjalnie w stanie mieszka 1,2 mln osób, a w praktyce ponad 1,3 mln, jeśli dodać turystów i żołnierzy amerykańskich sił zbrojnych. Większość z nich, prawie 1 mln, mieszka na najgęściej zaludnionej wyspie – Oʻahu. 6,6% mieszkańców stanu uważa się za rdzennych obywateli Hawajów (Polinezyjczyków). Największa grupa mieszkańców, około 41%, to imigranci z Azji lub ich potomkowie.






















Odbieramy samochód iście amerykański Dogde Charger i śmigamy po wyspie. Pierwszego dnia wg wskazówek zegara drugiego w przeciwnym. Odjeżdżając od Honolulu wyspa wygląda świetnie. Jest piękna… woda oblewająca do okola wyspę jest mega, przyroda jest zabójczo zielona. Wszystko wygląda tak jak powinna wyglądać na tropikalnych wyspach… odwiedzamy: Hanauma Bay- z piękna rafa koralowa i krystaliczna woda, TidePool, Waimanalo Bay, Sanset Beach, Shrimp Truck- najlepsze krewetki, plantacje ananasów Dole i plantacje kawy, Perl Harbor. Trasa wokół wyspy mega widokowa. Przejechaliśmy łącznie 230 mil… jutro lecimy dalej


















































Rano jedziemy na lotnisko i o 11:40 Hawaian Airlines pol godziny lecimy na Maui. Bierzemy samochód ale tracimy w wypożyczalni ok. 2 h ze względu na kolejki i ze nie mieli dla nas zamówionego samochodu. Ostatecznie wzięliśmy Nissana zamiast amerykańskiego Buicka. Wyspa jest dużo bardziej w naszym klimacie niż Oahu. Malo zabudowań, ładna przyroda i piękne wody dookla. Jedziemy 50 minut do naszego hotelu Aston Maui Kaanapali Villas przy pięknej plaży Kaanapalii. Zostajemy na 5 nocek.
Ze średnich informacji nadchodzi huragan 4 kategorii Hector…
http://m.hawaiinewsnow.com/hawaiinewsnow/db/330510/content/LIm0U6Jt
http://mauinow.com/2018/08/04/hector-maintains-intensity-at-category-3/







Kolejne dwa dni spędzamy na mega relaksie. Przyjeżdżają znajomi z Warszawy, którzy jeździli kamperem po Kalifornii z dwójka córeczek, także dzieci bawią się na maxa. Miejsce jest piękne … blisko raju
Huragan wszyscy maja nadzieje przejdzie bokiem, ma musnąć Big Island, jutro kumulacja.











Dziś nasza 10 rocznica ślubu w miejscu wyjątkowym i z wyjątkowymi gośćmi oraz huraganem Hector w tle, który akurat dokładnie dziś mija Hawaje a dokładnie o 20 przechodzi obok Maui. Super ze przeszedł bokiem a my byliśmy tak blisko huraganu w naszą 10 rocznice.
Dzień mija beztrosko na plaży, słonce świeci a w powietrzu unoszą się niesamowite kropelki wody… jest to niesamowite uczucie bo te kropelki nie padają tylko się unoszą… wieczorem imprezka z odnowieniem ślubu przez Hawajskiego mistrza ceremonii a w oddali mijał nas Hector…
10 lat razem i 10 lat na geoblog.pl to 112 odwiedzonych krajów, setki przelotów, i wiele przygód z dzieciaczkami, którzy od momentu skończenia pol roku życia zawsze nam towarzysza…
Przed nami kolejne dziesiątki…

















Mieliśmy lecieć na Big Island przelecieć się nad wulkanem Kiluea, ale 2 dni temu skończyła się erupcja i w ogóle nie widać lawy dodatkowo Hector zostawił po sobie chmury burzowe i siąpi z nich lub leje. Jedziemy na objazd północnej części Maui. Droga jest malownicza, na klifach, czasami przechodzi tylko w jeden pas… trzeba było raz cofać przed kolumna samochodów z przeciwka, innym razem trzeba było przejechać przez rwący strumyk także Nissan zdał egzamin… Było fajnie.

























Śniadanie, tankowanie, droga na lotnisko, oddajemy Nissana, przejechaliśmy nie widomo kiedy 430 km i Hawaian Airlines 25 minut wracamy do Honolulu. Logujemy się w Airport Hotel Honolulu, rundka po okolicy, basen i śpimy… o 4 rano mamy alarm przeciwpożarowy z pełna ewakuacja, jak się okazuje cale szczęcie fałszywy, jakiś głupek wybił szybkę i obudził cały hotel… rano lecimy dalej…





Dziś tj 11.08 o 12.20 odlatujemy liniami Asiana Airlines w 8 i półgodziny rejs do Seulu. Linie i serwis świetne, obsługa bardzo mila. W miedzy czasie przekraczamy międzynarodowa granice zmiany czasu. I lądujemy w Seulu o 16.10 ale 12.08. Także z minus 12 h do Polski jesteśmy teraz plus 7. Jedziemy autobusem 6702 ok. 80 minut do centrum pod hotel Ramada. Szybki check –in i idziemy do Myeongdong na oryginalnego koreańskiego grilla… jest pysznie. Ok. 22 czyli 3 rano czasu Honolulu wracamy do hotelu, dzieciaczki padają













Warto było tu przyjachac dla samego jedzenia… jest pysznie. Po amerykańskim malo ambitnym jedzeniu: steki, hamburgery, frytki, pizza, tuta jedzeni to ambrozja. Wszystko pyszne świeże, w końcu warzywa, owoce, noodle, ryby, owoce morza, grile, jest cudownie . Najlepszy street food na świecie jak dla nas bijący na głowę tajlandie czy Indonezje.
Przemieszczamy się głownie metrem lub pieszo. Pierwszego dnia ogarniamy Sky Seul. Jeden z najwyższych budynków świata z najwyższym przeszklonym tarasem widokowymi i Fish market, gdzie próbujemy żywej ośmiornicy… kilka sekund wcześniej wyciągniętej z wody:) Łącznie przechodzimy 17km. O 23 wracamy do hotelu
Drugi dzień: Namdaeun Market, Ddo-ong Caffe gdzie podaja ciasteczka i kawke w kształcie kupy w dzielnic Gwaanhun- Dong niedaleko pałacu, następnie spacerkiem Myeongdong na Streetfood, shopping i masaż stóp. O 22 wracamy do hotelu, dzis prawie 10 kilometrów spacerem
Na tej wyprawie miały być jeszcze Japońskie Hawaje: Ryukyu Island z Okinawa na czele i Ferrari World w Abu Dhabi, niestety problemy w fabryce i musimy wracać do pracy… Bedzie w planie na następy wyjazd…
































































Jedziemy autobusem na lotnisko, jeszcze na koniec koreańska kuchnia, check-in i wsiadamy do samolotu. Dziś Aeroflot. Siedzimy wszystko gotowe ale samolot się nie rusza… żadnych informacji nie widomo co jest grane, stoimy 3 godziny w zamkniętym samolocie i nagle zaczynamy cofać, ustawiamy się do startu i lecimy… lot wg szacunków 8,5 godziny. Ostatecznie kapitan nie powiedział dlaczego czekaliśmy, steward tylko napomknął ze niby była burza na Chinami i nie mogliśmy lecieć. W miedzy czasie 2 rzędy za nami, awanturuje się pijana Rosjanka, dostaje ostrzeżenia ale nie reaguje, biorą ja na koniec samolotu i tam spędza ponad polowe lotu.
Aeraoflot ewidentnie robi wszystko żebyśmy nie zdążyli na nasz kolejny lot do Berlina. Planowa przerwa miała 3,5H, niestety dodatkowo krążymy godzinę nad Moskwa i lądujemy dokładnie o czasie startu naszego samolotu do Berlina. Przy wyjściu czeka policja na awanturującą się Rosjanke, my uderzamy do Transfer desku i okazuje się ze dziś już nigdzie nie polecimy a 4 miejsca na lot do Berlina jest 18 sierpnia, jest 21:30 czyli środek nocy w Seulu. Dostajemy hotel na lotnisku w Moskwie i zmieniamy bilety na jutro na 13:40 do Drezna… odległość dokładnie taka sama do domu jak z Berlina.






O czasie odlatujemy samolotem produkcji rosyjskie w stronę Drezna. Na pokładzie nie ma tłoku. Lądujemy w Dreźnie i tak się kończy nasza przygoda na amerykańskiej ziemi połączona ostatecznie z podrożą dookoła świata.
https://my.flightradar24.com/LuizaMaria


