Powrót to Afryki
O 14.20 ruszamy spod domu basem na lotnisko BER. Dziw wyjątkowo zero korków itp i o 16 jesteśmy na lotnisku. Do odprawy niezły tłum… z godzinę w kolejce… o 19 ruszamy Turkish Air do Istanbułu. Zegarki 2h do przodu i o północy lądujemy


Po 2,5 godzinach przystanku w Istanbule, i całkiem niezłym sushi, odlatujemy o 2,20 Turkish Air na Mauritius. Samolot i full , bardzo dużo tez malutkich dzieci, po 10h lotu… dawno tak długo nie lecieliśmy na raz, lądujemy na Mauritiusie. Szybka odprawa, karta sim, bierzemy samochód i ruszamy objazdem przez wyspę w stronę Gran Baie. Logujemy sie w uroczym, przeogromnym 220m2 apartamencie i ruszamy na szybki rekonesans okolicy, plaża, kolacja, zakupy i do spania. Pogoda ok 30 stopni , wilgotność z 70%, pływamy















Po 10 godzinach lotu, a dodatkowo w takich okolicznościach przyrody spało się po prostu wybornie prawie 11 godzin bez przerwy 🙂 dziś niespiesznie cieszymy sie przyroda i rozpoznajemy działanie sprzętów kuchennych. Mamy mega późne śniadanie, bo najpierw karleliśmy sie po okolicy… kupiliśmy bagietki, Croissant, itp, w owocowo-warzywnym facet nie przyjmował dolarów ani euro a ze nie mieliśmy miejscowych chajsów, powiedział żebyśmy oddali jutro… co za miły koleś 🙂 po śniadaniu trochę basen a później ogarniamy okolice Grand Baie i Perebeyre gdzie bylismy w 2014, odnajdujemy nawet nasza wille na plaży w której byliśmy, wieczorem obiado-kolacja i o 20 wracamy do Apartamentu









































Dzis praca i oganiamy okolice… Mount Choisy, Grand Baie, Pereybere











Dziś zaczynamy dosyć późno, ale ciśniemy na wschód a później na południe. Początek traski mega swobodny, ładne widoczki, dosyć przestronnie, na początek odwiedzamy ciekawy monument Paul and Virginie nastepnie Hindu Temple i kierujemy sie dalej na południe, Malo zabudowań , ocean zupełnie inny niz na zachodzie, bardziej dziki, ograniczony w oddali duża rafa, gdzie kłębią sie bałwany. Północno-wschodnia strona to strona typowo resortowa, sa tu najlepsze hotelarskie brendy świta. Zajeżdżamy na krótkie odwiedziny do Constance Bell Mare- brendu z którym jesteśmy dosyć mocno zżyci od jakiś 2,5 roku. Następnie dalej na południe gdzie we wschodnio-środkowym Mauritiusie klimat zmienia się diametralnie, plaże są kamieniste i czarne a życie i domy wyglądają bardzo słabo, jak w głębokiej Afryce, pełen chaos i mega bieda… az nie możemy uwierzyć. Na koniec dnia dojeżdżamy w okolice Blue Bay, gdzie odwiedzamy rodziców naszego kolegi. Późnym wieczorem zatrzymujemy sie w Port Louis na pyszna kolacje i wracamy do apartamentu. Ciekawy dzionek



































Dziś uderzamy strona zachodnia na południe, która jak dla nas jest znacznie piękniejsza i bardziej ogarnięta. Kierujemy się na samo południe do La Praire Beach skąd odlatują samoloty żeby podziwiać underwater waterfall. Po drodze podziwiamy piękna naturę i piękne kolory oceanu, który z tej strony jest zupełnie inny niż po wschodniej. Na miejscu o czym juz wiemy (chcieliśmy zarezerwować z jednodniowym wyprzedzeniem) niestety nie ma możliwości przelecieć sie wodnym samolotem takim jak na maledivach żeby podziwiać podwodny wodospad ponieważ maja zarezerwowane wszystkie terminy do 4 kwietnia. podziwiamy tylko skrawek tego zjawiska z jednego wzniesienia. odwiedzamy tez bardzo klimatyczna lagoone La Praire beach a następnie jedna z piękniejszych na wyspie plażę Le Morne przy resorcie LUX. Jedziemy również na lunch na który dziwnym trafem schodzi nam prawie 2 godziny i robi sie juz 16 decydujemy wiec ze wracamy wolnym tempem do nas na basen, po drodze zahaczając mega nowoczesne centrum handlowe. Słonce zachodzi codziennie nok 18 a o 18.50 jest już zupełnie ciemno. Odległości na wyspie mimo ze są niewielkie to pokonywanie zwykle jest długie ze średnią prędkością poniżej 60km/h

































Rano na śniadanie do The Roods, następnie lekka rundka po sklepikach, później Ogród Botaniczny w Port Louis kolejny punkt plaża w Mont Choisy i zmiana na piękna Trou aux Biches. Wieczorem na kolacje do Port Louis na stone grill…















































Dziś traska przez środek tropikalnej wyspy
Trou aux Cerfs- krater wulkanu- szkoda czasu
Grand Bassin Temple- ogromna hindu świątynia- warto jak ktoś lubi
Alexandra falls i las eukaliptusowy- mega warto
Chamarel Waterfal- piękny wodospad, mega warto
Chamarel 7 Coloured Earth Geopark- siedmiokolorowa ziemia- mega warto
Gorges Viewpoint- mega punkt widokowy dodatkowo małpy- mega warto
Przejazd przez mega piękny park Black River Gorges National Park- piękna tropikalna, wielkogatunkowa jungla
wieczorem kolacja LaKaza













































Na dwa dni w zaprzyjaźnionym resorcie Constance Prince Maurise… z Halaveli przesyłają nam życzenia i niespodziankę 🙂 dwa dni totalnego nic nie robienia

























































Do 16 chillujemy jeszcze w hotelu. Następnie jedziemy ok godzinkę samochodem na lotnisko. Szybkie bezproblemowe zdanie auta, przejechaliśmy 997 km 🙂 i o 20 odlatujemy do Istanbulu. Po 10 godzinach 2,5 h przerwy i 2,5h lot do Berlina jeszcze niecałe 2h i o 13 jesteśmy w domu 🙂





