Ferie na Wyspach Zielonego Przylądka- Sal Island
Ferie sa w Lubskiem w tym roku bardzo szybko i nie za bardzo uśmiecha nam się jechać do Francji na Narty ze względu na nie do końca dobra pogodę.
Okazuje się ze kuzynki Luizki i Vnicenta sa z rodzicami na 10 dni na Wyspach Zielonego Przylądka na wyspie Sal w hotelu RIU Palace- typowe AI. Postanawiamy ze dołączymy do nich na jakieś krótkie spotkanie i tez trochę nic nie porobimy. 30 grudnia jeszcze na Bahamach rezerwujemy przelot z Berlina z przesiadka w Lizbonie ulubionymi przez nas ostatnio Tap Portugal i Hotel niedaleko Riu- nowiutki całkiem wypasiony Hilton, dokładnie kilometr od naszej rodzinki. Ruszamy 18 stycznia…
Z domu wyruszamy o 9.30. Godzina i 45 minut i jesteśmy na parkingu przed Tegel. Szybki check-in i o 12:25 lecimy do Lizbony całkowicie zapakowanym samolotem TAP portugal. To jest niesamowite bo sa 3 kursy dziennie z Berlina do Lizbony i wszystkie full.
W Lizbonie mamy mega długi postój ok. 6 godzin, i o 21: 35 lecimy znowu na full zapakowanym samolotem na Sal. Na pokładzie sami biali zero czarnych… całkowite przeciwieństwo towarzystwa które odlatywało 45 minut wcześniej z bramki obok do Dakaru.
Szybki i sprawny lot i po 3,5 h lądujemy na Sal. Jest już 0:45 -2h do Polski. 15 minut taks do hotelu, chcek-in i w sumie padamy.

Dużo piachu, dużo słońca, dużo wiatru, duże fale, dużo czasu, dużo funu, duzo relaxu…
































Ostatni cały dzień chilloutujemy a na koniec jeszcze pyszna kolacja na plaży z dzisiejszego połowu. O 22 kierujemy się taxi na lotnisko… i gdzie jest odkryty basen na lotnisku? SAL CABO VERDE 🙂 O 00:40 odlatujemy w strone Lizbony. Lot 3,5h. Tylko godzina na przesiadkę ale nie ma takiego tłoku jak ostatnio z Miami. Jeszcze nawet jemy sobie na spokojnie śniadanie. Kolejny 3,5h lot do Berlina i już prawie w domu. Tym razem zdążyli przełożyć walizki… także na parking 2h samochodem i ok. 15 jesteśmy w domu. Zimno -9 stopni Koniec wyjazdu

