Po przygodach ortopedycznych ze zdrowiem, odwołanym i przełożonym w części grubym wyjazdem na majówkę, po długiej i czasochłonnej rehabilitacji dwóch członków naszej ekipki, postanowiliśmy pojechać samochodem przez Europę. Ostatni nasz jakikolwiek wyjazd autem odbył sie na początku 2020 roku do Francji na narty, w dwie strony ok 3000km. Dziś o 10 ruszamy w stronę Niemiec …




Ok 18 dojeżdżamy do hotelu z pięknym widokiem na Zamek Neuschwanstein. Fajne miasteczko które o 19 całkowicie opustoszało z tłumu turystów.
Neuschwanstein jest najsławniejszym spośród zamków Ludwika II i jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych Niemiec. Każdego roku zwiedza go ponad 1,3 miliona turystów. Często nazywany „zamkiem z bajki. My oglądamy do tylko z zewnątrz. Mamy tu jedna nockę. Całkowity spokój, cisza jak makiem zasiał, od 7 rano zaczyna sie gwarno i ściągają masowo turyści i ok 8 jest znowu fulll. My ruszamy ok 11 rano w stronę Szwajcarii





















Po Szwajcarii jeździ sie ciężko, ciasno, mnóstwo fotoradarów, jednak widoki rekompensują wszystko. Przed osiemnasta dojeżdżamy do celu. Ostatnie 28 km serpentynami pod górę. Jesteśmy na wysokości 1500 m npm. Jesteśmy jedynymi gośćmi w całym nowy apartamentowcu Nasze mieszkanie można sobie kupić za 2.0 Miliony euro, i wszystko sprzedane 🙂 ciekawe jak z rentownością? Bo ewidentnie nie ma tutaj sezonu letniego, jest spokojnie i mega pięknie . Bajkowe miasteczko…


























































Od rana piękne widoki, pogoda idealna, słonecznie i ok 21 stopni. Wjeżdżamy kolejka do stacji Bendolla na wysokość 2130 m npm. Dalej ciepło i piękne widoki. Ludzi zero. Chilujemy z godzinkę ciesząc sie widokami i świeżym powietrzem. Zjeżdżamy do miasteczka i jedziemy 15 minut autem do Zinal i stamtąd kolejna kolejka do stacji Weisshorn na 2700 m npm. Tutaj jeszcze jest śnieg i rześkie 15 stopni. Po drodze widzimy świstaki. jemy przekąski i ok 17 ogarniamy jeszcze miasteczko Zinal i lunch. Wieczorem spacerem po Grimentz. Piękny region…



















































Ok 10.30 ruszamy w stronę Francji. Zjeżdżamy do autostrady i jedziemy wkoło jeziora genewskiego z pięknymi widokami. na granicy z Francja nie ma nikogo. Robimy przerwę w okolicach Chambery gdzie zawsze sie zatrzymywaliśmy jeżdżąc na narty, sushi na parkingu i ruszamy dalej, drogimi francuskimi autostradami. Ok 19 dojeżdżamy do celu, super chatki otoczonej winnicami i polami lawendy. Na miejscu czeka na nas mega klimacik francuskiej wioski, głośne cykady , kościółek i niepozorna za to serwująca niesamowite jedzenie restauracja…
Okolice Narbone, ostatnio bylismy tu 14 lat temu…





















Mijamy Barcelone, Valnecje i docieramy na Costa Blanca









Zostajemy pare dni na Costa Blanca w okolicach Alicante. Odwiedzamy największa jaskinie w Hiszpanii w miejscowości Busot itp. Chiujemy, pracujemy, plażujemy, jemy… wakacje…

























Mega przyjemny weekend w Marbella, mamy klimatyczny hotel w starym mieście La Founda Heritage, z pięknym widokiem. Ogarniamy Marcella od Niki Beach przez stare miasto do mariny…
Po drodze do Marvella, najcieplejszy moment podróży temperatura 40,5 stopnia Celsiusa, zatrzymujemy sie w lokalnej knajpce w górach na llunch. W okolicach Niki beach spotykamy zielone ptaki…
Stare miasto jest super piękne, czyste i kolorowe, trochę kojarzy nam sie Z Carthagena Old Town w Columbii
Za to marina ti mix Dubaju, Monaco i Miami w jednym…
















































































































W stronę Marbelli jechaliśmy przez góry, teraz w stronę Alicante jedziemy malownicza nadmorska autostrada, zatrzymujemy sie w miejscowości Nerja na lunch. Piękne klimatyczne miasteczko, później Karthagena: totalnie nie turystyczna, portowa, i Torrevieja oraz Guardamar del Segura





























Zostawiamy nasz samochód na parkingu na lotnisku w Alicante, 10Euro doba pod dachem. Lecimy Rayanair ok 40 minut na Majorke. Dla nas nowe miejsce, pierwszy raz na Majorce 🙂 Auto zarezerwowane w Sixt. Noclegi mamy w Finca Son Cledera mega klimatycznej odrestaurowanej agroturystyce. Zostaniemy 2 noce. Ogarniamy Port de Pollcnca, Cala Carbo, Mirador de Es Colomer, Drach Caves, Rafa Nadal Academy i miasteczko Santanyl, mijamy super miejsca dla kiteserferów, plaże przy samej drodze i de facto objeżdżamy cala Majorke do okola, robiąc łącznie 400km..rca





































































































Zasiedzieliśmy sie trochę na Costa Blanca… ale tak tu pięknie. Góry, morze, przyroda, piękne klimatyczne miasteczka, świetne jedzenie i słoneczna pogoda mega mili uśmiechnięci bez problemowi ludzie. Po prostu pięknie Ogarnęliśmy Alicante, Benidorm, Villa Jojisa, Albir, Altea, Calp, Denia. Dodatkowo mieliśmy auto w serwisie 3 dni ale dali nam zastępcze, zaliczyliśmy tez Cirque du Soleil przedstawienie Alegria…







































































Opuszczamy Hiszpanie w 36 stopniowym upale… przekraczamy granice: są nawet celnicy a tutaj tylko 9 stopni. Tego to akurat sie nie zapodziewaliśmy. Zostajemy na dwie noce w Grau Roig Boutique Hotel. Do okoła totalna cisza i spokój, hotel moze z 10% obłozenia tak jak w Szwajcarii nie maja chyba sezonu letniego. Rano już 24 stopnie 🙂 Zaczynamy śniadaniem, chilout na słońcu potem basen a potem w góry, Wjeżdżamy z Canillo na Tapis Tubbing tam pare atrakcji dla dzieci: tyrolka, padelbycikle i iine. Piękne widoki i słonce. Później jeszcze rundka z Soldau na Espioletes na 2250 m npm gdzie jest pole golfowe podobno najwyżej na świecie.
Wieczorem kolacja w japońskiej


















































































Dziś niby krótka trzaska, ale dosyć ciężka . Pierwsze 100km średnia prędkość 50km na godzine Ok 18 dojeżdżamy do pięknej winnicy gdzie planujemy spotkać sie ze znajomymi. Zostajemy na jedna nocke. Prawdziwa Francja w pigulce…




























Dziś w planie najdłuższy odcinek do przejechania. Pierwsze 350km to totalna udręka, ruch masakryczny, trzy pasy całkowicie zatkane… mega męcząca jazda. Mijamy Lion i sie rozkręca. ok 20 jesteśmy na miejscu. Śpimy jedna noc.. na drugi dzień ogarniamy muzeum techniki w Sinshein, zawsze mijaliśmy nigdy nie udało sie odwiedzić.. tym razem jest inaczej i jesteśmy nawet w środku Concorda…












































Powrót przez Niemcy. Razem przejechaliśmy naszym autem: 7870Km, autem zastępczym 182km i wypożyczonym na Majorce 395 razem: 8447km i rowerem elektrycznym 28km…





