Namioty zakupione, samochód zapakowany. Lecimy na Skandynawie. Cel NordKapp i fiordy. Wspól towarzysze: prawie jak zwykle Gregorr i Celina:)
Rano pobudka i lecimy. Samochód załadowany na maxa, nie ma juz nawet gdzie igły wsadzic. Lecimy na wschód na granice z Litwą. Mamy szczescie ze dzis swieto bo jest bardzo mały ruch i po 8 godzinach docieramy do Szypliszek. Zatrzymujemy sie Jesionowym Gaju gdzie przywlokła nas przydrozna reklama. Miejscówka okazuje sie całkiem fajna, z gospodarzem ustalamy ze za 4 osoby i dziecko zapłacimy 125PLN jak sie rano okazało cena przez noc sie zmieniła wyglądało na to ze za sprawa małżonki gospodarza i zarzyczyli sobie 150PLN. Naciagacze… nie polecamy tego miejsca, poniewaz nie chodzi juz o pieniadza ale o sama umowe, gdzie umowa ustna jest tak samo ważna jak pisemna. Ale OK, płacimy. Wczesniej był pierwszy nasz podróżniczy gril i jak sie okazuje ostania tak naprawde ciemna noc…
Po przekroczeniu granicy niestety zaczyna padac i jak to z naszym szczesciem do deszczu leje prawie przez całą Litwe. Dlatego postanawiamy nie stawac bez potrzeby i jedziemy dalej z małym przystankiem na zakup pamiatek.
Docieramy do Rygi i kierujemy sie od razu na kamping który znajduje sie praktycznie w centrum. Deszcz kropi. Po krótkiej rozkminie na kampingu zostajemy płacąc po 22 Łaty za namiot. 1Euro= 0,90 Łaty. Mają bardzo mocna walute jestesmy w szoku. Nigdzie nie mozna płacic euro tylko ich kaska a w kazdym praktycznie sklepie jest kantor. Po pierwszym rozłozeniu namiotow ruszamy na miasto na zwiedzanie. Obczajamy centrum, kupujemy pamiatki i wracamy na kamping. I tu zaskoczenie noc juz nie jest ciemna, Luizka bardzo meczy sie zeby zasnac ale w koncu jej sie udaje.
Rano wstajemy i udajemy sie w strone Talina. Ustalamy ze zostajemy w Talinie i rano płyniemy do Helsinek. Nasze plany jednak zostaja szybko zweryfikowane poniewaz po dotarciu do Talina poszlismy zarezerwowac bilety na jutro i okazało sie ze nie ma miejsc:( w związku z tym kupilismy na dzis na 22.00 cena za 4 osoby i auto z bagaznikiem 219Euro, takze zostało nam sporo czasu na zwiedznie co uczynilismy. Talin okazał sie bardzo pieknym miastem…. wieczorem wbijamy sie na prom i płyniemy ze spokojem 2 godziny do Helsinek. Mielismy tak naspidowany dzien ze po dopłynieciu do Helsinek stwierdzilismy ze pedzimy dalej w strone Turku. Dojechalismy tam ok 1 w nocy piekna pusciutka autostrada w promieniach cały czas zachodzacego słońca. Luizka odleciała po 20 minutach jazdy. Wycelowalismy nawigacje w Natalli camping ale tu przykra niespodzianka okazał sie zamkniety a po telefonie do obsługi usłyszelismy ze jest juz 1 w nocy i nie sa nam w stanie pomóc oraz ze zapraszaja o 8 rano. W takim przypadkum mega juz styrani postanowilismy spoac w samochodzie pod kampingiem
Rano po nocy w samochodzie wbijamy na kamping za 44 Euro za wszystkich. Ogarniamy sie i lecimy do wioski muminków. Wstep za 22Euro od osoby ale było warto. Pieknie zorganizowana impreza. Dla dzieci mega wypas, Luizka poprostu jest w amoku…:) naprawde super. Wieczorem grilujemy i odpoczywamy. Piekne miesjce nad morzem bałtyckim
Im dalej na pólnoc tym…. cieplej???? Jadac wybrzezem dociramy na poterzny kamping nad samym morzem i postanawiamy zostac tam dwa dni i troche odpocząc. Za dobe płacimy 46 Euro za wszystkich i plazujemy i odpoczywamy. Plaze kojarza nam sie z polskimi plazami byłego ustroj i nie ma na nich prawie ludzi. Camping nazywa sie Camping Kalajoki i jest ogromny. Są 4 kuchnie kierując sie na pólnoc coraz to nowsze a na samym końcu zupełnie nowiutkie z których korzystamy a wszcególnosci Kaska która smarzy nalesniki:)
I jestesmy u św. Mikołaja a jest dokładnie 30st C. Jets super jestesmy na kole podbiegunowym w upale:) Opczajamy cała misjscówke mega skomercjalizowaną ale jest to zrozumiałe. Odwiedzamy tez sw. Mikołaja gdzie nie mozna pstrykac fotek za to potem mozna kupic fotos od sw Mikołaja za 22Euro co tez czynimy. Spotykamy tam równiez Zubilewicza który krecił tam jakis program i udzielamy wywiadu do TVN:) hehe. Nastepnie udajemy sie na kamping połozony z w zajebistym miejscu przy rzece. Jeden z lepszych kampingów w cenie 26Euro i 3 Euro Luizka
Z 30 st upału w finlandii, w norwegii temperatura spada do 6st. Na poczatek wymieniamy Euro na Koron norweskie po kursie 1Euro=7NOK. Kurs w zaleznosci od miejsca wacha sie od 6,5 do 7,7NOK na pólnocy i okolicach NordKapp najnizszy kurs i najwyzsze ceny za wszystko. Ok 23.30 docieramy do celu naszej wyprawy NordKapp płacąc wsczesniej za tunel 286 NOK za wszystkich. Wjazd na NordKapp rowniez płatny 940 NOK za wszystkich. Pogoda jednak nie dopisuje jest 5st, mega pada deszcz i wieje silny wiatr. Chmury tez sa bardzo nisko i nic nie widac. Ludzi sa poprostu tłumy. My decydujemy sie na ogladniecie NordKappu wewnatrz i idziemy do kina na film o NordKappie. Luizka jest tym faktem mega podniecona i z okrzykami oglada film. Po filmie jedziemy do domku który wynajelsmy za 550NOK za wszystkich za jedna noc bez poscieli, o tyle dobrze ze jest ogrzewanie. Shower dodatkowo płatny 10 NOK za 5 min. Syfisaty ten domek ale na jedna noc na NordKppie moze byc a co najwazniejsze jest ciepło. Rano wstajemy i jedziemy jeszcze raz zobaczyc globus i cały przyladek pólnocny. Pogoda sie znacznie poprawiła, nie pada i jest cieplej ok 10 st.Widocznosc tez jest super, takze cieszymy oczy widokami, pstrykamy fotki kupujemy pamiatki, idziemy jeszcze raz na film i opuszczemy przylądek pólnocny kierujac sie juz w strone domu. Do tej pory pokonalismy 3300km. Tankowalismy 6 razy. Skandynawskie paliwo jest drogie ale tez bardziej wydajne. Auto normalinie pali ok 10l, na ich paliwie ok 7-8L/100km
W drodze powrotnej z Nordkapp płacim kolejne 286 NOK za tunele i pedzimy na południe. Zatrzymujemy sie na mega klimatycznym kempingu gdzie biezemy znowu domek, gdyz pada. Tym razem płacimy 445 NOK za wszystkich oraz 10 NOK za 5 min shower. IWdoki sa przepiekne. Po drodze zatrzymalismy sie w jednej z knajp z zamiarem zjezenia obiadu ale pizza za ok 200PLN przerosła troche nasz budżet, dlatego postanowilismy skorzystac z naszych zapasów i zjesc obiad na dworze z widokiem na piekny fiord.
Dzie przekroczylismy koło podbiegunowe w Norwegii z nadzieja ze jadac na poludnie bedzie coraz cieplej. Niestety mocno sie mylilismy. Po dojechaniu na kemping postanowilismy rozłozyc namioty gdyz było słonecznie i w miare ciepło. Z namiot opłata 280 NOK. Wieczór i noc okazały sie mega zimne temperatura spadła do ok 3-4 st. Luizka spała w czapce i pełnym ubiorze my równiez w bluzach i spodniach. Nasze spiwory przewiduja komfortowe spanie w tem. od 5 do 15st C i do tej pory tak było, niestety dziś napawde zmarzlismy. Rano przywitało nas piekne słońce i ok 15st C. Wczesniej płynelismy promem za 180NOK.
Po trzech dniach jazdy, ogladjac przepiekne fiordy i pokonujac ok 1700km, dojeżdzamy do Fannrem ostatniego przystanku przed autostarda atlantycka i droga troli. Wpadamy na kamping na którym nie widzimy namiotów tylko przyczepy. Troche zaczyna padac takze pytamy czy maja jakis wolny domek i okazuje sie ze tak. Bierzemy nowiutki pokój za 350 NOK. Wszystko jest tu bardzo ładne nawet w toaletach pachnie nowoscią i kwiatami takze niezle to wygląda.
Oprócz opłat za dwa promy po 169 i 148 NOK oraz za tunele 192 i 153 NOK brak słów na to co zaobaczylismy. Było pieknie….
Docieramy do najpiekniejszego i najgłebszego fiordu norwegii do którego moga wpływac pełnomorskie statki. Rozbijamy sie na super kempingu nad samym brzegiem fiordu i mamy przepiekny widok na wodospady, strumyki, góry i fiord. Tu naprawde jest pieknie. Opłata za namiot 305 NOK i 10 NOK za prysznic.
Docieramy od razu za granicą z norwegia na prywatny kemping na d morzem pólnocnym. Nie ma ty zadnej recepcji ani nic w tym stylu za to duzo przyczep. Kątem oka zauwazamy 2 namioty wiec postanawiamy tam sie rozbic. Po 15 miniutach podjezdza na roweze starszy Norweg i informuje nas ze on jest recepcja i kasuje za nas wszystkich 20Euro opłaty oraz 5 euro za zetony na prysznic.W nocy grupka szwedów rozbita niedalek nas cała noc balanguja a rano starszy pan pyta czy nam to nie przeszkadzało. Mówimy mu ze troche i ze chcemy tu zostac jeszcze jedna noc. Kaska mówi ze w zwiazku z chałasem dzis bedzie gratis na co norweg odpowiada OK!:) Jak sie pózniej okazało jestesmy 60 Euro do przodu bo mu tez sie pomyliło i skasował nas za pierwsza noc za jeden namiot ale powiedział ze jego błąd i jestesmy rozlicznei. Takze Kaska po mega wydatkach w norwegii w krótkim czasie odrobiła 60 Jurków:) Na kempingu odpoczywamy, spacerujemy, grilujemy. Spotykamy tu Polke z Nowej Soli która pracuje na kempingu i która siedzi z nami i opowiada rózne historie.
Szybkie zwiedzanie, obiad, IKEA i na prom do Dani zaktóry placimy 49Euro.
Za namioty płacimy 55 Euro. Kemping nad morzem. W nocy zaczyna mega padac i juz nie przestaje, zwijamy sie w ulewie i kierujemy sie w strone domu.
Prom do Niemiec 87 Euro. Cała droge do promu w ulewie.