Wyspy francuska i włoskie z namiotem
Odwlekany przynajmniej od 3 tygodni wyjazd wreszcie się zaczyna. Wakacyjny czas pod namiotem tym razem na europejskich wsypach
Wyjeżdżamy dopiero ok 11, dziś w planie dojazd do granicy z Austria. Bierzemy Gesthause, bo na jedną nockę nie za bardzo chce nam sie rozbijając namiot



Dzis mega upalny dzień, po drodze temperatura dochpodzila do 41 stopni. Zatankowalsimy jeszcze w Austrii, litr za 1,079 Euro we Włoszech ta sam ropa dochodziła do 1,765 Euro- także włosi maja masakryczne ceny paliwa.

O 7.30 jedziemy do portu gdzie mamy zarezerwowany prom na Korsyke. Bilet za auto i nasza czworke 110 euro na www.aferry.com. Płyniemy 4 godziny które mijają całkiem szybko. Zakupki w markecie i jedziemy na camping http://www.marina-erbarossa.com/en/. 65 euro za nasza czwórkę, Jest strasznie goraco 34-36 stopni. Zostaniemy 3 noce.








Dojeżdżamy na mały Kamping którego nie ma nigdzie w internecie, cena za nasza czworke 34 euro: Asciaghju przy pięknej plaży o tej samej nazwie. Nasjlepsze plaze Korsyki mamy w okolicy: Plege Palombaggia, Plage Santa Giulia, Playa Baggia. Plaże jak na Seszelach, piękne piaskowe, woda krystalicznie czysta i ciepła. Zostajemy tu z 7 dni dobrze sie wyczilowac.
Podjeżdżając pod plaże najczęściej trzeb zapłacić za zostawienie auta, stawki 10 euro za dzień, podjeżdżamy do gościa i mówimy ze damy piątkę on mówi ze 10, my ze 5, popatrzył na nas machnął ręka i wjazd za friko:) Ceny za leżaki 25 euro za dzień- wali ich naprawdę niemiłosiernie ale są tacy co płaca wiec wszystko git.

















Temperatura nie daje za wygrana cały czas 34-36 stopni. Jedziemy do Bonifacio jakieś 20km od Palamboggia. Chłodzimy się w tym czasie w aucie. Miasteczko piękne, otoczone klifami w porcie oglądamy mega jacht, wjeżdżamy kolejka na górę na stare miasto. Wszystko pięknie ładnie, wieczorem chilujemy jeszcze na plazy.













O 12 mamy zarezerwowany prom na sardynie, Wcześniej jeszcze ostatnie zakupy, paliwo 1,3 za litr, myjemy auto z kampingowego piachu i odpływamy na Sardynie. Rejs trwa 40 minut tym razem Moby za 125 euro- tutaj już trochę przycinają. Kierujemy się do Porto Cervo- ala Monaco i Cala di Volpe, okazuje się ze nie ma tu campingow i przesuwamy się w takim razie kawałeczek do Cannigione. http://www.campingisuledda.com/it-sardegna/ Mamy miejsce nad samym morzem, pięknie ale mega drogo 87 euro za nasza czworke to naprawdę lekka przesada. 01.08 zaczął się Najwyższy sezon i ceny tez są najwyższe. Zostaniemy 4 noce.
Costa Smeralda („Szmaragdowe Wybrzeże”) które otrzymało nazwę od koloru morza. Ciągnie się ono 50 km wzdłuż północno-wschodniej części wyspy. Cannignione, Baja Sardinia, Porto Cervo, Cala di Volpe. Arzachena


























Zmieniamy miejscówkę, za duży tłok, harmider i ceny za wysokie Jedziemy w stronę Costa Verde. Droga dosyć mecząca, jedzie się wolno, dużo zakrętów, remontów i duży ruch do tego 39 stponi. Do przejechania było 193 km które pokonaliśmy w 3 godziny Trafiamy na supr camping http://www.campingisarenas.it/ za rozsądna cenę 48 euro nad samym morzem. Spokój cisza, ptaszki ćwierkają, dużo cienia i brak kurzu… Zostaniemy z 4 noce.








Okolica jest piękna. W okolicy nie ma żadnych hoteli, nie ma żadnych marketów, galerii handlowych, same pola i wioski, ewentualnie jakieś pole namiotowe lub agroturystyka, a do tego piękne wybrzeże z pięknymi plażami i woda w różnych odcieniach błękitu i zieleni. Ludzi tez mało, jest pięknie.. Is Arenas, Is Arrutas, Su Pallosu, Putzu Idu, Sa Mesalonga, SArena Soclada, Maimoni. Tankowanie za 1,389
























Po 19 nocach spędzonych pod namiotem, ostatnia z mega burza, piorunami i błyskawicami dziś śpimy w hotelu. Miasto nas jakoś nie zachwyciło, tłok, ruch, i mnóstwo współczesnych niewolników, sprzedających dosłownie wszędzie wszystko i nic. Ciężko wrócić do cywilizacji. Jutro rano prom na Sycylie…
O 10.30 mamy prom do Palermo, jesteśmy 2 godziny przed zupełnie niepotrzebnie wystarczyłoby pól godziny i na to samo by wyszło. Bilety za nasz czwórkę 240 euro dziś firma www.tirrenia.it, której nie polecamy ale jest to jedyny przewoźnik na tej trasie. Organizacja dramatyczna, brak miejsca do siedzenia-to już całkowita przesada na tak długiej trasie, brak placu zabaw czy czegokolwiek, jeden pokład i płynie sobie ludzie 10 czy 11 godzin. Statek dużo gorszy i mniejszy niż na o wiele krótszej trasie z Livorno na Korsyke Ostatecznie minęło całkiem nie najgorzej, dzieci jakoś wytrwały to zamkniecie i o 22.30 byliśmy w hotelu w Palermo! Witamy na Sycylii…






Zostajemy w Palermo na trzy noclegi, mamy hotel 200metrow od potru i w samym centrum także mamy idealna miejscowe. 2 dni oblatujemy Palermo. Dzieciaczki dzielnie daja rade,na piechota z jednego końca miasta na drugi. Codziennie lody w pistacjowej bułce, pizza, caponata… Palermo ewidentnie nam pansuja panującym klimatem i luzem wlochow. Ma cos w sobie- klebka prawdziwych Wloch. Palermo gdzie życie toczy się w cieniu śmierci pod niebem samotności, miasto skazanym na słonce, gdzie czuć ducha Vita Corleone w sycylijskiej atmosferze, gdzie czuć zimny oddech sycylijskiej mafii na rozgrzanych plecach….
Jedziemy zatankować: SelfService 1,45, normalne tankowanie 1,65, what the fuck? Chcemy zatankować w cenie 1,45 mówią ze nie da rady, mówimy ze to przesada 0,20 eura na litrze i chcemy odjechać, nagle okazuje się ze „pomogą nam” zatankować ze 1,45 litr, takim sposobem na 100 litrach 80PLN do przodu:)


































Kierujemy się z rana w kierunku miejscowości Letojanni obok Taormina gdzie mamy upatrzony kamping, do pokonania ok 290km które mija całkiem spokojnie płatna 12 euro austotrada. Niestety nasz plan leko się rozpad bo akurat zaczela się poterzna burza z ulewa i piorunami także musieliśmy zmienić plany i wynająć apartament, padło na miejscówkę Acitrezza. Bliżej Katani. Pogoda nie zapowiada się za dobrze na przyszłe dwa dni także zostaniemy w hotelu odpuszczając kamping i uderzymy chyba do Katanii i Syrakuzy. Za dwa dni ma być lepiej z pogoda to zaatakujemy Etne:)






























Rano zjeżdżamy na dól do Acitrezza do portu. Miasteczko wygląda slicznie. Woda w morzu także, nie możemy się powstrzymać żeby do niej nie wskoczyć i to jest nasze pierwsze zanurzenie na Sycylii. Ok 14 zbieramy się na zakupy i potem wspinaczka już na Etne na wysokość 1900 mnpm gdzie mamy zarezerwowana chate. Będziemy tu nocować dwie noce. Warunki jak na cenę nie powalają ale za to miejsce jest piękne… Residence Serra La Nave. W promieniu 14km nie ma żadnej miejscowości ani sklepu tylko wulkan:) Po adresie się nie dojedzie trzeba wklepać pozycje GPS. Zostaniemy tu 2 noce…
















Zdobywamy Etne szlakiem turystycznym od Rifugio Sapienieza południowe południowo-wschodnie zbocze stozka. Vincent w wieku 3 lat na swoim pierwszym wulkanie Luizka tez szczęśliwa:) Docieramy do wysokości 3000m npm. Widoki jak z Gwiezdnych Wojen…
Etna to obecnie najwyższy i największy w Europie stożek wulkaniczny (145 km obwodu u podnóża). Aktualna wysokość 3329m n.p.m. Z krateru na szczycie wydobywają się pary i gazy, w czasie erupcji – bomby wulkaniczne i popioły. Ponad 270 kraterów bocznych (kraterów pasożytniczych). Na wschodnim stoku rozpadlina (Valle del Bove) o stromych ścianach, głębokości do 1000 m. Dolne stoki są gęsto zaludnione, pola uprawne, sady i winnice sięgają ok. 800–900 m n.p.m. Górna granica lasu na wysokości 2200 m n.p.m. (lasy zrzucające liście: dębowe i kasztanowe oraz bukowe). Do 3000 m n.p.m. murawy wysokogórskie, powyżej zastygła lawa, w górnym piętrze przez większą część roku jest pokryta śniegiem











Zjeżdżamy rano z Etny i kierujemy się już w stronę lądu. Płyniemy ostatni raz promem. Bez rezerwacji podjechaliśmy kupiliśmy bilet za 40 euro liniami Bluferries. 0,5h rejs i po prawie miesiącu na wyspach jesteśmy na kontynencie:) Kierujemy się w okolice Paoli w Calabrii gdzie mamy upatrzony kamping, niestety okazuje się ze w Calabrii są kampingi w większości dramatyczne, ostatecznie tam gdzie miał być jakiś lepszy kamping jest 4 gwiazdkowy hotel w wersji AI dla Włochów, dogadujemy się z właścicielem co do ceny bierzemy chyba jakiś zapasowy ale całkiem niezły pokój i jesteśmy jedynymi obcokrajowcami na włoskich wczasach AI 🙂
Zostajemy ostatecznie 3 noce. Włosi potrafią się bawić i są wyjątkowo otwarci. Zaczepiają już na maxa nasze dzieci które staja się po prostu gwiazdami w hotelu. Do tej pory cały czas spotykaliśmy się z mega pozytywnymi reakcjami na nasze dzieci ale tutaj większość Włochów chciałby je po prostu zjeść..











Pierwsze 100km ciągniemy się przez 2,5 godziny później idzie całkiem dobrze i w okolicach Florencji ok 200 km przed Bologna tempo 40-50km/h przez 200km. Pierwszy raz trafia nam się taki korek. Ciężka jazda, ale przejechaliśmy 840Km o 21.30 jesteśmy w hotelu. Tankowanie SelfSrevice: 1,39/l jak z serwisem to 1,69 euro/litr, co to sa za akcje???

Wyjeżdżamy na spokojnie ok 11.30 wcześniej jeszcze zakupki. Na dziś zaplanowane 740km. Traska dziś przebiega mega na luzie i jednym wielkim korkiem i burza na obwodnicy Monachium. o 20.30 jesteśmy w hotelu. Tankowanie 1,18euro/litr bez żadnych kombinacji






Na dziś 500km z kawałkiem bez stresu o 16.00 jesteśmy w domu