Ruszamy o 8 rano w stronę Szwajcarii,. Weekend motoryzacyjny The ICE w St Moritz
Droga mija całkiem dobrze, jedziemy przez Niemcy, kawałek Austrii i Szwajcarię. Łącznie wychodzi 980 km, plus 20 km tunelem Vereina, przez który wiezie nas pociąg. Super doświadczenie — wjeżdżamy autem na skład, a potem pociąg pędzi około 100 km/h. Siedzimy w aucie i jedziemy przez Alpy pod ziemią. Wow.
O 19:00 meldujemy się do fajnego, klimatycznego hoteliku w alpejskim stylu w miejscowości Madulain pod St. Moritz. Hotel Chesa Stuva Colani. Jedziemy na kolację i jeszcze robimy rundkę po St. Moritz. Widzimy już pierwsze supercary.
Około północy jesteśmy z powrotem w hotelu. Jest piękna, śnieżna pogoda, sypie śnieg, biało dookoła, temperatura –1°C.
Zaczyna się kolejny motoryzacyjny weekend. ❄️













































Pełny pierwszy dzień w St. Moritz, tzw. pre-event day.
Po śniadaniu ruszamy w stronę jeziora. Parkujemy naprzeciwko i idziemy spacerkiem. Już z daleka widać, że po zamarzniętym jeziorze jeżdżą prawdziwe potwory – supe i hypercary.
Na dzień dobry trafiamy grubo: trzy Bugatti Bolide jeżdżą w kółko po lodzie. Każde auto po 7 milionów euro. Coś kompletnie nierealnego. Tych aut jest tylko 40 sztuk na świecie, nie są dopuszczone do ruchu ulicznego – mogą jeździć wyłącznie po torach albo na takich zamkniętych eventach. Żeby w ogóle je odpalić, podobno musi przyjechać ekipa Bugatti. Takie to problemy bogatych ludzi.
Chwilę później kolejne perełki: Pagani Zonda ok 9 M Euro i Pagani Utopia 3-4 M Euro, też kręcą się po jeziorze. A to dopiero pre-event, wstęp darmowy, a już widzimy auta, których normalnie nie da się zobaczyć nigdzie.
Przy samym toże dzieci idą na łyżwy i spędzają tam 2–3 godziny, jeżdżąc sobie po lodzie. Trafiają się też profesjonalne instruktorki, które jeszcze trochę je doszkalają.
Po tym robimy rundkę po mieście. W okolicach Kulm Hotel St. Moritz i wzdłuż głównej trasy przez całe St. Moritz non stop jeżdżą super rzadkie i super wypasione auta. Jedno za drugim, totalny motoryzacyjny festiwal.
W ciągu dnia jemy świetny lunch w bardzo dobrej, mięsnej restauracji Hatecke– jakość naprawdę top.
Po lunchu jedziemy jeszcze na event Ferrari przy małym, fajnym lodowisku. Jest kolorowa karuzela, pokaz jazdy figurowej, bardzo przyjemny klimat.
Stamtąd ruszamy pod Kempinski St. Moritz, gdzie odbywa się event marki Lancia. Jest prezentacja i odsłonięcie jednego z ostatnich modeli zbudowanych na zamówienie. Bardzo kameralnie, bardzo stylowo., bardzo fajnie. Pod wieczór jeszcze spacer po mieście, dobry klimat, samochody i energia
Około 20:30 wracamy do naszego hotelu na kolację – restauracja na miejscu również bardzo dobra.
O 23:30 kończymy ten dzień.
Mega intensywny, pełen emocji i energii. Pre-event day zrobił robotę.

































































































Dzisiaj ruszamy wcześniej. Szybkie śniadanie i już około 10:00 jedziemy w stronę jeziora. Jest mega zimno, minus 18 stopni. Po wyjściu z hotelu aż zatyka, mróz dosłownie drapie w płucach. Bardzo fajne uczucie.
Już po dojeździe w okolice jeziora widać, że dziś ludzi jest znacznie więcej. Na „naszym parkingu” nie ma miejsca, więc musimy jechać dalej. Zjeżdżamy ślimakiem na jeden z wolnych parkingów, gdzie nasze auto ledwo sie mieści, kilka razy trzeba się zatrzymać, cofnąć i poprawić tor jazdy, ale finalnie wszystko się udaje.
Idziemy kawałek po zamarzniętym jeziorze i z daleka znowu widać Bugatti Bolide kręcące kółka po lodzie. Robią ogromne wrażenie.
Przyjechaliśmy tu dziś głównie dla jednej marki – Koenigsegg. I dokładnie w momencie, kiedy Bugatti kończą swoje przejazdy, trzy Koenigseggi stoją już gotowe, czekając na swoją kolej.
W trakcie oglądania Bugatti pojawia się Christian Koenigsegg.- pomysłodawca i założyciel marki. Mega ciekawa postać, bardzo normalny, otwarty gość. Podchodzimy, zamieniamy kilka zdań, robimy selfie, podpisuje naszemu synowi hot wheelsa. Krótka pogawędka i… Koenigseggi wjeżdżają na lód.
W tym samym momencie nadjeżdżają dwa Pagani. I nagle na lodzie mamy Bugatti, Koenigsegg i Pagani jednocześnie. Trzy topowe marki hypercarów w jednym miejscu. Tego się po prostu nie da przebić. Grubiej już być nie może. Cieszymy się jak dzieci. Trzy totalnie nieosiągalne brandy w jednym kadrze, na żywo, na lodzie.
Poza jazdami jest też wiele aut stojących: klasyki, koncepty, prototypy, w tym pierwszy prototyp Koenigsegga, różne Ferrari, Porsche, Lamborghini i wiele innych perełek. Ludzi jest dużo, ale atmosfera świetna – pozytywna, pełna energii.
Około 14:00 ruszamy w stronę hotelu Suvretta i dokładnie w tym samym czasie Koenigseggi również opuszczają jezioro. Idealnie się to zgrywa.
W hotelu okazuje się, że będzie prywatny event Koenigsegga. Na miejscu dziewięć egzemplarzy Koenigseggów, ludzi mało, auta praktycznie do naszej dyspozycji.
Znowu pojawia się Christian Koenigsegg. Rozmawiamy chwilę, dzieci pytają, czy mogą usiąść w jednym z aut. Reakcja najlepsza – mówi, że nie tylko mogą, ale wręcz muszą. Obsługa otwiera auto i dzieciaczki siedzą w Koenigseggu, oglądają wnętrze, cieszą sie chwilą.
Co do samych aut ceny niektórych egzemplarzy dochodzą nawet do 20 milionów euro. Czas oczekiwania na nowe auto to 5–7 lat. Żartujemy, że jeśli ktoś z naszej rodziny kiedyś będzie jeździł Koenigseggiem, to raczej kolejne pokolenie i głownie chodzi tutaj jednak o cenę 🙂
Spędzamy tam dłuższą chwilę. Jest piękne słońce, świetna atmosfera, totalnie wyjątkowy klimat. Można powiedzieć, że na chwilę dołączamy do rodziny Koenigsegga.
Po lunchu wracamy jeszcze do St. Moritz. Kolejna runda po mieście, kolejne dziesiątki wyjątkowych aut. Ludzie się uśmiechają, machają do siebie, krzyczą wesoło, robią zdjęcia. Mega dobra energia.
Około 22:00 wracamy do hotelu.
Dzień absolutnie maksymalny. Emocje, auta, ludzie, klimat.
The Ice wszedł idealnie.



















































































































Drugi pełny dzień eventu The Ice i tak naprawdę ostatni. Pogoda idealna -14 stopni ale pełne słońce.
Dzisiaj zaczynamy trochę później. Na jezioro dojeżdżamy około 11:00, ale są już mega korki i tłumy ludzi. Udaje nam się jednak znaleźć miejsce parkingowe praktycznie przy samym jeziorze, bo otworzyli nowy parking. Extra.
Idziemy na event. Po lodzie jeżdżą różne auta, ludzi bardzo dużo, ale atmosfera jest naprawdę fajna. Robimy przechadzkę po całym evencie, oglądamy przejazdy.
Około 14:00 idziemy na lunch — dziś pizza.
Wracając trafiamy na pokaz w powietrzu. Latają szwajcarskie MIG-i, robią konkretne manewry nad Alpami. Fajny widok.
Po drodze spotykamy też naszego Polskiego najsłynniejszego youtubera: Buddę. Krótka pogawędka, kilka fotek i idziemy dalej.
Zaczyna się kolejna runda przejazdów po lodzie. Oglądamy jeszcze dłuższą chwilę, potem wypożyczamy dzieciom łyżwy. Dzieci jeżdżą radośnie po jeziorze, my kręcimy się obok. Czas leci szybko.
Około 16:30 oficjalne zakończenie eventu. Ludzie zaczynają się zbierać, my wychodzimy na spokojnie, jako jedni z ostatnich. Przechadzka po zamarzniętym jeziorze z widokiem na St. Moritz.
Idziemy jeszcze na chwilę do miasta. Tłumy ludzi, dużo aut, w restauracjach wszystko zajęte i porezerwowane.
Finalnie około 21:30 wracamy do hotelu. Na miejscu, w naszej restauracji, jemy pyszną kolację na zakończenie tego pobytu.
Było zaskakująco, emocjonująco, energetycznie i po prostu świetnie.
Dzięki, St. Moritz.
Do następnego razu. ❄️🏔️🚗





































































































Pobudka bez pośpiechu, śniadanie i punktualnie o 10:00 ruszamy w stronę domu.
Dzisiaj przejazd przez pięć państw: zaczynamy w Szwajcarii, potem Liechtenstein, Austria, Niemcy i na koniec Polska.
Łącznie wychodzi 10 godzin 20 minut jazdy ze wszystkimi przystankami. Bez korków, bez zbędnych postojów, bardzo sprawnie. Był oczywiście czas na Wurst w Niemczech jak zawsze i na tankowania.
Około 20:20 jesteśmy pod domem.
Koniec wyjazdu.













Życzę wspaniałych wakacji…widzę ,że są urozmaicone od kuchni po samochody. Dziękuję ,że mogę zobaczyć ,,auta,, nie z tej Ziemi.
Cuda mądrości i bogactwo człowieka . Jestem zachwycona…
Zula, cieszymy sie ze sie podoba. Pozdrawiamy serdecznie
czad
😀