Święta na Kaukazie i majówka w Środkowej Azji: Erywań, Tbilisi, Baku, Taszkient, Bishkek, Moskwa.
Plan jest w zasadzie powstał już rok temu, przeszedł tylko lekkie modyfikacje, wymagane wizy są. Ruszamy na Kaukaz…

Ruszamy rano jeszcze na święta do rodzinki. Czas mija szybko i o 14.30 jedziemy w kierunku Berlina. Po drodze 24 stopnie. Samochód zostawiamy na parkingu przy nowym- starym, przyszłym- niedoszłym lotnisku Brandenburgia. Parking działają ale sceneria jak z filmów grozy pustka i pustka. Zamawiamy Uber żeby dojechać na TXL… samochód dojeżdża ale w zupełnie inne miejsce niż na niego czekamy, okazuje się ze nie może wjechać na ten teren… ale schodzi z poł godziny na czekanie i komunikacje z kierowca. Ostatecznie zamawiamy myTaxi i ten już może podjechać dokładnie w to miejsce gdzie czekamy. Ostatecznie godzinę przed wylotem dojeżdżamy na Tegel. Dziś polecimy sobie na początek Lotem do Warszawy. Bombardier oklejony: LUBUSKIE WARTE ZACHODZU potrzebuje tylko godziny żeby pokonać ta trasę. Na lotnisku w Warszawie pustki… dwugodzinna przerwa i odlatujemy z niencaka na full zapakowanym samolotem w stronę Erywania. Lot 3h 15 minut. Lądujemy o 2.15 w nocy czasu Polskiego tutaj jest już 4.15. Długa kolejka na granicy ale omijamy boczkiem z dziećmi. Potem prawie godzinę czekamy na bagaże… nasze sa ostatnie.. najważniejsze ze są. O 6 robimy check-in do Republica Hotel Yerevan w samym centrum … i padamy na 4 godzinki.








Temperatura od 7 do 9 odczuwalna 4… woj… zimno. Dwa dni ogarniamy stolice Armeni Erywan. Spacerkiem plac republiki, meczet centralny, budynek opery i baletu, park i kaskady. W międzyczasie kawka tu i owdzie i lokalne jedzenie. Wieczorem tańczące fontanny na placu republiki. Drugiego dnia metrem jedziemy do Parku Zakochanych idziemy zobaczyć pomnik Matki Armeni… zaczyna padać i sobie odpuszczamy. Dziś dzień pod znakiem kulinarnym…



























































Dziś objazd w obrębie ok. 40km od Erywania…. Na początek oglądaliśmy ośnieżona Gore Ararat, dziś było realnie a nie odczuwalne 4 stopnie. Następnie wykuty w skale Kościół w Geghard. Następnie twierdza Garni. Następnie Musaler- pomnik bitwy o Musaler: pomnik upamiętniający niezwykły wyczyn mieszkańców miejscowości Musa Ler, którzy w trakcie Ludobójstwa Ormian stawiali opór przez 53 dni. Ponoć przetrwali pomimo braku zapasów wody i żywności, a w celu dodawania sobie otuchy bawili się przy dźwiękach bębnów i surmy. Ostatecznie z opresji uratowani zostali dzięki okrętom francuskim i brytyjskim, które ewakuowały ich do Port Saidu w Egipcie> Kolejny punkt to Zvartnots- ruiny katedry z 643 roku, jeszcze Kościółek Saint Hripsime Church – najstarszy osalay kosciol w Armenii i na koniec Katedra w Eczmiandzynie- niestety w remoncie ;(
Góra Ararat – masyw wulkaniczny leżący w samym sercu Wyżyny Armeńskiej między jeziorami Wan i Sewan, na terytorium Turcji, 32 km od granicy z Armenią i 16 km od granicy z Iranem.
Masyw górski zajmuje powierzchnię ok. 1000 km² i składa się z dwóch szczytów: Wielkiego – 5137 m n.p.m. i Małego Araratu 3896 m n.p.m. Na obydwu wierzchołkach zalegają lodowce. Wyższy wierzchołek wznosi się ponad 3000-4400 metrów względem otaczających górę równin – to wysokość względna większa niż w przypadku Mount Everestu.
Nazwa góry pochodzi od Ary – bożka z epoki brązu. Ara był bogiem śmierci oraz odrodzenia. Góra została nazwana na jego cześć ze względu na zmiany zachodzące na stokach pomiędzy „martwą” zimą a „żywą” wiosną
W Biblii góry Ararat (które utożsamia się z górami Urartu wskazane są jako miejsce spoczynku Arki Noego po Potopie.
Góra Ararat, w języku urzędowym nazywana Masis, jest symbolem Armenii, wyeksponowanym pośrodku jej godła i częstym motywem w sztuce. Góra, położona na historycznie ormiańskich terenach, chociaż obecnie poza terytorium kraju, jest głęboko zakorzeniona w świadomości Ormian. Jest obecna w ich literaturze i sztuce. Ararat jest też widoczny aż ze stolicy Armenii – Erywania
Klasztor Geghard: Pierwszy kościół wykuty w skale powstał na planie krzyża równoramiennego przed 1250 rokiem. W jego wschodniej części znajduje się grobowiec dynastii Proszian, przez który przechodzi się do drugiej świątyni w skale wykutej w 1283 roku. W 2000 roku klasztor został wpisany na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO
Twierdza Garmi: Obejmuje ona cały kompleks zabudowań, z których najbardziej znanym jest zbudowana z bazaltu świątynia poświęcona bogu słońca Mitrze (I w. n.e.). Już w III w. p.n.e. istniała na tym miejscu twierdza cyklopowa, która służyła jako siedziba królewska i miejsce przebywania wojsk.
Kościół katedralny w Zwartnocu został wzniesiony w latach 643-661 przez katolikosa Nersesa III Budowniczego. Został zbudowany w formie centralnej świątyni o trzech kondygnacjach, zwieńczonej kopułą. Jako materiał posłużył miejscowy kamień wulkaniczny w kolorze różowym. Mury przyziemia składały się z okładziny ze starannie obrobionych płyt i wypełnienia z gruzu kamiennego zmieszanego z zaprawą wapienną. Prostokątne bloki kamienia tworzące mur były ściśle dopasowane do siebie. Kamienna konstrukcja niosąca wyższe kondygnacje nie wytrzymała trzęsienia ziemi w roku 930 i świątynia uległa całkowitemu zniszczeniu. Nie było prób odbudowy. Ruina przez tysiąc lat służyła jako źródło kamienia budowlanego, m.in. kapitele kolumn zostały użyte przy budowie katedry w niedalekim Eczmiadzinie. Dopiero w roku 1893 mnich ormiański Mesrop Ter-Mowsesjan rozpoczął prace wykopaliskowe. Do badań archeologicznych włączył się w roku 1904 architekt Toros Toramanian (1864—1934). Okazało się, że pod gruzami zachowały się liczne detale rzeźbiarskie, świadczące o wysokich umiejętnościach dawnych rzemieślników: ornamenty roślinne z kiściami winogron i plecionki z monogramem katolikosa Nersesa.
Saint Hripsime Church to ormiański kościół apostolski z siódmego wieku w mieście Vagharshapat (Etchmiadzin). Jest to jeden z najstarszych zachowanych kościołów w kraju. Kościół został wzniesiony przez Catholicos Komitasa, aby zastąpić pierwotne mauzoleum zbudowane przez katolikosa Sahaka Wielkiego w 395 rne, w którym znajdowały się szczątki męczennika św. Obecna struktura została ukończona w 618 rne. Słynie z doskonałej ormiańskiej architektury okresu klasycznego, która od tego czasu wpływa na wiele innych ormiańskich kościołów. Został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO wraz z innymi pobliskimi kościołami, w tym katedrą Etchmiadzin, kościołem macierzystym Armenii w 2000 roku.
Katedra w Eczmiandzynie: Katedra w Eczmiadzynie – najstarsza i najważniejsza świątynia ormiańska, kościół macierzysty Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego, wybudowany na fundamentach pogańskiej bazyliki przez Grzegorza Oświeciciela w latach 301-303, zaraz po tym jak król Tiridates III jako pierwszy władca w historii przyjął chrześcijaństwo; jednocześnie najstarsza katedra na świecie. Znajduje się w mieście Wagharszapat, około 18 km na zachód od Erywania. Została poważnie zniszczona, po czym w 483 odbudowana niemal od podstaw w obecnej formie przez Wagana I Mamikoniana. W 618 kopuła wykonana z drewna została zastąpiona kamienną, która przetrwała w stanie niemal nienaruszonym do czasów obecnych.
Masywna budowla opiera się na czterech filarach połączonych za pośrednictwem smukłych arkad z zewnętrznymi murami świątyni. Mury znajdujące się na północnej stronie pochodzą z IV i V wieku. W XVII w. naprzeciwko zachodniego wejścia została wzniesiona trzykondygnacyjna dzwonnica. Sześciokolumnowe rotundy, wybudowane w XVII w. w północnej, wschodniej i południowej części świątyni, nadają katedrze pięciokopułowy obrys. W 2000, razem z kilkoma kościołami znajdującymi się w pobliżu, katedra w Eczmiadzynie została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.



































Gruzja miała być na tym wypadzie jakieś 3 godziny na lotnisku ale przez zamieszanie z lotem będzie troszeczkę dłużej. Mieliśmy lecieć 25.04 z Erywania do Tbilisi Georgian ariways ale anulowali lot, potem przełożyli na 26, potem na 24, potem znowu anulowali itp., itd.
I tak już nie chciało nam się lecieć, kasy i tak pewnie nie oddadzą, także postanowiliśmy jechać samochodem, przy okazji cos zobaczyć i mieć większy luz. Samochód z kierowca 25% ceny biletów lotniczych. Kierowca przyjeżdża po nas dokładnie o 10 rano tak jak chcieliśmy. Jest to ten sam samochód i kierowca z którym jeździliśmy wczoraj. Ruszamy w stronę Katedry Musaler- wybudowana przez najbogatszego Ormianina- miliardera, który ma mnóstwo budynków w Armenii. Następnie jedziemy już w kierunku Gruzji: i zatrzymujemy w miejscowości Sevan i oglądamy Katedrę Sevan malowniczo położana nad jeziorem Sevan. Później jemy kebab z raka nad brzegiem jeziora i kierujemy się dalej do miejscowości Dilijan i kolejna pięknie położona katedra Hagharcin. Jedziemy przez góry droga M4 Erywań-Tbilisi- Moskwa, droga mega kreta, dziurawa ale nie zatłoczona, mijamy nawet dwa Tiry z Polski. Granice przechodzimy z buta, armeńska bez bagaży, gruzińska z całym majdanem. O 18 dojeżdżamy do Hotelu Vlevet w starym Tbilisi w samym centrum. Idziemy na kolacje i na spacerek i 23 jesteśmy gotowi do spania



































Po śniadaniu przyjeżdża taksówka i o 10 kierujemy się w stronę lotniska Tbilisi. Lecimy liniami AZUL gdzie przy chce-in życzą sobie dodatkowa opłatę bo niby trzeba było zrobić online… 150PLn za wszystkich- nie lubimy takich akcji. Startujemy o 11:50 i po godzinie lądujemy w Baku. Na granicy bez problemów, wizy elektroniczne maja w systemie, nawet nie trzeba pokazywać. wow jest ciepło 22 stopnie… Jedziemy do hotelu w samiutkim centrum Squere Inn. Chec-in i idziemy na obiad i ogarnąć formułowa okolice. Spotykamy się tez z Angelina która poznaliśmy rok temu i cały czas byliśmy w bliskim kontakcie. Czas zlatuje bardzo szybko o 23 wracamy do hotelu.











Szalone wyścigowe 3 dni Formuły 1. Pogoda idealna min 22 stopnie. Bawimy się można powiedzieć przez 3 dni wyścigami i cała atmosfera. Hotel jest dokładnie 5 minut spacerem od promenady i 3 minuty od naszej trybuny. Promenada została w 100% zaadoptowana na strefę kibica. Bez biletu się nie wejdzie. W piątek chcemy oglądać trening ze strefy na promenadzie jednak po 15 minutach i wypadku Rusella pierwsza sesja jest zakończona. Chiloutujemy na miejscu z mnóstwem atrakcji. Dzieciaczki mega zadowolone. Druga sesja treningowa już się odbywa normalnie. W sobotę 3 trening i kwalifikacje mix w strefie kibica i na naszej trybunie. Kubica rozbija swój bolid ☹ Wyscigowa impreska jest bardzo fajna. Kibice w ilości ok. 100.000 z ok. 80 krajow. W niedziele spotykamy jeszcze Roberta Kubice i tekst Kasi: Robert gaz do dechy i szerokich zakrętów. Uśmiechnął się tylko. Wyścig już bez wypadkow. Wygrywa Botas przezd Hamiltonem czyli nasz Team i Vetellem.

































Ostatni dzień w Baku i Azerbejdżanie… spacerujemy sobie po torze formuły 1. Przechodzimy się przez stare miasto, jedziemy metrem do Haydar Aliyev center, za bilety na metro płaci nam chlopaczek bo nie mamy karty w drodze powrotnej dajemy 1 Manata, kobiecie z córka i ten sam patent. Jutro lecimy dalej…




















Wstajemy dziś o 11… robimy check-out i idziemy na śniadanie i zaraz po tym na obiad:) Spacerujemy sobie po parku i oglądamy ludzi… którzy odpoczywają bez telefonów, dzieci i młodzież grają w piłkę lub po prostu bawią się na placu zabaw.. az dziw ze jeszcze tak można w dobie meczącej digitalizacji. My tez bierzemy z nich przykład i siedzimy sobie na ławeczce. Bez pospiechu i telefonów. O 15 jedziemy na lotnisko.
Dziś lecimy Liniami Uzbekistan Airways do Taszkientu. Od 1 lutego nie potrzebujemy Wiz do Uzbekistanu. Lot 2 godziny, samolot przestronny, miejsca więcej niz w Locie, serwis bardzo w porządku, czyściutko, picie i jedzenie. Lądujemy o 21 i mamy teraz +3h do Polski. Na granicy zero pytań, pieczątki i jesteśmy w Uzbekistanie. Robimy check-in w Hyatt Regency w centrum stolicy, kolacja i zbieramy się do spania… Bankomaty dają kasę: amerykańskie dolary i do wyboru uzbeckie Somy, które w krótkim czasie robia z nas milionerów 🙂








Ruszamy na tour po Tashkent. Sapcerkiem idziemy na Amir Temur Squere i wcześniej ogarniamy jeszcze Museum of Timurdis. Nastepnie hotel Uzbekistan, rosyjski imperialny budynek, hotel który swoje lata swietnosci ma już dawno za sobą. Samochody które tutaj jezdza to w 99% chryslery do tego jeszcze w koloze biały- to się nazywa rownosc. Testujemy tez metro jedziemy na stacje Tashkent sprobowac kupic bilety na pociąg do Samarakanda… niestety blietow nie ma szans kupic, czarny rynek ma się wyśmienicie… za to przystanki metra robia wrazenie. Wieczorem wracamy do hotelu, dziś przeszliśmy ponad 12km.
Drugiego dnia zaczynamy od placu niepodległości… wszystko duże, a na globusie jedynym kontynentem jest … Ubekistan : ) Wsiadamy w metro i jedziemy na Beruni Station ostatni przystanek Lini niebieskiej, tam robimy sobie krotki spacerek i jedziemy na Chorsu Bazar… tutaj tlum i scisk, sprzdaja wszystko nawet zywe żółwiki… przedostajemy się do Juma Mosque i Madrasah Kukaldosch. Ciekwe miejsca… później docieramy do Madrasah of Barek Khan i do pięknego kompleksu Hast Imam Complex… spaerem idziemy przez nieczynne wesole miasteczko i jedziemy metrem na stacje Kosmonautow- jedna z njabrdziej widowiskowych w miescie…wracamy pod plac niepodleglosi i spacerem do hotelu zahcaczajac jeszcze o okoliczny market. Razem w dwa dni 27 km




















































































Bierzemy samochód z kierowca i jedziemy w stronę Samarkandy. Droga w miarę dobra, dwa pasy przez całą podróż 310 km. Raz lepiej raz gorzej, limit prędkości 70km/h gdzie nie gdzie 90km/h.
Trochę jak w bajce… klimat zupełnie inny ale jakoś kojarzy nam się z Pertą…
Samarkanda jest jednym z najdłużej zamieszkanych miast świata. Starożytne miasto pod nazwą Marakanda powstało w VI wieku p.n.e. jako stolica satrapii sogdyjskiej pod panowaniem perskiej dynastii Achemenidów. W 329 r. p.n.e. miasto zostało zdobyte przez Aleksandra Wielkiego. Okres rozwoju nastąpił dzięki powstaniu szlaku jedwabnego, łączącego Europę i Chiny. Samarkanda stała się największym miastem Azji Środkowej.
Samarkanda była jednym z najważniejszych miast w państwach Samanidów i Karachanidów. W 1220 została zburzona przez Czyngis-chana. Jedynie niewielka część populacji miasta przetrwała najazdy mongolskie. W latach 1369–1405 Samarkanda była stolicą rozciągającego się od Indii do Turcji państwa Timura. W ciągu 36 lat władca wzniósł nowe miasto i sprowadził do niego artystów i rzemieślników z całego imperium. Pod panowaniem Timurydów miasto odzyskało swoje dawne znaczenie i stało się jednym z najsłynniejszych ośrodków kultury, nauki i sztuki islamskiej. Największy rozkwit Samarkanda przeżywała w XV wieku za panowania Uług Bega, wnuka Timura.
Zespół Shah-i-Zinda obejmuje mauzolea i inne rytualne budowle z 9-14 i 19 wieku. Imię Shah-i-Zinda (co znaczy „żyjący król”) jest związane z legendą, że Kusam ibn Abbas, kuzyn proroka Mahometa, jest tutaj pochowany. Przybył do Samarkandy z inwazją arabską w VII wieku, aby głosić islam. Popularne legendy mówią, że został ścięty za wiarę, ale nie umarł, wziął głowę i poszedł do głębokiej studni (Garden of Paradise), gdzie nadal żyje.
Gūr-i Amīr lub Guri Amir to mauzoleum azjatyckiego zdobywcy Timura w Samarkandzie w Uzbekistanie. Zajmuje ważne miejsce w historii architektury persko-mongolskiej jako prekursor i model późniejszych wielkich grobowców architektury Mogołów, w tym Ogrody Babur w Kabulu, Grobowiec Humajuna w Delhi i Taj Mahal w Agrze, zbudowane przez perskich perskich potomków, rządząca dynastia Mogołów na subkontynencie indyjskim.
Gur-e Amir jest perski dla „Grobowca Króla”. Ten kompleks architektoniczny z lazurową kopułą zawiera grobowce Tamerlana, jego synów Shah Rukha i Mirana Shaha oraz wnuków Ulugh Beg i Muhammada Sultana. Zaszczycone miejscem w grobowcu jest także nauczyciel Timura Sayyid Baraka.
Najwcześniejsza część kompleksu została zbudowana pod koniec XIV wieku na rozkaz sułtana Muhammada. Pozostały tylko fundamenty madrasah i khanaki, portalu wejściowego i części jednego z czterech minaretów.
Budowa samego mauzoleum rozpoczęła się w 1403 r. Po nagłej śmierci Muhammada Sułtana, dziedzica Tamerlana i jego ukochanego wnuka, dla którego była przeznaczona. Timur zbudował sobie mniejszy grobowiec w Shahrisabz w pobliżu pałacu Ak-Saray. Jednakże, gdy Timur zmarł w 1405 r. Podczas kampanii na jego wyprawę wojskową do Chin, w drodze do Śahrisabz padły śnieg, więc został pochowany tutaj. Ulugh Beg, inny wnuk Tamerlana, ukończył pracę. Za jego panowania mauzoleum stało się rodzinną kryptą dynastii Timuridów.
Registan był sercem starożytnego miasta Samarkandy dynastii Timuridów, obecnie w Uzbekistanie. Nazwa Rēgistan oznacza „miejsce piaszczyste” lub „pustynia” w języku perskim.
Registan był placem publicznym, gdzie ludzie gromadzili się, by słuchać królewskich proklamacji, zwiastowanych przez wybuchy na ogromnych miedzianych rurach zwanych dzharchis – i miejsce publicznych egzekucji. Jest otoczony przez trzy madrasah (szkoły islamskie) o charakterystycznej architekturze islamskiej.
Trzy madrasah z Registanu to: Ulugh Beg Madrasah (1417–1420), Tilya-Kori Madrasah (1646–1660) i Sher-Dor Madrasah (1619–1636). Madrasah to arabski termin oznaczający szkołę.
Ulugh Beg Madrasah (1417–1420)
Madrasah Ulugh Beg, zbudowany przez Ulugh Beg podczas ery Timurid Empire w Timur – Tamerlane, ma imponujący iwan z pishtaq łukiem lancetowym lub portalem skierowanym w stronę placu. Narożniki są otoczone wysokimi minaretami. Panel mozaiki nad łukiem wejściowym iwan zdobią stylizowane ornamenty geometryczne. Kwadratowy dziedziniec obejmuje meczet i sale wykładowe, a otoczone są przez komórki sypialne, w których mieszkali uczniowie. Wzdłuż osi znajdują się głębokie galerie. Pierwotnie Ulugh Beg Madrasah był dwupiętrowy budynek z czterema kopułami darskhonas (sale wykładowe) w rogach.
The Ulugh Beg Madrasah był jednym z najlepszych duchownych uniwersytetów muzułmańskiego Orientu w XV wieku. Abdul-Rahman Jami, wielki perski poeta, uczony, mistyk, naukowiec i filozof studiował na madrasah. Sam Ulugh Beg wygłosił tam wykłady. Podczas rządu Ulugh Beg madrasah był ośrodkiem nauki
Sher-Dor Madrasah (1619–1636)
W XVII wieku władca Samarkandy, Yalangtush Bakhodur, zarządził budowę madrasahs Sher-Dor (Persian: شیردار) i Tillya-Kori (Persian: طلاکاری). Ciekawe są mozaiki tygrysie ze wschodzącym słońcem na grzbiecie, na twarzy każdego łuku madrasy, ponieważ lekceważą zakaz islamu przedstawiający istoty żywe na budynkach religijnych, zwłaszcza że reprezentują one bardziej starożytne motywy religijne mitryki perskiej . W architekturze jest trochę wpływu zoroastryzmu.
Tilya-Kori Madrasah (1646–1660)
Dziesięć lat później zbudowano Tilya-Kori , oznaczający „pozłacany”) Madrasah. Była to nie tylko uczelnia dla studentów, ale także rola wielkiego masjid (meczetu). Ma dwupiętrową fasadę główną i rozległy dziedziniec otoczony celami sypialnymi, z czterema galeriami wzdłuż osi. Budynek meczetu (patrz zdjęcie) znajduje się w zachodniej części dziedzińca. Główna sala meczetu jest obficie złocona.
Rynek Siab jest dogodnie zlokalizowany, a wielki meczet Bibi-Khanim oddalony jest o zaledwie kilka minut spacerem. Niedaleko bazaru znajduje się kolejny punkt orientacyjny – Meczet Hazrat Khizir. Obszar rynku imponuje 5 ha rzędów handlowych. Główne wejście jest wykonane w postaci wysokiego trzykrotnego łuku ozdobionego niebieską mozaiką. Wiersze handlowe są pod namiotami, które chronią bazar przed palącym słońcem latem oraz przed wiatrem i deszczem zimą
Meczet Bibi-Khanym Jest jednym z najważniejszych zabytków Samarkanda. W XV wieku był to jeden z największych i najwspanialszych meczetów w świecie islamskim. Do połowy XX wieku przetrwała tylko wspaniała ruina, ale główne części meczetu zostały odrestaurowane w okresie sowieckim.
Po swojej kampanii w Indiach w 1399 r. Timur (Tamerlane) zdecydował się na budowę gigantycznego meczetu w swojej nowej stolicy, Samarkandzie. Kiedy Timur wrócił z kampanii wojskowej w 1404 r., Meczet został prawie ukończony. Jednak Timur nie był zadowolony z postępów w budowie i natychmiast wprowadzono różne zmiany, zwłaszcza na głównej kopule.
Od początku budowy ujawniły się problemy integralności strukturalnej konstrukcji. W celu ratowania meczetu podjęto różne rekonstrukcje i posiłki. Jednak już po kilku latach pierwsze cegły zaczęły wypływać z ogromnej kopuły nad mihrabem. Skala planów Timura spowodowała, że techniki budowlane w tamtym czasie osiągnęły swój limit, a integralności budynku nie pomógł pospieszny charakter jego budowy.
Pod koniec XVI wieku Abdullah Khan II (Abdollah Khan Ozbeg) (1533 / 4-1598), ostatni dynastia Shaybanidów Khan z Buchary, anulował wszystkie prace restauracyjne w meczecie Bibi-Khanym . Potem meczet powoli się pogarszał i stał się ruiną ogarniętą wiatrem, pogodą i trzęsieniami ziemi. Wewnętrzny łuk konstrukcji portalu ostatecznie zawalił się w trzęsieniu ziemi w 1897 r. W ciągu wieków ruiny zostały splądrowane przez mieszkańców Samarkandy w poszukiwaniu materiałów budowlanych, zwłaszcza cegieł z murowanych galerii wraz z marmurowymi kolumnami.
Pierwsze podstawowe dochodzenie w sprawie zabezpieczenia ruin nastąpiło w czasach sowieckich. Pod koniec XX wieku rząd uzbecki rozpoczął renowację trzech budynków kopuły i głównego portalu. W 1974 r. Rząd ówczesnej Uzbekistanu SSR rozpoczął kompleksową rekonstrukcję meczetu Dekoracja kopuł i fasad została gruntownie odrestaurowana i uzupełniona. Podczas tych uzupełnień do głównego sanktuarium iwan meczetu dodano zespół inskrypcji ujawniających Surat Al-Baqarah (Krowa) Koranu . Od 2016 r. Trwały prace nad odbudową meczetu .














































Po śniadaniu zaczynamy od festiwalu kwiatów który odbywa się przy hotelu i jedziemy metrem do Pilov Center w Taszkient na tradycyjną Uzbecka potrawę. Ogarniamy tez wieżę telewizyjna i Pomnik politycznych represji. Idziemy w spacerkiem do Minor Mosque a w miedzy czasie jedziemy kolejka linowa ok. 20 minut na około przygotowywanego do sezonu Aqua parku. Wracamy metrem po hotel Uzbekistan i jedziemy autobusem do Polskiego kościoła i leżącego naprzeciw Eco Parku. Wracamy okazjonalną podwózka pod hotel ale idziemy jeszcze na bazar zakupić ręcznie robione szachy dla Vincenta. Wracamy o 22… jutro nowe miejsce.






































Zbieramy się o 6 na lotnisko żeby o 7:50 liniami Uzbekistan odlecieć do Bishkeku w Kirgistanie. Na lotnisku spotykamy parkę Polaków z Warszawy a w samolocie obok nas siada parka z Rzeszowa:) wow tego się nie spodziewaliśmy. Lot mija szybko ok. 50 min na pogaduchach podróżniczych. Parka z Rzeszowa uderza w góry. A my jedziemy do hotelu Plaza Hotel gdzie pod hotelem spotykamy parkę z Warszawy i umawiamy się na wieczór. Mamy teraz +4h do Polski
Check-in i lecimy na ogarniecie Bishkeku. Miasto nam się nie podoba, ale jest lunapark- trochę zabawy dla dzieciaczkow, chodzimy po centrum, robimy fotki, zakupy, jemy obiad i wracmay ok. 20 do hotelu. Spotykamy się z warszawiakami na kolacji i tak na gadce zchodzi do 23…





























Dziś w góry… kierujemy się w stronę Ala Archa National Park… te góry wolały nas już od wyjscia z lotniska. Jest cudownie.. widoki powalają, powietrze jest czyste, pijemy wodę z rzeki, spotkamy zająca i wiewiórkę… dochodzimy do wysokości 2000 m npm.
Park Narodowy Ala Archa jest alpejskim parkiem w górach Tian Shan w Kirgistanie, założonym w 1976 r. i położonym około 40 km na południe od Biszkeku.
W kirgiskim archa, który nadaje parkowi nazwę, jest jasnym lub wielobarwnym jałowcem, który kirgiscy mieszkańcy tradycyjnie cenili sobie szczególnie, używając dymu z płonącego drewna, by odpędzić złe duchy.
Park zajmuje około 200 kilometrów kwadratowych, a jego wysokość waha się od około 1500 metrów przy wejściu do maksymalnie 4895 metrów w Peak Semenova Tian-Shanski, najwyższym szczycie w kirgiskim pasie Ala-tau Tian Shan. W parku znajduje się ponad 20 małych i dużych lodowców oraz około 50 szczytów górskich.
Dwie mniejsze rzeki, Adygene i Ak-Sai, pochodzą z tych topniejących lodowców. Wąwóz Adygeński to zalesiona dolina z wodospadami, źródłami i obfitym pstrągiem.
Park obejmuje wąwóz rzeki Ala-Archa i otaczające go góry.
Nastepnie kierujemy się w strone Kompleksu Supara, kręta szutrowa droga z niesamowitymi widokami. Nie możemy się nacieszyć czystym powietrzem i tym co widzimy, dodatkowo jedzenie jest przepyszne. Jest konina i końska mleko. O 20.30 wracamy do hotelu.
Jesteśmy w pełnej euforii po dzisiejszym dniu i zapewne jeszcze tu wrócimy…





































Rano kierujemy się w strone miejscowość Burana i wieży Burana Tower.
Burana Tower to duży minaret w dolinie Chuy w północnym Kirgistanie . Znajduje się około 80 km na wschód od Biszkeku , w pobliżu miasta Tokmok . Wieża wraz z grobowcami, niektórymi robotami ziemnymi i pozostałościami zamku i trzech mauzoleów to wszystko, co pozostało ze starożytnego miasta Balasagun , które zostało założone przez Karakhanidów pod koniec IX wieku. Zewnętrzne schody i strome, kręte schody wewnątrz wieży umożliwiają odwiedzającym wejście na szczyt.
Wieża miała początkowo wysokość 45 m. Jednak na przestrzeni wieków wiele trzęsień ziemi spowodowało znaczne uszkodzenia konstrukcji. Ostatnie poważne trzęsienie ziemi w XV wieku zniszczyło górną połowę wieży, zmniejszając ją do obecnej wysokości 25 m . Na początku XX wieku rosyjscy imigranci wykorzystywali niektóre cegły z wieży do nowych projektów budowlanych W latach 70. XX wieku przeprowadzono projekt renowacji, aby przywrócić jego fundamenty i naprawić zachodnią stronę wieży, która była zagrożona zawaleniem.
Legenda związana z wieżą mówi, że wiedźma ostrzegła miejscowego króla, że jego nowo narodzona córka umrze, gdy osiągnie wiek osiemnastu lat. Aby ją chronić, zbudował wysoką wieżę, w której ukrywał swoją córkę. Nikt nie wszedł do wieży, z wyjątkiem sługi córki, która przyniosła jej jedzenie. Córka dorastała sama i stała się piękną młodą damą. Jednak pewnego dnia w żywności przyniesionej przez sługę ukrywał się trujący pająk. Pająk ugryzł dziewczynę, a ona umarła w wieży w wieku osiemnastu lat.
Jedziemy tez w góry na cieple źródła na wysokości 1750 m npm. Widoki sa sielskie, folklorystyczno- sielankowe.
O 18 wracamy do Hotelu i idziemy jeszcze na Lunaparku wyjeździć ostatnie Somy



































Pobudka o 3 i o 4 rano kierujemy się w stronę lotniska, w recepcji spotykamy jeszcze pilotów Aeroflot którzy spali w tym samym hotelu i z którymi dziś będziemy lecieć do Moskwy, krótka pogawędka ze cieszymy się ze lecimy razem i jedziemy na lotnisko, spotykamy się jeszcze z nimi na granicy. Odlatujemy o 6.10. Lot 4h15 spokojny w polowe przespany. Lądujemy w Moskwie i dziś pierwszy raz tutaj zostaniemy. Wizy załatwione przez wizaserwis.pl bardzo sprawnie miedzy powrotem z Austrii a wylotem do NYC, paszporty odesłane do nas 2 dni przed wylotem do USA, ale wszystko pod kontrola, mimo ze rejonizacja, wizy wystawili nam w Warszawie.
Na granicy , kolejki mega, ale szybko ustawiamy się do Russian Citizen gdzie idzie szybko, a tam całkowite zero pytań, skanowanie paszportów i wiz i witamy w Moskwie ; ) Jest 8 rano + 1h do Polski. Jedziemy Autobusem 35 minut i przesiadamy się na metro gdzie po 8 przystankach wysiadamy w centrum Moskwy. Check-in w Moscow Marriott Grand Hotel i po śniadaniu i chwilowym ochłonięciu ruszamy na zwiady. Trochę pada.. ale szybko przechodzi, kierujemy się w strone Kremla i Placu czerwonego, jest sporo ograniczeń bo jutro 9 May dzień zwycięstwa i wielka parada. Spacerujemy wokół kremla, obiad, jakieś zakupy, gawęda z miejscowymi i ok. 20 wracamy. Dziś w nogach ponad 12 km a dzieciaczki na nogach 21 godzin o 22 padają… Zobaczymy co jutro…












































Obchodzimy dziś z Rosjanami dzień zwycięstwa…
Wychodzimy z hotelu ok. 12 a tutaj wszystko zablokowane barierkami. Musimy iść boczkiem i udaje nam się wyjść na ulice gdzie będzie parada. Ludzi bardzo dużo.. są darmowe balony, woda i kasza : ) Przechodzimy w paradzie przez Plac Czerwony, atmosfera jest super, organizacja tez. Obiad przy rzece Moskwa i spacerkiem powrót ok. 19.30 do hotelu, chwila organizacji i idziemy jeszcze raz na plac czerwony ok. 15 minut na pokaz sztucznych ogni który zaczyna się o 22. O północy wracamy. Dziś po samym centrum przeszliśmy 14 km.
Emocjonujący dzień który zapamiętamy na dłużej…



















































Jedziemy metrem na druga stronę Moskwy do parku WDNH. Zaczynamy od muzeum kosmonautów- dzieciaczki jak i rodzice dosyć podnieceni. Schodzi z 2 godziny, następnie spacer po parku- który jest ogromny a na końcu lub początku stoi rakieta kosmiczna : ) Mnóstwo ludzi powierzchnie ogromne, wracamy małym autobusem do Metro i jedziemy w przeciwna stronę do parku Gorkiego. Wychodzimy z metra i idziemy na sushi i akurat zaczyna mega pada, przeczekujemy burze i idziemy do parku, który jest również imponujący. Dzieci trochę się bawią na placach zabaw ale jest już późno idziemy jeszcze brzegiem rzeki Moskwa w stronę pomnika Piotr 1 i po malu wracamy autobusem i metrem do hotelu ok. 23. 16 km w nogach.
Kolejny dzień: Zaczynamy na spokojnie od Placu Czerwonego do Mauzoleum Lenina nie ma wejścia także odpada… idziemy zobaczyć Sobor Wasyla Błogosławionego od środka.
Kupujemy tez bilety na Kreml. Pol godziny zakup biletów, pól godziny żeby wejść. Jest fajnie ale spodziewaliśmy się ze będzie lepiej (dzwon który nigdy nie dzwonił, armata która nigdy nie wystrzeliła). Dodatkowo tłumy chińczyków. Obiad w centrum i jedziemy metrem do Europejskiego Centrum Handlowego które jest bardziej wypasione niż Dubai Mall, z kolorowymi windami i fontannami, Rzut oka na Moskiewski Manhattan i jedziemy autobusem na Stary Arbat (pomnik Puszkina i Okudżawy) i trochę nowego i o 23 wracamy metrem do hotelu, Dziś znowu 16 km z buta


















































































Po śniadaniu zamawiamy Y.Taxi i szybko, spokojnie i komfortowo jedziemy na lotnisko. Spokojny przelot Aerofłotem na SXF. W samochód i ok 17 jesteśmy w domu. Bardzo fajny i klimatyczny wyjazd