Jest plan i jedziemy. Pracy mega ostatnio dużo i intensywnie… dodatkowo zimno… przenosimy się w cieplejsze miejsce.
Pobudka o 01:30 i wyjazd o 2.15 na Tegel. O 6.00 Tap Portugal lecimy do Lizbony tam 1,5 h przerwy ….
Szybka przesiadka w Lizbonie ledwo półtorej godziny. Przed wejściem do samolotu żadnych pytań … tylko stwierdzenie ze to nasz już nie pierwszy raz do Miami.
Lot tym razem jakiś długi 9,5 godziny. Lądujemy w Miami o 15,30 tj -6h do Polski. Na granicy ani jednego pytania tylko skan paszportów i jesteśmy w Miami. Walizy sa , bierzemy Uber za 44$ i logujemy się do Trump International w Sunny Isles Beach. Pogoda dobra ok. 27 stopni, ogarniamy okolice i o 20 padamy…
15.12.18 Pełen luz budzimy się już o 7… spacerujemy po okolicy, plaża, baseny, argentyńskie steki..w końcu trochę wolniej niż na codzien.












Swoje 9 urodziny Luizka obchodzi u prezydenta USA 🙂 Pierwsza imprezka startuje już o 7 rano… ok. 12.30 jedziemy Uberem do portu i robimy bordning na statek Holland America: Zuiderdam… będziemy pływać po Karaibach południowych. Mamy kabinę z balkonem na 10 decku, uwielbiamy wody i morza… Marzenie Luizki o urodzinach na statku zostaje spełnione… część druga imprezki już w restauracji na statku… o 16 wyruszamy w stronę Bahamów.
Początkowo trasa miała być zupełnie inna niż płyniemy aktualnie ale linie zmieniły sobie na czas świat i nowego roku. Chcieliśmy zrezygnować bo nie jest to trasa naszych marzeń ale ostatecznie stanęło na 50% rabatu…
Cała naprzód ku nowej przygodzie…





Dopływamy o 8.30 do malutkiej wyspy Half Moon Cay… zatrzymujemy się kawelek od brzegu i dopływamy łódeczkami na wyspę ok.10. Poza piękna plażą w kształcie połówki księżyca nie ma nic… ale piasek i woda zwalają z nóg. Generalnie wyspa i morze do okola sa piękne. Pogoda nie jest co prawda najlepsza jest zachmurzenie a słonce się ledwo przebija ale chillujemy do 14 i wracamy na statek 14.30 płyniemy dalej








O 11 dopływamy do Grand Turk stajemy w bardzo ładnej przystani. Pogoda już tez zupełnie inna… duzo cieplej i mega słonecznie Ok. 12 uderzamy na zewnętrzną. Wypożyczamy samochód… bez żadnych dokumentów, depozytów, gotówka na stół, kluczyki do reki samochód wskazany… jedziemy. Pełen luz…
Wyspa niestety prezentuje się fatalnie… 1,5 roku temu przeszedł huragan 5 kategorii a po 2 tygodniach jeszcze jeden 3 kategorii… widać to bardzo. Większość poniszczona, zaniedbana, opuszczona. Wyspa jest bardzo mała i spokojna, powolny objazd z przystankami tu i tam zajmuje nam ledwo 3 h i przejeżdżamy łacznie ok 40km.
O 15 wracamy… zostawiamy samochód, gostaka który nam pożyczał nawet nie ma. Plażujemy jeszcze 2 godziny w pięknej turkusowej wodzie i o 17.30 wracamy na statek
























Dopływamy o 8 rano do pięknej przystani w Amber Cove niedaleko Puerto Plata… W momencie pobudki widzimy obok naszego okna zaparkowany kolejny wielki statek
Dziś na pełnym luzie zostajemy w przystani.. wszystko jest nowe i bardzo fajne.. baseny, ślizgawki itp. W otoczeniu bujnej tropikalnej zieleni. Dodatkowo wszystko jest w cenie. Dzieciaczki sa przeszczęśliwe … pełna swoboda i zabawa. Zostajemy do 17 nigdzie się nie śpiesząc i nie pędząc.
O 17.30 odpływamy już w końcu na południe



















Po nocy, całym dniu i kolejnej nocy dopływamy do Bonaire.
Należąca do Holandii wyspa na Morzu Karaibskim u wybrzeży Wenezueli, wchodząca w skład Małych Antyli. Razem z wyspami Arubą i Curaçao tworzą grupę wysp ABC.
Na podstawie reformy konstytucyjnej Królestwa Niderlandów, 10 października 2010 Antyle Holenderskie przestały istnieć, a Bonaire stało się holenderską „gminą zamorską”
Wyspy ABC – popularne określenie trzech wysp Aruba (179 km²), Bonaire (294 km²) i Curaçao (444 km²). Wyspy położone są na Morzu Karaibskim u północnych wybrzeży Wenezueli, stanowią część Małych Antyli.
Wyspy ABC należą do Holandii i wchodzą w skład trzech terytoriów: Aruba, Bonaire i Curaçao.
Parkujemy statek 🙂 i wychodzimy na lad… pogoda piękna, wyspa tez. Kolor wody jest powalający. Ogarniamy: Salt Lake, Flamingi i na koniec snurkujemy w przeczystej wodzie. Na koniec dnia spacerek wybrzeżem Kralendijku.
Wyspa trochę przypomina nam Reunion, nie ma piaszczystych plaż… w większości otoczona skalami. Podobno raj dla nurków


































Podpłyniecie do Curacao zajmuje bardzo mało czasu już o 7 jesteśmy a płyniemy tylko 9 knotów.
Curaçao – terytorium zależne Holandii- autonomiczny kraj wchodzący w skład Królestwa Niderlandów leżące na Karaibach, w Małych Antylach(Wyspy Zawietrzne). Stolicą wyspy jest Willemstad, nazywane małym Amsterdamem.
Ogarniamy flamingi, jaskinie Hato Caves… i plaże Porto Marie gidze miały być pływając swinie jak na Bahamach ale nie było. Następnie przejeżdżamy przez most na wysokości 60 metrów i ogarniamy stolice. Na koniec trafiamy na dyskotekę mikołajów pod gołym niebem. Odpływamy dopiero o 22.30

































Aruba jako jedyna ma swój status z trzech wysp ABC na geoblog.pl… Na Arubie jesteśmy drugi raz i pada… 🙂 tutaj tylko shopping i trochę plaży. Chcieliśmy popłynąć na prywatna wyspę na której byliśmy dwa razy za pierwszym razem ale teraz życzą sobie 125USD za osobę i jeszcze jest limit miejsc… wow… o 17.30 odpływamy w nasza najdłuższa traske na morzu… ok. 62 godziny na statku bez postoju














Pierwsza nasza wigilia na statku, pierwsza nasza wigilia na środku morza. Kolacja wigilijna wypada kiedy dokładnie przepływamy kolo Haitii, dzień na morzu pełen relaksu i odpoczynku, mikołaj oczywiście znalazł statek 🙂
Wszystkiego najlepszego!!! Wesołych Świąt dla Wszystkich .









Po 62 godzinach od wypłynięcia z Aruby wracamy do Fort Lauderdale. Zero pytań na granicy i kolejny raz jesteśmy w USA- to już chyba siódmy. Rejs był fajny… lubimy pływać i będziemy jeszcze w ten sposób sobie podróżować. Co do linii Holland America to nie nasze klimaty i ich akurat nie jesteśmy w stanie polecić. Zbyt sztywno, zbyt dużo emerytów zbyt slaby serwis i wszystkie dodatki. Kabina z balkonem sprawdza się kolejny raz i nie mam szans bez niej normalnie, spokojnie funkcjonować.
Przenosimy się Uberem do Hollywood Marriott Beach niedaleko lotniska FLL ale przy samej plaży. Uber chciał nas dziś skroić, obwiózł do okola doliczając sobie prawie 2/3 planowanej ceny… krótka reklamacja do Ubera i po chwili oddają różnice 🙂 Wieje ostro dziś i z plażowania lipa. Luizka za to bierze pierwsze lekcje surfingu i idzie jej to bardzo dobrze… 🙂














Zbieramy się ok. 10.30 i Uberem jedziemy na lotnisko FLL. Tam spotykamy się ze znajomymi z Zielonej Góry którzy przylecieli 2 dni temu do Miami i mamy wspólnie o 12.10 lecieć Air Bahamas do Nassau. Lot jest niestety opóźniony z powodu burzy na Bahamach i odlatujemy dopiero o 15.30, dodatkowo krążymy nad Nassau prawie godzinę ze względu na zbyt duży ruch na lotnisku. Wieczorem logujemy się do Grand Hyatt w obiekcie Baha Mar w którym byliśmy jakieś po roku temu 🙂 i zostajemy do nowego roku




Na Bahamach jest chłodniej na dana chwile niż latem. Temperatura nie przekracza 30 stopni i jest dosyć pochmurno. Widoki, piasek, woda sa piękne. Większość czasu mija nam na chilowaniu pogawędkach, zabawach w piachu i morzu i kasynie:) Ale żeby nie było tez na nauce. Czas mija szybko. Nowy Rok witany jest mega pokazem fajerwerkow.
Happy New Year !!!






























Pobudka o 7 rano. Szybkie ogarniecie i check-out. Jedziemy na lotnisko i lecimy do FLL o 10:30 a w zasadzie o 11:30 bo drugi pilot spóźnił się na lot o godzinę .Spotykamy na granicy USA która jest jeszcze na Bahamach, mega miłego oficera z Polski, z którym ucinamy sobie mila pogawędkę, jest szczęśliwy ze może podgdac sobie z polakami. „ O Polacy to chodźcie z tymi paszportami do mnie 🙂 „ Przekraczamy 7 raz granice do USA. Po przelocie bez żadnego krążenia, półgodzinna przejażdżka Uberem zmieniamy lotnisko z FLL na MIA,a tam mega tłok. Zostawiamy dwa bagaże w przechowalni 10$ sztuka za dobę i odprawiamy się na lot liniami American na Bermudy. Jeszcze tylko obiad i o 18:15 ruszamy w 2 godzinny lot. Dziwne pytania na granicy i jesteśmy na BERMUDACH… taksi do hotelu www.pompanobeachclub.com i jest już 23… Czas do polski -5h.
Bermudy – mały archipelag w zachodniej części Atlantyku, w basenie Morza Sargassowego. Wyspy zostały odkryte przez Juana de Bermudeza w XVI wieku, cechują się wybitnie nizinnym krajobrazem i morskim zwrotnikowym klimatem. Archipelag oddalony jest o 1090 km od wschodnich wybrzeży USA, należy do Wielkiej Brytanii.
Bermudy – terytorium zależne Wielkiej Brytanii na Oceanie Atlantyckim, położone na wyspach Bermudach. Składa się z około 100 nizinnych wysp koralowych. Całkowita powierzchnia 53,2 km²
Archipelag Bermudów składa się 7 głównych i 130 małych wysp. Łącznie w skład terytorium wchodzi około 300 wysp i wysepek. Największą wyspą jest Bermuda o powierzchni 39 km², reszta wysp ma mniej niż 5 km² powierzchni. Wyspy Bermudów cechują się urozmaiconą linią brzegową, gdzie liczne są niewielkie zatoki i półwyspy o wydłużonych, podłużnych kształtach. Wybrzeża w większości pokrywają plaże, wiele odcinków jest skalistych i pod wpływem czynników atmosferycznych i morskich przybiera różne formy. Miejscami występują klify
Bermudy leżą w strefie wilgotnego klimatu subtropikalnego, na pograniczu klimatu tropikalnego z całorocznym okresem wiosenno-letnim.
Średnia roczna temperatura wynosi 24,5 °C w dzień i 19,5 °C w nocy. Średnia temperatura trzech najchłodniejszych miesięcy – stycznia, lutego i marca wynosi ponad 20 °C w dzień i około 16 °C w nocy. Średnia temperatura trzech najcieplejszych miesięcy – lipca, sierpnia i września wynosi około 29 °C w dzień i 24 °C w nocy. Opady wynoszą średnio 1400 mm rocznie



Rano budzi nas zabójczy widok z okien. Widoki powalają. Morze sargasowe jest wyjątkowo piękne. Dziś ogarniamy wyspę. Nie maja do wypożyczenia 4 osobowych samochodów tylko dwu osobowe elektryczne. Wybieramy autobus. Objeżdżamy wyspę kierując się na południowy wschód do Dockyard. Wyspa wygląda na wyjątkowo uporządkowana. Spacerujemy obiad, muzeum Bermuda i następnie ferry do stolicy Hamilton- tam spacer wzdłuż miasta, zakupy i wieczorem wracamy do hotelu. Wyspa rob na nas wyjątkowe wrażenie.






































Dziś to po co przylatuje większość ludzi na Bermudy… piękne plaże i ocean.
Jedziemy autobusem.. dziś z bardzo nie mila panią kierowca- która kasuje nas podwójnie za bilety ale to nic. Taki los foriners. Dziś plaże z różowym piękny piaskiem i kolorem wody niespotykanym w zasadzie nigdzie indziej.
Warwick Long Bay
Jabson’s Cove
Stonehole Bay
Chaplin Bay
I na koniec mega różowa Horseshoe Bay
Wracamy przed zachodem słońca, znowu przepacając za bilety, basen i spektakularny zachód słońca w naszym hotelu
Przyroda i cala wyspa jest niezwykła, ludzie szczególnie o ciemnym kolorze są wyjątkowo dziwni i negatywnie nastawieni.
Tutaj jeszcze na pewno wrócimy…























Pobudka o 5.30 o o 6.30 czyli 11.30 Polskiego czasu wyjeżdżamy z hotelu na Bermudach i kierujemy się na lotnisko. O 8.30 mamy zaplanowany odlot American do Miami. Kontrola dokumentow do USA tez już na Bermudach. Żadnych pytan… za to bardzo szczegółowa kontrola bagaży i zabierają nam trochę różowego piasku ;( ups…Przed odlotem z Bermudów kapitan samolotu pozwala naszym dzieciaczka na odwiedziny w kabinie pilotów, zdjęcia a nawet zajecie miejsca pilotów… mega entuzjazm. 2,5h spokojny lot i po raz 8 jesteśmy w USA. Nasz bagaż jest… idziemy na obiad i kawę, odbieramy 2 pozostałe bagaże z przechowalni i odprawiamy się na Lot Tap portugal do Lisbony. Zamiast o 16;45 odlatujemy o 17.15… dzieki Jet streem samolot dochodzi do prędkości nawet 1011km/h tak szybko chyba jeszcze nigdy nie lecieliśmy. 7 i Pol godziny i ladujemy w Lisbonie. Mamy tylko godzine do nastepnego samolotu… ale kolejka do odprawy paszportowej a potem do skanowania bagazy sa mega dlugie… ostatecznie udaje się i dosłownie 10 minut przed dlotem wpadamy do samolotu… 3, i Pol godziny lecimy do Berlina




Dokładnie po 24h od wyjścia z hotelu na Bermudach lądujemy na TXL. Wypakowywanie bagaży na tym lotnisku idzie bardzo wolno, całość zajmuje 40 minut i okazuje się ze żadnej z naszych walizek nie ma…:( idziemy zgłosić ten fakt .. kolejka jest mega na co schodzi ponad 2h… jeszcze 2 h jazdy samochodem i jesteśmy w domu.
9.01.2019 UPTADE: okazuje się ze nasze walizki się odnalazły ale wstrzymało je Cło i musimy jechać po nie do Berlina na Lotnisko. Także wyprawa żeby je odzyskać, krótka kłótnia z celnikami i mamy spowrotem nasze rzeczy

Zakończony ostatni wyjazd 2018 już 2019.
2018 był całkiem udany: 161 dni w zagranicznych podróżach. 37 loty samolotem (dzieciaczki), 42 rodzice.Trzy razy na nartach we Francji i Austrii. Wyjazd na Kaukaz, pierwsze ogarniecie USA i wycieczka do okala świata. 2 razy rejs statkiem wycieczkowym co było nowością i będziemy ten temacik kontynuować. 2 krótkie wypady bez dzieci co było nowością… tez pewnie 2019 się wydarzy…
Oby 2019 nie był gorszy…
https://my.flightradar24.com/LuizaMaria