Ferie 2024 na Antarktydzie
Iberia z Berlina do Madrytu
Zaczynamy jak zwykle busem do Berlina BER, tam strajki jak zwykle także do ostatniej chwili nie wiadomo czy loty sie odbędą Lceimy Iberia, udaje sie. Dziś w Niemczech cała Lufthansa wszystko skasowane
Odlatujemy o czasie i po 3 godzinach zaczynamy krążyć nad Madrytem, okazuje sie ze jest tak słaba widoczność przez mgłę ze planują lądować na lotnisku w Valencia. Po 20 minutach krążenia podejmują decyzje ze lądujemy jednak w Madrycie.
2 h czekania co na cała przesiadkę na tym ogromnym lotnisku nie jest wcale dużo i ruszamy w nasz jeden z najdłuższych lotów ponad 10000km ponad 11h do Buenos Aires. Sporo turbulencji po drodze, jednak śpimy prawie przez 8h z 12h… o 20.10 lądujemy w Buenos, granica, bagaże, taksi do hotelu, kolacja w pobliżu: steki a jakże 🙂 pierożki empanadas i ok 12 w nocy czyli o 4 polskiego czasu padamy. Jest 36 stopni…









Buenos Aires 39 stopni rano i mega pochmurno, później totalna ulewa rzeki płyną ulicami. Buenos jakoś nie może nas zachwycić, za pierwszym razem 7 lat temu się nie udało, teraz jest chyba jeszcze gorzej. Mega przestępczość, co chwile rozgrywa się jakaś akcja, policji dużo ale nawet w 5 gwiazdkowym hotelu w dzielnicy Racoletta, mieliśmy przygodę na naszym piętrze, rabunek z pokojów. Inflacja galopuje, to co 7 lat temu kosztowało 100Peso, teraz kilka tysięcy niekiedy pod 10.000. Duzy plus to jedzenie i jego ceny, przez 2 dniu pozwiedzaliśmy sobie świetne restauracje, i pojedliśmy świetnego mięsa. Taksi i Ubery mega tanie… pól godziny jazdy 2 dolary… jak to może się komukolwiek kalkulować? Dużo bezdomnych nawet w najlepszych dzielnicach…






























Pobudka o 6 i po śniadaniu ok 7 ruszamy na lotnisko domestic w Buenos. O 8.40 odlatujemy liniami JetSmart w stronę Ushuaia. 3,5 godziny lot i lądujemy. Bardzo fajne miasteczko, widoki piękne. Jest 18 stopni, najcieplejszy dzień tego lata i jeden z najcieplejszych od dawna. O 15 robimy bording na statek Scenic Eclipse którym popłyniemy w stronę Antarktydy 🙂































11.02.24 Po 6 godzinach od wypłynięcia ok 12 w nocy zaczynamy przekraczać cieśninę Draka, gdzie sa najbardziej wzburzone wody na świecie. Budzimy się wszyscy ok 5 przez niezłe turbulencje ale akurat jest tez piękny wschód słońca. Fale dziś maja 3,5-4 metry, trzęsie trochę z różnym nasileniem ale mamy całkiem przyjemna przeprawę, wieczorem zaczyna trochę bardziej bujac… Cały dzień mamy różne briefingi odnośnie wszystkiego co będziemy robić na tej ekspedycji, w jaki sposób się poruszać, jak będziemy pływać Zodiacami itp
12.02.24 Od pierwszej w nocy trzęsie jeszcze bardziej ale spijmy całkiem zdrowo. Od rana mierzenie ciuchów, butów, Biosecurity ubrań i ok 15 przestaje już tak trząść , w oddali widzimy już Antarktyde. Pojawiają się tez pierwsze góry lodowe. O 18:15 Coctail z Kapitanem i przywitanie z Antarktyda. Widoki są amazing… dziś śpimy pierwsza nasza noc na Antarktydzie w otoczeniu gór lodowych
Cieśnina Drake’a – cieśnina morska położona między Ziemią Ognistą a zachodnią Antarktydą, łącząca Ocean Atlantycki z Oceanem Spokojnym. Szerokość – 1110 km, głębokość osiąga ponad 5000 m. Przylądek Horn wyznacza północną granicę Cieśniny Drake’a, a południk przechodzący przez Przylądek Horn jest uznawany za granicę między Pacyfikiem a Atlantykiem (czasami południowym punktem tej granicy jest uznawana Snow Island).
Nazwana na cześć Francisa Drake’a który, choć opłynął Amerykę Południową przez Cieśninę Magellana w 1578, został następnie zepchnięty przez sztorm na południe na wody cieśniny. Drake prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy, że tworzy ona przejście dookoła kontynentu.


























Dziś zaczyna się prawdziwa Antarktyda. Od rana pada śnieg, po śniadaniu wychodzimy i pływamy Zodiacami w okolicy Fournier Bay. Od razu spotykamy śpiącego wieloryba, później dwa rodzaje fok oraz Lamparta morskiego po 70 minutach wracamy na statek. Wokół góry i kry lodowe i ten spokój… co za początek
Po lunchu nasze dziewczyny idą pływać na padelboardzie wokół gór lodowych na Antarktydzie a chłopaki na druga wycieczkę zodiakami w okolicy Melchoir Islands. Dziewczyny maja super przygodę a chłopaki widza dwa olbrzymie Humbaki, pingwiny, kormorany . Wieczorem wracamy na statek. Na koniec dnia trafiamy na stado Orek które pływają i skaczą wokół naszego statku z dwoma olbrzymimi Humbakami… co za dzień pełen emocji… wow





































Rano płyniemy Zodiacami zobaczyć kolonie pingwinów, podobno jest ich tu ok 4 miliony sztuk, są tez kormorany. Pada mocny śnieg.
Kolejny punkt programu to zejście na lad: co za przeżycie, stawiamy stopy na naszym 7 kontynencie, looohooo… co za emocje!!!. Po Lunchu płyniemy w okolice Holtedahl Bay gdzie pływamy zodaiacami i spotykamy wieloryba Minke whale który pływa sobie miedzy zodiacami. Na koniec dnia kuchnia filipińska







































Rano przekraczamy południowe kolo podbiegunowe. Plan na dziś był ambitny, już o 8 mieliśmy zejść na lad a o 14.30 pływać kajakami, niestety pogoda dziś nie dopisuje, Płyniemy godzinne jeszcze w inne miejsce i jest decyzja ze poplywamy Zodiakami. Dziś prawdziwa przygoda na Antarktydzie, wiatr, śnieg duże fale które czasami nas całych zlewają po godzinie wracamy na statek i i o 11 późne śniadanie. Na dziś to wszystko niestety musimy płynąc w inna cześć szukać lepszej pogody…











Dziś pogoda znaczenie lepsza, ale to dlatego ze znacznie cofnęliśmy się na północ. Już przed 8 rano płyniemy na lad i robimy ponad godzinny spacer wśród pingwinów z pięknymi widokami Damoy Point. Niesamowite przeżycie. Wracamy ok 10.30 na śniadanie, później chwila przerwy i Lunch i o 15 ruszamy pływać kajakami wśród lodowych gór przy Flandres Bay. Trafiamy na różne foki, w tym lamparta morskiego, po 3 godzinach wracamy. Tego dnia nie zapomnimy nigdy…














































Zaczynamy wyjściem na lad o 10:15. Piękna zatoka Two Hummock Island gdzie robimy godzinna wędrówkę wśród pingwinów i fok. Wzniesienie na 80 metrów. Super przygoda. Po południu pływamy na padlach w Charlotte Bay wśród gór lodowych i podpływają do nas wielkie Humbaki, sa dosłownie 2 metry od nas… 100 % ekscytacji wow po prostu wow… Cudowny był to dzień nie zapomnimy do nigdy… wieczorem spotykamy na morzu siostrzany statek Scenic Eclipse 2 które pływając po morzach i oceanach całego świata spotykają się pierwszy raz od 18 miesięcy
































Rano wychodzimy na malutka wysepkę Mikkelsen Harbour gdzie robimy spacer wśród pingwinów i kości wielorybów jest bardzo wietrznie ale pierwszy raz na tej ekspedycji wychodzi słońce. Po 40 minutach wracamy na statek. Od rana obchodzimy urodziny mamusi. Moczymy się w jacuzzi, a po południu mamy przelot helikopterem nad lodowcami Antarktydy w Cierva Cove.. Kolejny dzień pełen emocji i wrażeń













































Jest zmiana planów i rano jesteśmy 120km od Antarktydy na Szetlandach południowych .. Mamy sygnał gsm z UE. Jest tutaj Polska Baza Arktyczna a my mamy ewakuacje medyczna jednego z członków załogi. Ląduje samolot ewakuacyjny i zabierają naszego człowieka do Chile. Bardzo skomplikowana akacja logistycznie i operacyjnie.
O 12 odpływamy w stronę wyspy Pingwinów. Po południu robimy spacer wśród pingwinów i fok, piękne dzikie zwierzęta . Wieczorem spotkanie dla podróżników którzy odwiedzili wszystkie 7 kontynentów…
























Już o 8 schodzimy na lad w Brown Bluff Jest to drugie nasze zejście w pełni kontynentalne. Tym razem stajemy na lądzie nie lodzie i jest to o tyle znaczące ze tylko 1 % Antarktydy nie jest pokryty lodem i my właśnie stajemy w tym miejscu. Dookoła mnóstwo pingwinów i fok oraz piękne widoki. Po południu kierujemy się w stronę Duse Bay przepiękna widokowa trasa wśród gór lodowych i super słońcu ale tez czasem mgle. Na koniec robimy Polar Ploung czyli pełne zanurzenie w lodowatej wodzie, skok ze statku prosto do morza…wooohooo.. kolejny dzień plenne wrażeń



























Tym razem o 10 rano wychodzimy na lad na Devil Island gdzie czeka nas wspinaczka na wysokość 200 metrów nad poziomem morza na wulkan na Antarktydzie. Widoki piękne wśród pingwinów. Także hiking na Antarktydzie jak najbardziej możliwy… Wracamy przed trzynasta i ruszamy w strone English Strait, przesmyku przez który wypłyniemy już na cieśninę Draka, W miedzy czasie pożegnanie z Antarktyda






































22 i 23 luty przekraczamy cieśninę Draka co oznacza ze nasza przygoda dobiega końca i zmierzamy w stronę Ushuia. Fale max 4 metry także w miarę spokojnie ale fajnie buja. 22 dosyć mglisty- jak w piratach z Karaibów 23 całkiem słoneczny, 24 rano jesteśmy w Ushuaia i ok 11.30 odlatujemy liniami JetSmart do Buenos Aires



































Śpimy na Recoletta. Odwiedzamy dzielnice Boca i San Telmo nie jest za gorąco ok 24 stopni za to mnóstwo komarów. Inflacja i bieda na maxa w kontrze z bogactwem. W jednej restauracji w której bylismy dwa tygodnie i teraz różnica w cenach 10-15% do góry. W jednej restauracji był ochroniarz który musiał pilnować żeby jedzenie ze stołu nie zostało skradzione, W centrum dla odmiany dużo luksusowych hoteli czy restauracji z rekomendacja Michelin













































Nie da sie opisać ani opowiedzieć o tej ekspedycji. O cieśninie Draka, o odczuciach, emocjach, widokach, przeżyciach, przyrodzie, ciszy, morzach i ocenach, ekscytacji, radości, energii, o tej podróży…. Podróży życia dla nas wszystkich…




