Święta na Kaukazie i majówka w Środkowej Azji: Erywań, Tbilisi, Baku, Taszkient, Bishkek, Moskwa.
Plan jest w zasadzie powstał już rok temu, przeszedł tylko lekkie modyfikacje, wymagane wizy są. Ruszamy na Kaukaz…

Ruszamy rano jeszcze na święta do rodzinki. Czas mija szybko i o 14.30 jedziemy w kierunku Berlina. Po drodze 24 stopnie. Samochód zostawiamy na parkingu przy nowym- starym, przyszłym- niedoszłym lotnisku Brandenburgia. Parking działają ale sceneria jak z filmów grozy pustka i pustka. Zamawiamy Uber żeby dojechać na TXL… samochód dojeżdża ale w zupełnie inne miejsce niż na niego czekamy, okazuje się ze nie może wjechać na ten teren… ale schodzi z poł godziny na czekanie i komunikacje z kierowca. Ostatecznie zamawiamy myTaxi i ten już może podjechać dokładnie w to miejsce gdzie czekamy. Ostatecznie godzinę przed wylotem dojeżdżamy na Tegel. Dziś polecimy sobie na początek Lotem do Warszawy. Bombardier oklejony: LUBUSKIE WARTE ZACHODZU potrzebuje tylko godziny żeby pokonać ta trasę. Na lotnisku w Warszawie pustki… dwugodzinna przerwa i odlatujemy z niencaka na full zapakowanym samolotem w stronę Erywania. Lot 3h 15 minut. Lądujemy o 2.15 w nocy czasu Polskiego tutaj jest już 4.15. Długa kolejka na granicy ale omijamy boczkiem z dziećmi. Potem prawie godzinę czekamy na bagaże… nasze sa ostatnie.. najważniejsze ze są. O 6 robimy check-in do Republica Hotel Yerevan w samym centrum … i padamy na 4 godzinki.








Temperatura od 7 do 9 odczuwalna 4… woj… zimno. Dwa dni ogarniamy stolice Armeni Erywan. Spacerkiem plac republiki, meczet centralny, budynek opery i baletu, park i kaskady. W międzyczasie kawka tu i owdzie i lokalne jedzenie. Wieczorem tańczące fontanny na placu republiki. Drugiego dnia metrem jedziemy do Parku Zakochanych idziemy zobaczyć pomnik Matki Armeni… zaczyna padać i sobie odpuszczamy. Dziś dzień pod znakiem kulinarnym…



























































Dziś objazd w obrębie ok. 40km od Erywania…. Na początek oglądaliśmy ośnieżona Gore Ararat, dziś było realnie a nie odczuwalne 4 stopnie. Następnie wykuty w skale Kościół w Geghard. Następnie twierdza Garni. Następnie Musaler- pomnik bitwy o Musaler: pomnik upamiętniający niezwykły wyczyn mieszkańców miejscowości Musa Ler, którzy w trakcie Ludobójstwa Ormian stawiali opór przez 53 dni. Ponoć przetrwali pomimo braku zapasów wody i żywności, a w celu dodawania sobie otuchy bawili się przy dźwiękach bębnów i surmy. Ostatecznie z opresji uratowani zostali dzięki okrętom francuskim i brytyjskim, które ewakuowały ich do Port Saidu w Egipcie> Kolejny punkt to Zvartnots- ruiny katedry z 643 roku, jeszcze Kościółek Saint Hripsime Church – najstarszy osalay kosciol w Armenii i na koniec Katedra w Eczmiandzynie- niestety w remoncie ;(
Góra Ararat – masyw wulkaniczny leżący w samym sercu Wyżyny Armeńskiej między jeziorami Wan i Sewan, na terytorium Turcji, 32 km od granicy z Armenią i 16 km od granicy z Iranem.
Masyw górski zajmuje powierzchnię ok. 1000 km² i składa się z dwóch szczytów: Wielkiego – 5137 m n.p.m. i Małego Araratu 3896 m n.p.m. Na obydwu wierzchołkach zalegają lodowce. Wyższy wierzchołek wznosi się ponad 3000-4400 metrów względem otaczających górę równin – to wysokość względna większa niż w przypadku Mount Everestu.
Nazwa góry pochodzi od Ary – bożka z epoki brązu. Ara był bogiem śmierci oraz odrodzenia. Góra została nazwana na jego cześć ze względu na zmiany zachodzące na stokach pomiędzy „martwą” zimą a „żywą” wiosną
W Biblii góry Ararat (które utożsamia się z górami Urartu wskazane są jako miejsce spoczynku Arki Noego po Potopie.
Góra Ararat, w języku urzędowym nazywana Masis, jest symbolem Armenii, wyeksponowanym pośrodku jej godła i częstym motywem w sztuce. Góra, położona na historycznie ormiańskich terenach, chociaż obecnie poza terytorium kraju, jest głęboko zakorzeniona w świadomości Ormian. Jest obecna w ich literaturze i sztuce. Ararat jest też widoczny aż ze stolicy Armenii – Erywania
Klasztor Geghard: Pierwszy kościół wykuty w skale powstał na planie krzyża równoramiennego przed 1250 rokiem. W jego wschodniej części znajduje się grobowiec dynastii Proszian, przez który przechodzi się do drugiej świątyni w skale wykutej w 1283 roku. W 2000 roku klasztor został wpisany na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO
Twierdza Garmi: Obejmuje ona cały kompleks zabudowań, z których najbardziej znanym jest zbudowana z bazaltu świątynia poświęcona bogu słońca Mitrze (I w. n.e.). Już w III w. p.n.e. istniała na tym miejscu twierdza cyklopowa, która służyła jako siedziba królewska i miejsce przebywania wojsk.
Kościół katedralny w Zwartnocu został wzniesiony w latach 643-661 przez katolikosa Nersesa III Budowniczego. Został zbudowany w formie centralnej świątyni o trzech kondygnacjach, zwieńczonej kopułą. Jako materiał posłużył miejscowy kamień wulkaniczny w kolorze różowym. Mury przyziemia składały się z okładziny ze starannie obrobionych płyt i wypełnienia z gruzu kamiennego zmieszanego z zaprawą wapienną. Prostokątne bloki kamienia tworzące mur były ściśle dopasowane do siebie. Kamienna konstrukcja niosąca wyższe kondygnacje nie wytrzymała trzęsienia ziemi w roku 930 i świątynia uległa całkowitemu zniszczeniu. Nie było prób odbudowy. Ruina przez tysiąc lat służyła jako źródło kamienia budowlanego, m.in. kapitele kolumn zostały użyte przy budowie katedry w niedalekim Eczmiadzinie. Dopiero w roku 1893 mnich ormiański Mesrop Ter-Mowsesjan rozpoczął prace wykopaliskowe. Do badań archeologicznych włączył się w roku 1904 architekt Toros Toramanian (1864—1934). Okazało się, że pod gruzami zachowały się liczne detale rzeźbiarskie, świadczące o wysokich umiejętnościach dawnych rzemieślników: ornamenty roślinne z kiściami winogron i plecionki z monogramem katolikosa Nersesa.
Saint Hripsime Church to ormiański kościół apostolski z siódmego wieku w mieście Vagharshapat (Etchmiadzin). Jest to jeden z najstarszych zachowanych kościołów w kraju. Kościół został wzniesiony przez Catholicos Komitasa, aby zastąpić pierwotne mauzoleum zbudowane przez katolikosa Sahaka Wielkiego w 395 rne, w którym znajdowały się szczątki męczennika św. Obecna struktura została ukończona w 618 rne. Słynie z doskonałej ormiańskiej architektury okresu klasycznego, która od tego czasu wpływa na wiele innych ormiańskich kościołów. Został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO wraz z innymi pobliskimi kościołami, w tym katedrą Etchmiadzin, kościołem macierzystym Armenii w 2000 roku.
Katedra w Eczmiandzynie: Katedra w Eczmiadzynie – najstarsza i najważniejsza świątynia ormiańska, kościół macierzysty Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego, wybudowany na fundamentach pogańskiej bazyliki przez Grzegorza Oświeciciela w latach 301-303, zaraz po tym jak król Tiridates III jako pierwszy władca w historii przyjął chrześcijaństwo; jednocześnie najstarsza katedra na świecie. Znajduje się w mieście Wagharszapat, około 18 km na zachód od Erywania. Została poważnie zniszczona, po czym w 483 odbudowana niemal od podstaw w obecnej formie przez Wagana I Mamikoniana. W 618 kopuła wykonana z drewna została zastąpiona kamienną, która przetrwała w stanie niemal nienaruszonym do czasów obecnych.
Masywna budowla opiera się na czterech filarach połączonych za pośrednictwem smukłych arkad z zewnętrznymi murami świątyni. Mury znajdujące się na północnej stronie pochodzą z IV i V wieku. W XVII w. naprzeciwko zachodniego wejścia została wzniesiona trzykondygnacyjna dzwonnica. Sześciokolumnowe rotundy, wybudowane w XVII w. w północnej, wschodniej i południowej części świątyni, nadają katedrze pięciokopułowy obrys. W 2000, razem z kilkoma kościołami znajdującymi się w pobliżu, katedra w Eczmiadzynie została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.



































Gruzja miała być na tym wypadzie jakieś 3 godziny na lotnisku ale przez zamieszanie z lotem będzie troszeczkę dłużej. Mieliśmy lecieć 25.04 z Erywania do Tbilisi Georgian ariways ale anulowali lot, potem przełożyli na 26, potem na 24, potem znowu anulowali itp., itd.
I tak już nie chciało nam się lecieć, kasy i tak pewnie nie oddadzą, także postanowiliśmy jechać samochodem, przy okazji cos zobaczyć i mieć większy luz. Samochód z kierowca 25% ceny biletów lotniczych. Kierowca przyjeżdża po nas dokładnie o 10 rano tak jak chcieliśmy. Jest to ten sam samochód i kierowca z którym jeździliśmy wczoraj. Ruszamy w stronę Katedry Musaler- wybudowana przez najbogatszego Ormianina- miliardera, który ma mnóstwo budynków w Armenii. Następnie jedziemy już w kierunku Gruzji: i zatrzymujemy w miejscowości Sevan i oglądamy Katedrę Sevan malowniczo położana nad jeziorem Sevan. Później jemy kebab z raka nad brzegiem jeziora i kierujemy się dalej do miejscowości Dilijan i kolejna pięknie położona katedra Hagharcin. Jedziemy przez góry droga M4 Erywań-Tbilisi- Moskwa, droga mega kreta, dziurawa ale nie zatłoczona, mijamy nawet dwa Tiry z Polski. Granice przechodzimy z buta, armeńska bez bagaży, gruzińska z całym majdanem. O 18 dojeżdżamy do Hotelu Vlevet w starym Tbilisi w samym centrum. Idziemy na kolacje i na spacerek i 23 jesteśmy gotowi do spania



































Po śniadaniu przyjeżdża taksówka i o 10 kierujemy się w stronę lotniska Tbilisi. Lecimy liniami AZUL gdzie przy chce-in życzą sobie dodatkowa opłatę bo niby trzeba było zrobić online… 150PLn za wszystkich- nie lubimy takich akcji. Startujemy o 11:50 i po godzinie lądujemy w Baku. Na granicy bez problemów, wizy elektroniczne maja w systemie, nawet nie trzeba pokazywać. wow jest ciepło 22 stopnie… Jedziemy do hotelu w samiutkim centrum Squere Inn. Chec-in i idziemy na obiad i ogarnąć formułowa okolice. Spotykamy się tez z Angelina która poznaliśmy rok temu i cały czas byliśmy w bliskim kontakcie. Czas zlatuje bardzo szybko o 23 wracamy do hotelu.











Szalone wyścigowe 3 dni Formuły 1. Pogoda idealna min 22 stopnie. Bawimy się można powiedzieć przez 3 dni wyścigami i cała atmosfera. Hotel jest dokładnie 5 minut spacerem od promenady i 3 minuty od naszej trybuny. Promenada została w 100% zaadoptowana na strefę kibica. Bez biletu się nie wejdzie. W piątek chcemy oglądać trening ze strefy na promenadzie jednak po 15 minutach i wypadku Rusella pierwsza sesja jest zakończona. Chiloutujemy na miejscu z mnóstwem atrakcji. Dzieciaczki mega zadowolone. Druga sesja treningowa już się odbywa normalnie. W sobotę 3 trening i kwalifikacje mix w strefie kibica i na naszej trybunie. Kubica rozbija swój bolid ☹ Wyscigowa impreska jest bardzo fajna. Kibice w ilości ok. 100.000 z ok. 80 krajow. W niedziele spotykamy jeszcze Roberta Kubice i tekst Kasi: Robert gaz do dechy i szerokich zakrętów. Uśmiechnął się tylko. Wyścig już bez wypadkow. Wygrywa Botas przezd Hamiltonem czyli nasz Team i Vetellem.

































Ostatni dzień w Baku i Azerbejdżanie… spacerujemy sobie po torze formuły 1. Przechodzimy się przez stare miasto, jedziemy metrem do Haydar Aliyev center, za bilety na metro płaci nam chlopaczek bo nie mamy karty w drodze powrotnej dajemy 1 Manata, kobiecie z córka i ten sam patent. Jutro lecimy dalej…




















Wstajemy dziś o 11… robimy check-out i idziemy na śniadanie i zaraz po tym na obiad:) Spacerujemy sobie po parku i oglądamy ludzi… którzy odpoczywają bez telefonów, dzieci i młodzież grają w piłkę lub po prostu bawią się na placu zabaw.. az dziw ze jeszcze tak można w dobie meczącej digitalizacji. My tez bierzemy z nich przykład i siedzimy sobie na ławeczce. Bez pospiechu i telefonów. O 15 jedziemy na lotnisko.
Dziś lecimy Liniami Uzbekistan Airways do Taszkientu. Od 1 lutego nie potrzebujemy Wiz do Uzbekistanu. Lot 2 godziny, samolot przestronny, miejsca więcej niz w Locie, serwis bardzo w porządku, czyściutko, picie i jedzenie. Lądujemy o 21 i mamy teraz +3h do Polski. Na granicy zero pytań, pieczątki i jesteśmy w Uzbekistanie. Robimy check-in w Hyatt Regency w centrum stolicy, kolacja i zbieramy się do spania… Bankomaty dają kasę: amerykańskie dolary i do wyboru uzbeckie Somy, które w krótkim czasie robia z nas milionerów 🙂








Ruszamy na tour po Tashkent. Sapcerkiem idziemy na Amir Temur Squere i wcześniej ogarniamy jeszcze Museum of Timurdis. Nastepnie hotel Uzbekistan, rosyjski imperialny budynek, hotel który swoje lata swietnosci ma już dawno za sobą. Samochody które tutaj jezdza to w 99% chryslery do tego jeszcze w koloze biały- to się nazywa rownosc. Testujemy tez metro jedziemy na stacje Tashkent sprobowac kupic bilety na pociąg do Samarakanda… niestety blietow nie ma szans kupic, czarny rynek ma się wyśmienicie… za to przystanki metra robia wrazenie. Wieczorem wracamy do hotelu, dziś przeszliśmy ponad 12km.
Drugiego dnia zaczynamy od placu niepodległości… wszystko duże, a na globusie jedynym kontynentem jest … Ubekistan : ) Wsiadamy w metro i jedziemy na Beruni Station ostatni przystanek Lini niebieskiej, tam robimy sobie krotki spacerek i jedziemy na Chorsu Bazar… tutaj tlum i scisk, sprzdaja wszystko nawet zywe żółwiki… przedostajemy się do Juma Mosque i Madrasah Kukaldosch. Ciekwe miejsca… później docieramy do Madrasah of Barek Khan i do pięknego kompleksu Hast Imam Complex… spaerem idziemy przez nieczynne wesole miasteczko i jedziemy metrem na stacje Kosmonautow- jedna z njabrdziej widowiskowych w miescie…wracamy pod plac niepodleglosi i spacerem do hotelu zahcaczajac jeszcze o okoliczny market. Razem w dwa dni 27 km



















































